» none | czwartek, 21-9-2006 16:45 |
|

Szable w dłoń! Do abortażu!!! Przyznam się szczerze, że od dziecka marzyłem o życiu pirata. Wtedy może nie rozumiałem o co naprawdę chodzi, ale… Patrząc na takie filmy jak Piraci, Karmazynowy Pirat czy Piraci z Karaibów, gdzie główni bohaterowie przeżywają niesamowite przygody w objęciach pięknych niewiast serce zaczyna bić szybciej. Bo i dlaczego bycie piratem miałoby być nieciekawe? Pływasz po pięknym morzu czy oceanie, na własnym okręcie, łupisz hiszpańskie okręty, zdobywasz miasta, upijasz sie rumem i zabawiasz z porwanymi niewiastami. Wolność i raj pełną gębą. Tak, nasze szare życie jest nudne! Ja strajkuje!
Całe szczęście mamy jeszcze gry. Znany wszystkim Sid Meier również był zakochanym w piractwie człowiekiem, który urodził się tak jak my - parę stuleci za późno. Jednak, wykorzystał swój talent i w roku 1987 stworzył grę Sid Meier’s Pirates!. Po 16 latach, wraca z on z nową odsłoną swojego klasyka pod tym samym tytułem. I bracie, co to jest za gra…
Gdy wypłynął z portu stary bryg,
Jego losów nie znał wtedy nikt.
Nikt nie wiedział o tym , że
Statkiem - widmem stanie się stary bryg.
Hej, ho! Na “Umrzyka skrzyni”
I butelka rumu.
Hej, ho! Resztę czart uczyni
I butelka rumu.
Główny bohater, o imieniu wybranym przez nas, jest młodym człowiekiem z całkiem sporym problemem. Strasznie zły baron Mendoza porwał jego rodzinę. Jak nie trudno się domyślić, naszym zadaniem będzie odnalezienie dziadka, babci, kilku kuzynów, siostry i rodziców. Jako, że zostali oni ukryci gdzieś na Karaibach, najlepszą metodą na rozpoczęcie poszukiwań jest zdobycie statku, zaufanych kamratów marynarzy oraz listu kaperskiego. Jeszcze tylko krótkie odwiedziny w karczmie celem zasięgnięcia języka i można ruszać na spotkanie przygody! Aha – nie zapomnijcie zakupić trochę jedzenia i amunicji do dział o ile je posiadacie. To naprawdę się przydaje.
Sama gra jest prześliczna. Grafika jest prosta, a jednocześnie bawi gracza szczegółami. Kiedy płyniesz, towarzyszą ci defliny oraz ptaki. Kiedy toczysz walkę na rozgniewanym morzu, nagle dzień zamienia się w noc. Dodając do tego, prosty i wygodny system sterowania oraz klimatyczną muzykę otrzymujemy naprawdę kompletną grę. Co do muzyki, to może nie jest ona zbyt skomplikowana. Brakuje mi szant które można było usłyszeć w oryginale. Jednak, system audio w Piratach jest genialny. Polega on na tym, że mamy pewien motyw muzyczny który nam towarzyszy podczas podróży. Teraz, jeśli wchodzimy do opcji, czy też wpływamy do miasta i odwiedzamy tawernę, motyw muzyczny płynnie przechodzi w inną aranżację. Czegoś takiego normalnie się nie zauważa, jednak jest w tym jakiś geniusz.
Co z załogą zrobił stary bryg,
Tego też nie zgadnie chyba nikt.
Czy zostawił w porcie ją,
Czy na morza dnie? - Nikt nie wie gdzie.
Jednak sama gra to przede wszystkim akcja. Po pewnym czasie przestajesz zwracać uwagę na grafikę oraz muzykę. Interesuję cię już tylko pościg za Złotą Flotą, pustki w skarbcu oraz problemy z załogą. Czemu do diaska znów się oni buntują??? Tak to chyba największy problem gry. O ile na niższych poziomach gra jest prostsza i mniej skomplikowana, to na kolejny poziomach robi się naprawdę trudno. Musisz cały czas dbać o to, aby Twoja załoga była zadowolona. To oznacza regularne posiłki, bitwy oraz coraz większe łupy. Wystarczy, że tylko na chwile zagapisz się na córkę Gubernatora zamiast napadać na statki, zaczniesz chodzić na bale czy poszukiwać wrednych eks swojej ukochanej. W pewnym momencie Twoja załoga po prostu zastrajkuje i zacznie dezerterować. Czeka cię wtedy szybki podział łupów, paro miesięczny odpoczynek w porcie i zaczęcie wszystkie od początku.
Ale właśnie takie stopniowanie trudności gry sprawia, że Piraci mogą zaoferować odpowiednią rozrywkę dla każdego – mniej lub bardziej wymagającego gracza. Proponuje chociażby na średnim poziomie trudności zebrać odpowiednią załogę aby zdobyć miasto z garnizonem 400 żołnierzy. Albo małym Sloopem pokusić się o rozbicie hiszpańskiej floty wojennej.
Podsumowując Sid Meier’s Pirates! to gra wyjątkowa ze względu na gatunek. Niewiele jest gier które pozwalają zostać nam piratami. A szczególnie takich które potrafią bawić wiele godzin a nawet dni. Ja wracam na swoją fregatę – może się przyłączysz? Wybieramy się na poszukiwanie Henrego Morgana żeby wkońcu ustalić kto jest największym piratem na morzach Karaibów!

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland
Paweł ‘none’ Borkowski




























wrzesień 21st, 2006 o 17:50
Recenzja pierwsza klasa. Nie za długa, ale co najważniejsze… treściwa. Wszystko co powinno być, jest na swoim miejscu. :)