» MartineZ | wtorek, 16-1-2007 1:39

Filmowa redakcja VooDooGUILD postanowiła opracować galerię najpopularniejszych kin świata. Na pewno nie będzie to “lekki orzeszek do zgryzienia”, ale z Waszą pomocą nawet szkocki deszcz nie jest w stanie przeszkodzić w wykreowaniu najznakomitszej i najciekawszej galerii kin świata. No to zaczynamy od Glasgow!

Szkockie kino IMAX położone jest blisko nowo wybudowanej stacji BBC SCOTLAND, przy 50 Pacific Quay, Glasgow (Mobile: 0141 420 5000). Na pierwszy rzut oka można zastanawiać się co to jest za „balon”, jednak architekci tej budowli odwalili naprawdę kawał dobrej roboty. Rzeczywiście obiekt przypomina niesymetryczną konstrukcję, wokół której na przemian zmieniają się światła na ogromnym elektronicznym bibloard’zie, także nie ma najmniejszego problemu w odnalezieniu przedstawianej na załączonym zdjęciu niewiarygodnej bryły.

Druga część kinowego molocha przywodzi na myśl ścięta piłkę do gry w rugby, a główne wejście łączące obie konstrukcje ze sobą. Jak to na Wielką Brytanię przystało, wszyscy maja kasę i nikogo tam nie dziwi, gdy przez wszystkie seanse w ciągu dnia jest zapełniony cały kompleks - bez ani jednego wolnego miejsca!

Trzy piętrowa budowla charakteryzuje się doskonałym wykończeniem i ogromnymi gabarytami, jednakże zawsze musi być gdzieś “pies pogrzebany”. Pomyślałem sobie - nowoczesna budowla to nowoczesne wnętrze, lecz gdy stałem w kolejce do sali i patrzyłem na rzekę przez brudne szyby, a nad moją głowa zwisało nie schowane w ścianie okablowanie od czujnika pożarowego, to nie byłem w stanie odczuć prawdziwego klimatu tego miejsca. Moje wspomnienia z polskiego IMAX-a były zgoła odmienne - może budynek z zewnątrz nie był cudowny, to jednak jego wnętrze zachwycało wszelakimi reklamami, steand’ami, figurami postaci z bajek i filmów - było moim skromnym zdaniem znacznie lepsze.

Pomimo surowej krytyki wnętrza postanowiłem dokonać zakupu swego wymarzonego biletu (na 1 osobę 7,50 = około 41 zł) i wybrać się w trójwymiarową podróż z filmem „Noc w muzeum” („Night at the Museum”). Wszystko szło po mej myśli, lecz gdy podszedłem do sklepiku umiejscowionego przed wejściem do sali kinowej i spytałem gdzie jest popcorn i napoje, to dowiedziałem się, że muszę obejść się smakiem. Kopara opadła mi do ziemi, oblały mnie zimne poty i zemdlałem. No nie – aż tak źle to nie było :). Okazało się później, że chipsów też tam nie sprzedają. Byłem świadkiem, jak w ciemnej czeluści kinowej jakiś nieznajomy siedzący naprzeciw mnie wyciągał chipsy z torby, ponieważ wiedział, że w kinie ich nie zakupi. Byłem niemile zaskoczony, gdyż tym samym zatracał się dobrze mi znajomy kult kulinarny z ziemi ojczystej, do którego byłem przyzwyczajony od najmłodszych lat. Film był naprawdę ciekawy (lecz to temat na inny artykuł), lecz gdy co kilkanaście sekund mój kinowy sąsiad zatapiał zęby w chipsach i rozkoszował się ich smakiem - myślałem, że wybuchnę! (może faktycznie wiedzą co robią – nie sprzedając łakoci przed seansami)

Reasumując: Kompleks kinowy z zewnątrz prezentuje się dostojnie, miażdżąco gabarytowo – jednym słowem świetne! Wewnątrz już nie jest tak kolorowo – surowe wykończenie psuje pierwsze wrażenie. Dodatkowo czuję zniesmaczenie ubogim wyposażeniem sklepowym - brak popcornu oraz napojów lanych z automatów do kubków jest gwoździem do trumny. Finalna nota za całokształt to 3 punkty na 5 możliwych do zdobycia. Mogło być lepiej!

Reportaż i zdjęcia
Kamil „Filmomaniak” Lis


« Nowe screeny z gry Loki VooDooGuild na WSTI Game Party 2007! »

Zostaw komentarz