» DeDark | niedziela, 4-3-2007 2:56 |
|

Szczerze powiedziawszy, gdy po raz pierwszy spotkałem się z tym tytułem dobry kawał czasu temu, to żywiłem niepohamowane przekonanie, że będziemy mieli następcę Max Payne’a. Miło się jednak rozczarowałem widząc, czym naprawdę jest Alan Wake – jako fan przygód i dreszczy na plecach.
Poprzednie dzieło studia Remedy, gra Max Payne stawiała głównie na beztroską rozwałkę z wykorzystaniem rewolucyjnego trybu Bullet Time, jakże często kopiowanego przez konkurencję w niezliczonej ilości gier. Gdzieś tam jednak tkwiła zawiła i mroczna fabuła, która pokazywała rozterki i koszmary głównego bohatera ilustrowane co jakiś czas psychodelicznym etapem w śnie Maxa. Najwidoczniej pomysł podchwycił, bo co byście powiedzieli, jakbym stwierdził, że w grze Alan Wake chodzi właśnie o takie sny i podobne psychodeliczne etapy stanowić będą połowę gry? Widzę uśmiechy na waszych twarzach.
Pierwsze wzmianki o tej grze pojawiły się dość dawno. Wiele osób wierzyło, że będzie to po prostu trzeci Max Payne – autorzy nie zaprzeczali, ale także nie potwierdzali tych przypuszczeń. Dopiero połączenie informacji, jakie napływały do prasy w ciągu ostatnich miesięcy pozwoliło zbudować całkowity i dokładny obraz gry Alan Wake. Czym więc jest ta produkcja? Najbliżej w szeregu gatunkowym stać będą chyba Silent Hill, czy Blair Witch Project – będzie to thriller przygodowy z elementami survival horror, gdzie pierwszorzędną rolę odgrywać będzie przesiąknięty tajemnicą klimat, oraz głęboka fabuła.
Alana można by nazwać przeciętnym, kochającym swoja kobietę człowiekiem sukcesu, gdyby nie to, że ma problem. Od pewnego czasu co noc miewa on koszmary, tak realistyczne i wyraźne, że spisane w książki stają się bestsellerami na liście horrorów. W życiu Alana coś się jednak zmienia – w tajemniczych okolicznościach znika jego kobieta, co przy okazji prowadzi do ustania snów i chronicznej bezsenności. Staje się to dla niego jeszcze większym problemem niż owe złe sny i tym razem postanawia z tym walczyć. Udaje się więc do małego, uroczego miasteczka Bright Falls z nadzieją ukojenia swoich zszarganych nerwów i regeneracji nadwątlonych sił. Staje się jednak wręcz odwrotnie – postaci opisywane w jego książkach zdają się żyć naprawdę – w tym miasteczku i koszmar powraca, tym razem jednak nie ma żartów, bo Alanowi zaczyna mieszać się sen z rzeczywistością i koszmary spotykają go także w świecie rzeczywistym. Ale tylko nocą. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że miasteczko skrywa jakąś straszną tajemnicę, którą wszyscy mieszkańcy starają się zatuszować maską normalności. Noc jednak powoduje, że zło zaczyna wychodzić na powierzchnię i ujawniać bohaterowi swoją prawdziwą twarz.
Miasteczko jest tak samo tajemnicze, co jego mieszkańcy – poczet pokręconych umysłów, zamkniętych w sobie osób i ludzi, którzy chcą ci coś powiedzieć, ale najwidoczniej ktoś lub coś im w tym przeszkadza. Nawet pielęgniarka z kliniki, do której trafił Alan zdaje się coś ukrywać, bo wygląda identycznie jak jego dziewczyna. Możliwe, że to tylko omamy, ale przecież ona tam stoi, jest przy nim. Wszystkie napotkane w grze postaci niezależne mają „żyć własnym życiem”, dzięki bardzo rozbudowanym skryptom i systemowi Sztucznej Inteligencji. Trzeba też przyznać, że fabuła nie jest banalna i gwarantuje dużo zabawy przy rozwiązywaniu tajemnicy Bright Falls. O ile oczywiście starczy Ci na to odwagi.
Rozgrywka w grze będzie prowadzona na dwóch płaszczyznach, które są od siebie diametralnie różne, zarówno pod względem klimatu, jak i systemu gry. W Alan Wake przeplatać się będą etapy rozgrywane na przemian dniem i nocą. W pierwszym przypadku będziemy mieli do czynienia z pełnoprawną grą przygodową. Gracz zwiedzi w tym czasie miasto, porozmawia z mieszkańcami, jednym słowem wypełniał będzie zalecenia lekarzy odnośnie kuracji bezsenności. Gdy jednak zapadnie zmrok i nie odkryte zło wypełznie na ulice miasteczka, Alan chwyci za broń i latarkę, aby z nim walczyć. Aby walczyć ze sobą… w końcu to jego koszmary. Gracz dostanie do dyspozycji kilka sztuk broni palnej, oraz światło, które jest największym wrogiem zła (to właśnie dlatego materializuje się ono po zmroku). Czasami więc, zamiast wpakować w kogoś wiadru śrutu lepiej będzie poświecić po oczach. Oprócz tego Alan będzie mógł zasiąść za kółkiem swojego wozu, co znacznie skróci dystans między poszczególnymi miejscami, lub przyspieszy ucieczkę, tudzież pogoń. Nie można także zapomnieć, że, jak każdy samochód, tak i ten wyposażony jest w dwa reflektory. Nie raz uratują one tyłek głównemu bohaterowi.
Broni na przestraszenie graczy też nie zabraknie – oprócz napotkanych w grze urzeczywistnionych koszmarów klimat grozy mają wypełniać zmienne warunki pogodowe, oraz całkowicie płynny system zmiany pór dnia. Może się więc okazać, że podczas podróży samochodem pogodny wieczór zamieni się w noc z potężną, szalejącą burzą zanim zdążymy wrócić do domu. Niezbyt przyjemna perspektywa. Także inne postaci mają wywoływać w nas nieprzyjemne skojarzenia i budzić niemiłą i zagadkową atmosferę.
Grafika w grze prezentuje się niebywale. Przygotowany przez Finów z Remedy silnik generuje wręcz obłędną grafikę, co zresztą widać na załączonych screenach. W ręce gracza zostanie oddany całkiem duży, i zróżnicowany teren dookoła miasteczka, który będzie można zwiedzać i podziwiać ilość detali, oraz kunszt wykonania. Nie wiem, czy tak rozległy teren jest dobrym pomysłem. Z jednej strony na pewno autorzy będą mieli dużo miejsca na umieszczenie w nim masy sekretów i tajemniczych miejsc, z drugiej klimat klaustrofobii, jaki towarzyszył nam we wspomnianych wcześniej Silent Hill, czy Blair Witch, też doskonale współtworzył całość. Nie ma co się jednak oszukiwać – taka nextgenowa oprawa wymagać będzie nie lada sprzętu – nawet komputery obecnie uważane za dobre mogą zostać zarżnięte przy próbie odpalenia gry ze wszystkimi możliwymi bajerami. Warto wspomnieć, że wersja Alan Wake na PC będzie bogatsza i bardziej rozbudowana niż te na konsole, co każe sądzić, że wymagania sprzętowe też będą większe niż na przykład w GR: Advanced Warfighter. Nie napawa to optymistycznie.
Jeżeli zaś chodzi o udźwiękowienie – autorzy zapowiadają, że klimat będzie budowany muzyką, która nie będzie ustępować kultowej już ścieżce dźwiękowej z gry Silent Hill 2. Jeśli to zapewnienie twórców się sprawdzi doświadczymy istnej orgii muzycznej. A w grach przygodowych i survival horror strona dźwiękowa ma ogromne znaczenie – to ona współtworzy (lub „współniszczy”, zależy od produkcji) klimat, dlatego nie dziwi ogromny nacisk położony właśnie na ten aspekt gry Alan Wake.
Warto więc czekać na ten tytuł? Jak najbardziej – fani tajemniczych przygód i rozwiązywania zagadek, oraz dodatkowo mrocznych strzelanin będą zadowoleni. O ile ich sprzęt udźwignie tę grę. Szykuje się jedna z ciekawszych gier ostatnich lat. Niestety, planowana premiera ma cyferkę 8 po dwóch zerach, czyli przyjdzie nam jeszcze poczekać trochę czasu.
Bartłomiej “SerafiN” Sieja





















