» DeDark | poniedziałek, 18-9-2006 2:34 |
» Retro |

Recenzja tej świetnej przygodówki sześć lat po premierze, wcale nie jest czymś śmiesznym, wręcz przeciwnie, jest bardzo na czasie. Piszę ją dla tych, którzy tak jak ja, niedawno dowiedzieli się o Najdłuższej Podróży, tylko dlatego, że został wydany, ciąg dalszy „The Longest Journey” zwanej jakże prosto: „Dreamfall - The Longest Journey”.
Sam tytuł gry „Najdłuższa Podróż” przyciągnął i wzbudził we mnie chęć rozwikłania tych różnych zagadek, które nie raz już miałam okazję rozwikłać, grając w niejedną grę przygodową. Myślałam, że będę podróżowała po kraju szukając sprytnych morderców, albo szalonych naukowców, myślałam, że napotkam zagadki typowe dla Sherlock’a Holmes’a, ale myliłam się w stu procentach. Prawdę mówiąc, instalując tę grę sama nie wiedziałam, co mnie czeka, myślałam, że to tylko kolejna, zwykła przygodówka.
„The Longest Journey” zmieniła moje życie, zmieniła moje wyobrażenia o świecie. Wszystko co dotąd wiedziałam legło w gruzach, odsłoniła mi się zasłonka, która jeszcze przed momentem uruchomienia owej gry miała inną fakturę. Odsłaniając ją, przeszłam do dziwnego świata, do świata nieznanej mi Magii.
Przygodę jaką miałam przyjemność przeżyć dzięki April Ryan nie zapomnę i mam nadzieję, że kiedyś opowiem o niej swoim wnukom. A ta przygoda została zapisana na krążkach CD i opowiedziana mi przez pewną starszą babunię w moim ojczystym języku, a ja opowiem Wam ją tak: Jest to opowieść o Równowadze. O chaosie i ładzie, o nauce i magii, o Arkadii i Stark. Dwa światy na jednej Ziemi. Jest to także opowieść o młodej dziewczynie z 2209 roku, która chciała zostać artystką, studiować w Akademii sztuk plastycznych, mieć przyjaciół i zarabiać na życie. Kończąc 18 lat, postanowiła osiągnąć ten cel. Opuściła swoje rodzinne gniazdo uciekając z domu, widocznie tylko w taki sposób widziała rozwiązanie na spełnienie marzeń, a także nie widziała tam dla siebie przyszłości. Zabrała ze sobą wszystkie oszczędności, ubrania, niezbędne rzeczy kilka obecnych prac i swoje rysunki z dzieciństwa i wyruszyła do niewielkiego miasteczka w Newport, do Małej Wenecji. Tam znalazła sobie pokoik w „Domu Granicznym” i poznała nowych przyjaciół, którzy tak jak ona, także postanowili oddać się swoim marzeniom. April dostała pracę kelnerki w kawiarence, niedaleko zamieszkania oraz przygotowywała się w wolnym czasie do egzaminów Akademickich. Jej głównym zadaniem było namalowanie obrazu. Jedynie co jej w tym przeszkadzało, to potworny upał. Jest koniec lipca, a za niecałe dwa tygodnie nastąpi otwarcie wystawy prac studentów. Gorąc doskwierał coraz bardziej i bardziej, a płótno April było wciąż w stanie surowym.
No i na dodatek ostatnia noc była nie przespana. Znowu śniło jej się coś dziwnego. Śnił jej się świetlisty smok i obumierające drzewo, które z powodu jakiejś wojny straciło stałe źródło wody. Nie było mowy o pobudce więc zaczęła przyglądać się temu co widziała. Zobaczyła także smocze jajo i porozmawiała nawet z duchem drzew. April jeszcze o tym nie wiedziała, ale od tej pory jej świat nie był już taki sam, ten sen zmienił jej życie.
Jak wspomniałam jest rok 2209, świat nauki i technologii. Latające pojazdy osobowe, które ponoć mają być najbezpieczniejsze na świecie, promy kosmiczne, czy latające poduszkowce nie są czymś niezwykłym. Ogólnie na ulicach jest brudno, aż roi się od narkomanów i nie ma się czemu dziwić, kiedy narkotyki są ogólnodostępne. Zachwiane orientacje seksualne też są tu na porządku dziennym. W dzielnicy Newport, Małej Wenecji, w której mieszka April, jest pełno kanałów, śmierdzi i otacza ją rdza. Ot taki świat przyszłości. Ryan, nie zdając sobie sprawy z tego co ją czeka, przejmuje się błahostkami nastolatki i pisze dosyć zabawnie swój już nie pierwszy pamiętnik. Ale powoli w ten rzeczywisty świat nauki, który ją otacza, wkracza niespodziewanie inny świat, o którym prawie nikt nie ma pojęcia, a już na pewno nie ona i jej przyjaciele. Jest to dziwny świat, pełen dziwnych ludzi, dziwnych stworów, a przede wszystkim świat Magii, który znała tylko z bajek.
Podczas tych dziwnych wydarzeń poznaje nie mniej dziwnego człowieka o imieniu Cortez, który przez otoczenie zostaje określony jest jako dziwak. Jednak on wie coś na temat tych wydarzeń i snów April. Cortez dziwnie się zachowuje, jakby ciągle gdzieś się chował, przed kimś uciekał, zagadkowo umawia się z April w starym kinie, a potem próbuje jej tłumaczyć co się dzieje, aż wreszcie otwiera przed nią wrota do innego świata i każe jej przez nie przejść. Szalony pomysł, też tak uważam, no ale skoro przede mną coś takiego dziwnego by się pojawiło, wyglądałoby to jak hologram, ale „żywy”, to raczej faktycznie bym pomyślała, że coś się dzieje dobrego, albo złego. Jakby było mało, Cortez tłumaczy April, że od niej zależy los dwóch światów, że została zachwiana Równowaga i jak tam nie wejdzie, to cały świat, który ja otacza, zniszczy się, nadejdzie apokalipsa.
Ryan pomimo to, że obawia się co może ją spotkać po drugiej stronie, przechodzi przez wrota i wychodzi do środka świątyni. Spotyka tam Tobias’a, który jest przyjaźnie nastawiony i opowiada jej historię Ziemi. Historię, którą zapisał Wartownik Minstrum tysiące lat temu, kiedy był jeden świat, jedna Ziemia, magia i nauka trwały we wzajemnej równowadze, w każdej żywej istocie. Jednak ludzkość zaczęła nadużywać tej mocy, mocy nauki i magii, i równowaga kosmosu została zagrożona. Wtedy mrok chaosu spadł na Ziemię i wszyscy niezależnie od płci i rasy zostali pochłonięci przez apokalipsę. Tak było w odległych czasach i dalekich światach. I ma wydarzyć się ponownie.
Pierwsi Minstrum zrozumieli, że magia i nauka nie mogą być razem. Jeden świat miał się stać dwoma, równo podzielonymi światami przez Równowagę, której strażnikami był Ród Drakk, inaczej Smoki. Jedna Ziemia została podzielona na dwie równe części: Arkadia i Stark… Magia i nauka… Chaos i ład. A co tysiąc lat zmienia się strażnik Równowagi, zmiana właśnie się zbliża i jest zagrożona.
Ciężko to wszystko pomieścić w tak młodej główce, która nie myśli nawet o ratowaniu świata. Jednego świata to jeszcze nic, ale dwóch światów! Tu nie ma czasu na dylematy i odpoczynek. Trzeba działać. Jednak z drugiej strony April zna się na sztuce, a nie na magii i czarach. To nie jest zwykłe „abra kadabra” i „pierścień Arabelli”, to jest prawdziwe życie!
Nasza młoda studentka ze swoim czystym umysłem, szczerym sercem i odwagą podsycaną przez nowych przyjaciół idzie naprzód przygodzie. Rozwiązuje zagadki, zmaga się z krwiożercami i to całkiem naukowo, staje oko w oko z bezdusznym czarownikiem, miota się pomiędzy dwoma światami. Przechodzi trudne chwile załamania, ale mimo to walczy, chce ratować światy i widzi jak powoli chaos wdziera się do Arkadii – świata magii, jak niszczy. April pokonuje swoje własne słabości,które w obliczu śmierci są błahostką. Staje się „skoczkiem” między światami, napotyka niemiłych ludzi, pełnych wulgaryzmu i obrzydzenia, jednak mimo to nie traci czasami poczucia humoru. Jest typową nastolatką, która ma prawo oburzać się na niektóre sprawy, czy wydarzenia, ma prawo zachowywać sie jeszcze dziecinnie, jest pełna pomysłów i najważniejsze: ma dobre serce.
Tej niezwykłej przygodzie, gdzieś w tle towarzyszy wspaniała muzyka, dobrana do każdej sceny, do każdej chwili, nawet do ekwipunku, w którym trzymamy tylko potrzebne przedmioty. Gra wydana jest w ojczystym języku, teksty jak i dubbing (dubbing jest fantastyczny i oddaje emocje, głosy są rewelacyjne, choć czasem jedna osoba podkłada głos pod kilka postaci nie zmienia to świetności dubbingu) więc granie to czysta przyjemność, oddając się chwili dumania słuchając opowieści, można zamknąć oczy i wszystko to sobie wyobrażać. Tekstów jest cała masa, przygoda opiera się na opowieści, a nie np. na męczącej po raz setnej próbie rozwiązania jakiejś zagadki.
Do grafiki się nie przyczepię. Przecież gra została wydana sześć lat temu. Jedyne co wiadomo mi na ten temat, to to, że postacie są 3D, a reszta mimo tych paru lat, jest śliczna i chyba mi się wydaje, że rysowana. Poza tym jest prosta w obsłudze, wystarczy tylko myszka (czy ta gra ma tylko same zalety?), lewy przycisk, prawy przycisk, nawet łączenie przedmiotów jest łatwe, bo albo są opisane, znaczy sie opowiedziane co to jest i w jakim celu można zastosować, albo są podświetlane jeżeli gdzieś można je użyć. Nic, tylko grać!
Cała historia, cała ta opowieść, choćby straciła na wartości szatę graficzną, to wszystko co się wydarzyło nie umrze, historia jest pouczająca i karze zastanowić się nad tym jak czynimy w swoim życiu. I tu nie została opowiedziana jedna historia, ale kilka. Kilka pięknych historii.
A samo granie jest tak wciągające, że zasypiając w łóżku wyobrażam sobie ciąg dalszy, wstaję rano a na samą myśl ciśnie mi się: „a co by było gdyby rzeczywiście istniały dwa światy?”. I tak bezustannie im było bliżej końca gry tym więcej o niej myślałam. Dla mnie „Najdłuższa Podróż” stała się częścią dnia, pod każdym pretekstem włączałam komputer, żeby choć na chwilę zagrać i dowiedzieć się co jest dalej. Kim na prawdę jest April? Dlaczego ta gra jest tak przyjemna? I w którym momencie zatnę się na jakiejś zagadce i przeklnę? Nie zacięłam się, zagadki są przyjemnością, a kim jest April Ryan musicie dowiedzieć sie sami. Bo co by to była za opowieść, ekhm, recenzja, skoro powiedziałabym w niej wszystko?
Guardian






























listopad 20th, 2006 o 20:10
Jak mam znależ kaczkę i sznurek iszzcypce bo jak to znajdę to wyciągne klucz pomiędzy torami.napisz do mnie POOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOMOCCCCCCCCCCCCCCCCCCCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
marzec 26th, 2007 o 19:51
Musisz się wychylić przez okno w pokoju April. Tam skrusz trochę chleba dla ptaka a ptak coś tam zrobi. Kaczka popłynie dalej i wyciągniesz ją z kanału koło kawiarni a sznurek masz obok przy oknie.Powodzenia
marzec 26th, 2007 o 20:30
Matko… właśnie dlatego nienawidzę przygodówek…
kwiecień 8th, 2007 o 21:42
Już dawno przeszłąm grę
też miałam problem z kaczuchą, no i sama nie wpadłam na to co trzeba zrobić tylko przeczytałam poradnik :)
czerwiec 26th, 2007 o 9:57
jestem w siudnym rozdziale jak porwali mnie syreni i juz rozmawialam z ta krolowa i tezaz powinnam rozchylic te wodorosty ale april mowi ze one sa tak poplatane ze sie nie da i nie wiem co mam zrobic. blagam pomozcie.
czerwiec 30th, 2007 o 19:47
najpierw to musisz wziąć pierwszy kamień z miasta, tam gdzie jest królowa, no a potem w wodorostach pod piaskiem znajdziesz drugi i wtedy powinnas już móc odchylić to zielsko.
lipiec 20th, 2007 o 15:08
Ja też jestem przy tym samym momencie co Pati. chyba już 3 raz. I nawet za tym razem nie mogę znaleźć tego kryształu pod piaskiem. Czy ktoś mogłby mi powiedzieć gdzie dokładnie lezy ten krysaztał.?
lipiec 20th, 2007 o 15:08
Ja też jestem przy tym samym momencie co Pati. a można wiedzieć gdzie dokładnie?
sierpień 9th, 2007 o 20:50
Jestem w 8 rozdziale i nie wiem skad wziasc zylke i osci … moze mi ktos pomoc ?? pls pls pls :*