» DeDark | poniedziałek, 14-8-2006 2:21

Stworzenie drugiej części wielkiego hitu jest nie tylko trudne, ale i szalenie ryzykowne. Przekonali się o tym twórcy Unreala, Half Life’a czy też właśnie Deus Exa. Gracze pamiętają jak duże wrażenie wywarł na nich pierwowzór i chcą doświadczyć tego po raz drugi. A to niestety jest niemożliwe.

Unreal 2 był kompletną porażką. Gra sama w sobie nie była zła, ale niestety nie zasługiwała na tytuł „Unreal”. Half Life 2 był zupełnie inny, ale bardzo udany. Do dziś nie schodzi z list przebojów. Deus Ex 2 to nie tylko nieudana kontynuacja ale i słaba gra w ogóle. Ion Storm chciał dobrze, ale niektóre rozwiązania wołają o pomstę do nieba…

      

Invisible War rozpoczyna się 20 lat po napisach końcowych pierwszego Deus Exa. Chicago, w którym mieszka nasz/a bohater/ka Alex zostaje zaatakowane przez bezlitosnych terrorystów. Nie wiadomo kim był zamachowiec, ale wiadomo co chciał osiągnąć – zniszczyć Akademię, której członkiem jest między innymi Alex. Ktoś kto poświęca całe miasto, tylko po to aby zniszczyć jeden budynek nie jest przeciwnikiem, którego można zlekceważyć. Nieliczni ocaleni wyruszają do Seattle z nadzieją na odnalezienie prawdy i odrobiny spokoju. Niestety zamachowcy nie odpuszczają. Do budynku w którym mieszkamy wkraczają uzbrojeni napastnicy… którzy chcą nam pomóc. Okazuje się bowiem, że Akademia to tylko przykrywka, a adepci są królikami doświadczalnymi obserwowanymi 24 godziny na dobę.
Bardzo szybko odezwą się do nas przedstawiciele walczących ze sobą frakcji. Komu zaufacie? Państwu czy tajemniczemu „Kościołowi Ładu”? To już zależy od Was.

Jedną z nielicznych zalet jest wolność. Sami sobie wybieramy zleceniodawców oraz sposób wykonania zadania. Możemy zabrać strzelbę, karabin, kilka granatów i urządzić krwawą jatkę. Z drugiej strony warto spróbować wyeliminować kogoś po cichu. Bezgłośna kusza i tunele wentylacyjne to coś dla miłośników skradania się w cieniu. Gracz, który opanuje sztukę przejmowania kontroli nad maszynami będzie mógł wysłać robota aby zastrzelił kogo trzeba.

      

Drugą zaletą jest oprawa audio/video. W menu głównym wita nas bardzo dobry, klimatyczny utwór. Pierwsze chwile gry spędzimy na podziwianiu grafiki i bawieniu się modelem fizycznym. Dynamiczne oświetlenie nawet po premierze Dooma 3 robi wrażenie. Co prawda nie tak duże, ale jednak. Na uznanie zasługuje rozbudowana interakcja ze światem gry: możemy gasić światła, odkręcać wodę, podnosić przedmioty, bawić się automatami z napojami etc. Szkoda tylko że ma to tak niewielki wpływ na rozgrywkę.
Strona dźwiękowa jest w porządku. Aktorzy grają naturalnie, wszelkie efekty są jak najbardziej w porządku. Do muzyki również nie mam zastrzeżeń.

Pierwszy Deus Ex był „rasowym” RPG. Drugi jest…no właśnie. Największą wadą Niewidzialnej Wojny jest jej „nijakość”. Gra przypomina reklamowany ostatnimi czasy „Czekodżemi” (połączenie dżemu i czekolady). Produkt finalny to przereklamowana, niesmaczna, mdła papka. Z nieudanego połączenia dwóch smakołyków otrzymaliśmy coś co nie jest ani dżemem ani czekoladą a już na pewno nie nadaje sie do jedzenia. To samo tyczy się Deus Ex 2. Ani to FPS ani RPG – to mdła papka. Przyjrzyjmy się bliżej dwóm „składnikom”.

DX2 jako FPS.

Strzelaniny są nudne i monotonne. Nie oczekiwałem walk rodem z Quake 3 czy UT, ale na litość Boską! to co reprezentuje DX2 jest po prostu nie do przyjęcia! Tym bardziej, że w części pierwszej strzelaniny były dynamiczne i emocjonujące. A tu? Można zasnąć. Arsenał może nie przytłacza, ale na szczęście w zupełności wystarcza: kusza, pistolet, karabin czy strzelba to tylko niektóre z „zabawek” godnych uwagi. Niestety całą przyjemność z gry psuje „uniwersalna” amunicja. Znaleziony na ziemi magazynek pasuje do małej kuszy, pistoletu, karabinu a nawet „snajperki”.Wybaczcie ale to jest po prostu chore. Jeśli wyrzucę „zużyty” pistolet i podniosę nowy, z którego przed chwilą ktoś strzelał będę miał tyle samo amunicji… czyli nic. Dlaczego tak jest? Dlaczego nie mogę zabrać naboi? Możecie być uzbrojeni po zęby, ale co komu ze strzelby bez amunicji…którą zmarnowaliście strzelając z karabinu? No dobrze, na upartego można powiedzieć, że to broń energetyczna, a znalezione magazynki to w rzeczywistości baterie… ale nie tłumaczy to, dlaczego nie mogę zabrać pełnej „bateryjki” od pokonanego przeciwnika. A może pistolety korzystają z czegoś w rodzaju Gwiezdno Wojennej Mocy? Alex to upośledzony Jedi * który wykorzystuje Moc jako naboje do strzelby? Może tak jak w Jedi Knight Moc się wyczerpuje? A jeśli tak to dlaczego się nie regeneruje? No ale wystarczy tych złośliwości. Co za dużo to nie zdrowo. Jednym z dzisiejszych standardów w FPSach są strefy uderzeń: strzał w nogę zrani, w głowę zabije. W Deus Ex 2 ponoć też są, ale coś jest z nimi nie tak. Niektórzy potrafią przeżyć strzał w głowę z bliskiej odległości. Dodam tylko, że miałem w swoich rękach strzelbę. Czepiam się i czepiam, a może Niewidzialna Wojna jest po prostu „rasowym RPG” w którym strzelaniny nie są najważniejsze?. Sprawdźmy.

* „upośledzony” bo miecz świetlny jest nie tylko bronią ale i symbolem Jedi. Alex go oczywiście nie ma bo to Deus Ex a nie Star Wars :)

DX2 jako RPG.

W większości gier RPG tworzymy sobie postać, wybieramy klasę, przydzielamy punkty. Tu tego nie ma. Możemy wybrać tylko płeć, co jednak ma wpływ na rozgrywkę. Niewielki, ale zawsze. Postać nie zdobywa punktów doświadczenia. Rozwijanie umiejętności znane z pierwszej części, zastąpiono wszczepianiem tzw. biomodów. Dzięki nim będziemy szybciej się poruszać, celniej strzelać, a nawet przejmować kontrolę nad maszynami. Niestety biomody ograniczają możliwości rozwoju, do tego stopnia, że zaczynam się zastanawiać czy ta gra ma w ogóle cokolwiek wspólnego z RPG. (w Chrome też są biomody, a przecież to FPS). Ekwipunek w tej grze to jakaś kpina – 12 slotów w których mamy zmieścić wszystko: apteczki, broń, amunicję i inne przedmioty. Przez cały czas brakowało mi miejsca.

      

Wróćmy na chwilę do jednej z nielicznych zalet – wolności. Możemy do woli zwiedzać miasto. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o porządnej mapie. Co prawda można je zdobyć, ale zanim ją znalazłem zdążyłem się zgubić kilka razy. Czy to nie dziwne? W świecie nanotechnologii nie ma miejsca dla urządzeń GPS czy chociażby kartki i ołówka. Wyobraźcie sobie, że pewnego pięknego dnia budzicie się w OGROMNYM nieznanym Wam mieście. Jesteście tu po raz pierwszy. Ktoś wam mówi: „spotkaj sie ze mną w pubie U Zdzicha”. Pewna kobieta proponuje: „zobaczymy się w kinie”, a trzeci zleceniodawca: „wpadnij do mnie do apartamentu 213 w hotelu na ulicy Dziurawej 15”. W notatkach mamy zapisane „gdzie iść” ale nikt słowem nie wspomina jak tam dojść. Nie macie mapy, nie można zapytać przechodnia o drogę. Jesteśmy pozostawieni sami sobie. Wspaniale prawda? Nie ma nic lepszego niż błądzić przez 20 minut. Albo do tego przywykniecie, albo powiesicie płytę z grą na lusterku w samochodzie. Na koniec zostawiłem najlepsze – wolność jest tylko złudzeniem. Lokacje są tak naprawdę ograniczone i zamknięte. W przeciwieństwie do KotORa czy Morrowinda nie możemy opuścić lokacji, dopóki nie wykonamy pewnych zadań. I to ma być wolność?

      

Wrażenie poruszania się po wielkim mieście kompletnie niszczą częste ekrany ładowania lokacji.
O ile w takim HL2 oglądamy mały napis „loading” to tu wyskakuje okienko z pytaniem „czy chcemy wejść do ”. Dopiero po zatwierdzeniu, pojawi się ekran ładowania. Przez cały czas czułem się jak szczur zamknięty w kompleksie klatek.

Brakuje tu typowej dla RPG chęci wyposażenia postaci w jak najlepszy sprzęt. Pamiętanie „uniwersalną” amunicję? Nie znajdziecie także możliwości dostosowania postaci do własnego stylu gry. Biomody to za mało. Jak widać Deus Ex 2 wypada blado jako typowa gra RPG: ograniczone możliwości tworzenia postaci, skandalicznie mały ekwipunek, uproszczony „rozwój postaci”, beznadziejne opisy zadań. Niewidzialna Wojna to połączenie nudnego FPSa i skandalicznie „okrojonego” RPG.

      

Po tej lawinie krytyki pora na odrobinę pochwał. Nie dla samej gry, a dystrybutora. Cenega wydała grę w polskiej kinowej wersji językowej. DX2 jest kolejną grą, w której przetłumaczono wszystkie napisy włącznie z teksturami. Naprawdę trudno do czegokolwiek się przyczepić. W niektórych dialogach pojawiły się dziwne wyrażenia, ale tekstu do tłumaczenia było naprawdę dużo. Dlatego też wybaczamy drobne wpadki. Do instrukcji również nie mam zastrzeżeń. Spełnia swoją rolę, nie znalazłem w niej większych błędów. Może dlatego, że nie czytałem z uporem maniaka każdego zdania po kilka razy?

      

Deus Ex 2 podzielił graczy. Powstały dwa obozy: tych zachwyconych i zniesmaczonych. Tak różne opinie wynikają z podejścia do gier. Jedni przyzwyczają się do delikatnie mówiąc dziwnych rozwiązań i ukończą grę. Inni, dadzą sobie spokój już na samym początku. Mimo, że zaliczam się do tej drugiej grupy przez kilka godzin łudziłem się że „będzie lepiej”. Niestety nie było. Osoby, które chciałyby kupić grę po przeczytaniu jakiejkolwiek recenzji powinni zagrać w demo i samemu sprawdzić czy rację ma ten, który wystawia grze 9 czy 6.

Info:Gatunek: FPS/RPG
Oficjalna strona gry: http://www.eidos.co.uk/gss/dxiw/
Producent: Ion Storm (strona oficjalna zamknięta)
Wydawca: http://www.eidos.com/
Wydawca PL: Cenega
Cena: 49.90zł
Ceneo

Wymagania:
Procesor: 1,5 GHz
Pamięć: 256 MB RAM
Karta grafiki: z 64 MB (Radeon 8500, GeForce 3
Napęd:
Miejsca na HDD:
System operacyjny: Win 2000/XP (95/98/Me nie obsługiwane)

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Paweł “djsound” Jankowski

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Weź udział w beta testach gry Archlord „Rebel Raiders: Operation Nighthawk” w tłoczni… »

2 komentarze do “Deus Ex: Invisible War”

  1. joszko napisał:

    Deus Ex to profanacja! Wytrzymałem jedynie 15 min. Nie dość, że ma kosmiczne wymagania to na dodatek jest tragicznie “konsolowaty”. Dla mnie gniot.

  2. joszko napisał:

    chodziło oczywiście o Deus Ex 2 ;)

Zostaw komentarz