» joszko | czwartek, 16-3-2006 10:49 |
|
The Lord of the Rings: The Two Towers
"Władca Pierścieni" to powieść przez wielu uważana za kultową. Inni są tak zafascynowani światem Śródziemia, że uczą się języka elfickiego. Natomiast niejaki Peter Jackson pomyślał, że przeniesie literki na duży ekran i nieźle na tym zarobi. Wiele lat temu taka produkcja nie mogła po prostu powstać. Dziś, w dobie potężnych komputerów, stworzenie wiarygodnych, epickich bitew stało się możliwe. Filmowy Władca Pierścieni trafił do kin. Skutek? Miliony dolarów w kieszeni, 12-13-latki mdlejące na widok Legolasa czy Aragona (kto wie. a może i Gimliego) oraz wypromowanie powieści, o sporo osób nigdy wcześniej nie słyszało. Najważniejsze jest to, że to, co było na dużym ekranie, trafia kiedyś na mały krążek, dzięki któremu możemy przeżyć wszystko jeszcze raz. Chciałbym przedstawić wam kolekcjonerskie wydanie Dwóch Wież. Do opisu wydania powrócimy później, teraz czas na:
DWIE WIEŻE – FABUŁA
Opisywanie fabuły środkowej części filmu jest dość kłopotliwe, ale postaram się jakoś z tego wybrnąć. Skorzystam w tym celu z notki dystrybutora. Tak o fabule pisze Warner: "Śmierć Boromira i upadek Gandalfa w otchłani Khazad-dum przyniósł rozpad Drużyny Pierścienia. Podczas swej wędrówki bohaterowie - podzieleni na trzy grupy - nadal jednak będą starali się wykonać powierzone im zadanie. Wspólnie przeciwstawią się także potężnym siłom wroga, rozciągającym się pomiędzy Dwiema Wieżami: Orthankiem w Isengardzie, gdzie czarownik Saruman wyhodował śmiertelnie groźną armię 10000 wojowników; a fortecą Saurona w Barad-dur, głęboko w mrocznej krainie Mordor."
Edycja kolekcjonerska wzbogacona jest o ponad 40 minut dodatkowych lub rozszerzonych scen. Dzięki nim film ogląda się o wiele przyjemniej. Łącznie otrzymujemy 14 zupełnie nowych oraz 19 wzbogaconych o nowe ujęcia.
Bardzo duże wrażenie zrobiły na mnie sceny rozgrywające się na chwilę przed ostateczną bitwą: maszerujący Uruk-Hai, przerażeni ludzie kurczowo trzymający małe dzieci i zbrojący się wojownicy, którzy widzieli za dużo lub za mało wiosen, by walczyć. Wszystko to okraszone odpowiednią muzyką. Czuć tu dramatyzm sytuacji, mamy przeczucie, że tylko cud może uratować Helmowy Jar przed zagładą. W tej jednej scenie tak bardzo czujemy to, za co najbardziej cenię trylogię Tolkiena – mroczny nastrój. Dalsze opisywanie fabuły nie ma chyba sensu. Nie chcę zepsuć nikomu przyjemności oglądania filmu.
DWIE WIEŻE – AUDIO/VIDEO
Sam film zajmuje 2 z 4 płyt, więc nie ma co się dziwić, że jego jakość jest po prostu niesamowita. Obraz jest bardzo ostry a kolory żywe. Problemy takie jak ziarno, niewyraźny, zamazany dalszy plan, czy też słabe kolory po prostu nie istnieją. Obraz od pierwszej do ostatniej minuty jest czysty - zwyczajnie ideał. Gdyby wszystkie wydania DVD były tak dopracowane, byłbym w siódmym niebie. Nietrudno się domyślić, że w parze ze świetną jakością obrazu idą równie świetne efekty specjalne. Sceny takie jak finalna bitwa czy przemówienie Sarumana zapadają na długo w pamięć (a ten jego głos…). Moim osobistym numero uno jest początek bitwy, kiedy błyskawica rozświetla niebo, ukazując na horyzoncie sylwetki dziesiątek tysięcy Uruk-Hai. Każdy z nas po obejrzeniu tego niesamowitego widowiska będzie miał swoją ulubioną scenę.
Ale czym byłby film bez dźwięku? Moim zdaniem - niczym wielkim. W ten sposób dobrnęliśmy do tego, jak Dwie Wieże brzmią. Skoro obraz jest idealny, to jaki jest dźwięk? Brakuje mi określenia. Hmm, to po prostu takie (ponad) 3-godzinne dzieło sztuki. Od pierwszych scen aż po napisy końcowe raczy nas rewelacyjna muzyka, powalające efekty przestrzenne, a przeważnie i jedno i drugie jednocześnie. Aby zbyt wiele nie namieszać, opisywanie oprawy audio zacznę od efektów specjalnych. Moim dźwiękowym faworytem są wszelkie wystrzały z łuku. Mamy wrażenie, że strzały po prostu przelatują koło nas w odległości kilkunastu centymetrów. To, co się dzieje w czasie ostatniej bitwy, gdy na rozkaz zostają wystrzelone setki strzał, przechodzi najśmielsze oczekiwania. Przez 2-3 sekundy nasz pokój wypełniają świsty przelatujących pocisków. Mamy wrażenie, że stoimy na murach twierdzy, a zza naszych pleców łucznicy zasypują przeciwnika gradem drewna i stali. Jeszcze żadna scena nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia. Wszystkie inne ujęcia bitewne brzmią rewelacyjnie i opisywanie ich wszystkich nie ma sensu. Chciałbym, abyście sami mogli tego doświadczyć na własnej skórze. Chciałbym, abyście mogli kiedyś to przeżyć. Mam tylko nadzieję, że macie wyrozumiałych sąsiadów. Film jest dość „głośny”.
Ogólnie, efekty są dopracowane i brzmią świetnie. Nie pamiętam, żeby tylne głośniki milczały. Są 2 możliwości: albo w ogóle nie milczały, albo wyłączały się na bardzo krótką chwilę - tak krótką, że nie zdążyłem tego wyłapać. Jest jedna rzecz, którą zawsze słyszymy we wszystkich kanałach. Przejdźmy, więc do muzyki.
Muzyka Dwóch Wież urzekła mnie do tego stopnia, że postanowiłem kupić Powrót Króla w edycji 5-płytowej. Zapytacie mnie, dlaczego? Ano, dlatego że na piątej płycie znajduje się 50-minutowy koncert zatytułowany „Creating the Lord of the Rings Symphony”. Po prostu muszę go mieć (przy sprzyjających wiatrach i opatrzności boskiej już niedługo ujrzycie recenzję tego wydania). W muzyce Władcy Pierścieni najlepsze jest to, że każda rasa czy kraina ma swój niepowtarzalny motyw. Np. w scenach z Orkami słyszymy mroczną muzykę z przeważającymi bębnami; a scenom z Elfami towarzyszą delikatne i mistyczne dźwięki. Jako ciekawostkę podam, że słyszymy w niej słowa śpiewane w języku Elfów. Zapadają one w pamięć, a muzyka słyszana w scenach z Aragornem i jego ukochaną po prostu rozłożyła mnie na łopatki. Sączy się delikatnie z wszystkich kanałów, pozwalając nam zatopić się w pięknych, spokojnych dźwiękach oraz wsłuchiwać w delikatny kobiecy głos nucący słowa, których większość z nas i tak nie rozumie. Nie mogę się już doczekać aż 3 część trafi w moje łapki, a wraz z nią koncert muzyki symfonicznej na DVD. Na codzień słucham przeważnie techno/trance + to, co wpadnie w ucho, a soundtrack z „władcy” jest pierwszym, który zrobił na mnie takie wrażenie. Niestety nie da się go po prostu opisać słowami, to trzeba usłyszeć.
Osoby włączające w tej chwili Kazę/Emule/BitTorrenta/inne ustrojstwo do p2p (niepotrzebne skreślić) informuję, że nie ma to sensu. Nie chodzi mi o kwestie prawne, lecz jakościowe. Słyszałem soundtrack z „Władcy…” w mp3 i nie zrobił on takiego wrażenia jak ten na DVD. Jeśli chcecie sprawdzić, czy oby nie przesadzam z zachwalaniem muzyki z „Władcy…”, posłuchajcie jej, ale koniecznie w filmie na DVD. O muzyce z WP mógłbym pisać/mówić godzinami, ale myślę że już wystarczy. Nie chciałbym nikogo zanudzić. Przyszła pora na opis wydania. A te jest bliskie ideału.
DWIE WIEŻE – WYDANIE
Wielkie pudło kryje w sobie figurkę Golluma, dodatkową piątą płytę oraz książkopodobne pudełko zgrabnie mieszczące 4 płytki z filmem. Opakowanie wygląda rewelacyjnie. Na pierwszy rzut oka przypomina książkę, na rogach jest nawet imitacja wytartej skóry! Wykonane zostało z twardego kartonu i pokryte czymś, co przypomina skórę. Do tego dochodzi wypukły złoty napis Władca Pierścieni - Dwie Wieże. Wszystko to sprawia, że trzymamy w rękach wiekową książkę. Świetny pomysł.
Na płytach nadrukowano artworki z filmu, co również przypadło mi do gustu. A co znajdziemy na płytach? Pierwsze dwie to reżyserska wersja filmu. Do wyboru mamy niezłego lektora DD 5.1 EX, oryginalną DD 5.1 EX oraz DTS-ES. Film oglądałem dwukrotnie: raz z lektorem, a raz z napisami (niestety nie mam jak sprawdzić DTS). Lektor jest bardzo dobrze podłożony, nieźle brzmi i nie powinien nikomu przeszkadzać.
Ścieżka DTS-ES 6.1, krótko mówiąc, zrywa galoty! Pełne siedem kanałów wypełnia całą salę dźwiękiem, a sceny podczas których słychać Saurona zwyczajnie wkręcają się w mózg z siłą wiertarki udarowej. Do tego DTS wydaje się głośniejszy.
Pozostałe dwie płyty są wypełnione dodatkami. Dowiemy się z nich, że aby nagrać dziesiątki tysięcy Uruk-Hai, ekipa udała się na stadion, gdzie w przerwie meczu kibice użyczyli swoich gardeł. Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Efekt jest piorunujący, o czym możecie się przekonać oglądając film.
Filmy dokumentalne zdradzają naprawdę wiele ciekawych faktów. Np. Nazgul to tak naprawdę odpowiednio zmiksowany osioł czy krowa (nie pamiętam dokładnie). Dowiemy się także, jakie są różnice pomiędzy książką a filmem - prawdę mówiąc prześledzimy produkcję od powieści do wersji kinowej. Jak powstały efekty? Kto skomponował muzykę? Jak stworzono Golluma? Wszystkiego tego dowiemy się z dokumentów zamieszczonych na dwóch krążkach DVD.
Na piątej płycie znajduje się dokument o powstawaniu figurki Golluma. Niestety film jest dość krótki, a do tego w kiepskiej jakości i bez tłumaczenia. Na pocieszenie powiem, że dostaniemy także książeczkę z artworkami wydrkowanymi na fajnym, grubym papierze. Całość zamknięto w kartonowym pudełku DVD. To, że jest kartonowe, nie znaczy, iż tandetne. Karton jest gruby i naprawdę dobrze leży w ręku.
Póki co, same zalety. Czyżby pierwszy film, który dostanie 10 za wydanie? Niestety nie. Filmów dokumentalnych jest całe zatrzęsienie, ale nie wszystkie zostały przetłumaczone. Dziwne posunięcie: albo wszystkie, albo żaden panowie dystrybutorzy.
Do 5 płyt DVD dołączono figurkę Golluma z rybą w łapie. To, co rzuca się w oczy, to szczegółowość i dbałość o detale. Spodziewałem się tandetnego kawałka plastiku, a dostałem gliniany model, w którym postarano się nawet o zmarszczki na twarzy! Bardzo ładnie się prezentuje, chociaż moja matula jest innego zdania. Mam nadzieję, że figurka Minas Tirith bardziej przypadnie jej do gustu.
DWIE WIEŻE – PODSUMOWANIE
Władca Pierścieni to wyjątkowy film. Już dawno nie słyszałem tak pięknej muzyki i nie widziałem tak spektakularnych bitew. Znakomite udźwiękowienie sprawia, że czujemy się jak byśmy byli w środku bitwy. Ci, którzy nie widzieli nigdy tego filmu, będą mogli obejrzeć go w TV. Niestety w telewizji nie brzmi tak doskonale jak na DVD, a bardzo ładne wydanie jest warte sumy, jaką musimy na nie wydać. Wyróżnia się ono wśród mojej kolekcji. Szkoda tylko, że Gwiezdne Wojny nie zostały wydane w jakimś nietypowym pudle. Kartonowe, srebrno-czarne pudełko z tłoczonymi napisami jest niezłe, ale wymięka w porównaniu z „książkowym” opakowaniem „Władcy…”.
djsound










