» DeDark | czwartek, 15-3-2007 1:30 |
|

Podkładka pod mysz to najbardziej niedoceniana część zestawu komputerowego. Dla wielu z nas (większości?) jest równie ważna jak kształt śrubek, nadruk na kablu zasilającym czy kształt przycisku otwierającego napęd DVD. Tymczasem okazuje się, że wraz z myszką ma duży wpływ na komfort naszej pracy. Przekonałem się o tym testując dwa QPADy, które jeden z zachodnich recenzentów nazwał „Porsche wśród podkładek”. Ile w tym prawdy? Sprawdźmy.
Zanim przejdziemy do właściwej części chciałbym napisać coś „od siebie”. Serdecznie dziękuję administratorowi („xyz ”) forum markolfa (gry dodawane do czasopism - markolf.pl) za możliwość zorganizowania ankiety oraz użytkownikom za udział. Dzięki :) Dzięki wynikom z markolfa i naszego forum wiem jakie gracze mają preferencje co do podkładek. I jeszcze jedno. To mój pierwszy test „sprzętu”. Do tej pory zajmowałem się wyłącznie grami - wybaczcie więc za wszelkie błędy i niedociągnięcia. No dobrze - teraz z czystym sumieniem mogę przejść do dalszej części tekstu. Do naszej redakcji trafiły dwie tajemnicze „tuby”. Gdyby nie napis „QPAD”, pomyślał bym, że podpisaliśmy umowę z National Geographic i od dziś zamiast gier będziemy testować mapy. Na szczęście bardzo szybko okazało się, że to oczekiwane przez autora tekstu podkładki QPAD model CT. Występuje on w kilku odmianach różniących się: wielkością (medium 33×25cm, large 40×28cm), grubością (1,5mm, 4mm) oraz kolorem nadruku (white, black). W pudełku znajdziemy również specjalne ślizgacze. Do naszej redakcji dotarły: CT medium 1,5mm black oraz CT large 4mm white. Dla porównania do testów dołączyły: moja podkładka, której używam na co dzień oraz typowa najtańsza/dodawana gratis. Wszystkie cztery zostały wykorzystane: w grach, podczas korzystania z internetu oraz „zwykłej” pracy z komputerem (grzebanie w ustawieniach etc.). Grałem w następujące tytuły: Half Life 2 (+EP1 i modyfikacje), Warhammer Mark of Chaos, Jade Empire oraz Rayman Szalone Kórliki. Ta ostatnia powinna być „oficjalnym benchmarkiem” służącym do testowania myszek i podkładek. Na koniec mała informacja – prawie każda była testowana przez 2 dni. Wyjątkiem jest oczywiście moja „codzienna” podkładka, z której korzystam od ponad 6 miesięcy.
Wygląd
Zaczniemy od rzeczy, która bardzo często decyduje o zakupie… a tak naprawdę powinna być najmniej istotna. Oba QPADy mają taki sam nadruk – wielką literę „Q” na białym lub czarnym tle. Oczywiście ocenę pozostawiam Wam – sami oceńcie czy jest ładna/znośna/brzydka. Osobiście wolałem białą, która jest niestety mniej praktyczna. Gracze nie żyją w sterylnych warunkach, często zabawie towarzyszą słodycze, kanapki, napoje etc. Każde najmniejsze zabrudzenie widać jak na dłoni. Co więcej nie wystarczy jedynie wilgotna szmatka tak jak w przypadku dwóch pozostałych, które są plastikowe. Pranie podkładki raczej nie wchodzi w rachubę. QPADy zostały wykonane z materiału (pokrytego „czymś” śliskim), co na początku może trochę dziwić. Spodnia część to guma. Trzyma się bardzo dobrze, mimo że nie „przykleja” się do stołu tak jak ta gratisowa. Gdybym miał wybrać jedną z nich (QPADów oczywiście), zdecydował bym się na czarną.
Wielkość
Nic tak nie denerwuje jak mysz spadająca z podkładki. Podczas pojedynków w sieci, takie „spadnięcie” może skończyć się przegraną i utratą cennych punktów. Na co dzień też nie jest zbyt przyjemne. Zastanawiam się jakim cudem wytrzymałem kilka lat na „zwykłych” małych mousepadach, na których gryzoń mieści się z trudem (i ciągle spada). Posiadaczom QPADów to nie grozi. Są wystarczająco duże. Rozmiar „medium” jak dla mnie jest po prostu idealny. Nie za duży, nie za mały, lecz w sam raz ;) Doskonale sprawdził się w każdej z gier – nawet podczas rzucania krową w Raymanie (trzeba kręcić myszką szerokie koła). Moja „codzienna” podkładka odpadła w tej właśnie konkurencji. Darmowa nie nadaje się do żadnych gier. Prawdę mówiąc nie nadaje się do niczego. Ale wróćmy do QPADów. Dla osób uważających, że medium to za mało pozostaje jeszcze large. Powiem wprost – jest ogromna. Na zdjęciu nie robi takiego wrażenia jak „na żywo”. Nie wiem co trzeba robić, w jakie gry grać żeby gryzoń z niej spadł (przypadkiem). Oczywiście mówię tu o prawidłowym użytkowaniu (czyli mysz „na środku” podkładki).
Komfort
QPAD, QPAD i jeszcze raz QPAD. Być może są lepsze, wygodniejsze podkładki ale z testowanej czwórki są po prostu najlepsze. Zaczniemy od końca, czyli darmowego mikrusa. W jej przypadku trudno mówić o jakimkolwiek komforcie. Jest niewygodna, za mała, a używanie jej zaczyna denerwować już po kilku godzinach. Na drugim miejscu stawiam swoją „codzienną” podkładkę. Jest o wiele lepsza, ale musi ustąpić miejsca QPADom, które zapewniają komfort przez naprawdę duże K. „Grubsza” wersja jest najlepsza. Cztery milimetry gumy sprawiają, że nadgarstek nie musi leżeć na twardym blacie. Dzięki ślizgaczom oraz powierzchni samej podkładki gryzoń reaguje błyskawicznie na najdelikatniejsze muśnięcie. Same ruchy są bardzo płynne. Trudno to wyrazić słowami, ale czuje się różnicę. To tak jakby ślizgać się po lodzie w samych butach, a na łyżwach. To jedyne porównanie, które przychodzi mi do głowy. Mniejsza i chudsza wersja jest wykonana z tego samego materiału co oznacza, że jest równie dobra dla gryzonia, ale jednak nie tak wygodna dla nadgarstka. Moim idealnym modelem była by więc: czarna, średnia gruba podkładka. QPADy zostały stworzone z myślą o graczach. Pograłem więc sobie w kilka tytułów z różnych gatunków. Werdykt? Nie ważne czy właśnie celujesz z karabinu snajperskiego, posyłasz Armie Chaosu na wroga czy rzucasz krową – w każdej z tych gier QPADY spisują się znakomicie. W codziennej pracy takiej jak przeglądanie internetu czy grzebanie w ustawieniach są równie dobre. Poruszająca się bez najmniejszych oporów myszka, sprawia że nawet praca domowa w arkuszu kalkulacyjnym staje się nieco przyjemniejsza (sprawdziłem).
Podsumowanie
„Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz”. Co ten cytat ma wspólnego z naszymi podkładkami? Wbrew pozorom wiele. Poeta mówi, że wartość zdrowia docenimy gdy je utracimy. Jakość i wygodę jaką zapewniają QPADy doceniłem gdy wróciłem do swojej „codziennej” podkładki. Poczułem, że zdjąłem łyżwy i wróciłem do ślizgania się na samych butach. Jest nieźle, ale to nie to. Bardzo szybko zaczęło mi brakować QPADów. Co prawda nazywanie jej „Porsche wśród podkładek” to lekka przesada, ale fakty są jakie są – to najlepsze podkładki jakie gościły na moim biurku. Są bardzo wygodne (wersja 4mm), zapewniają przyjemny dla nadgarstka komfort oraz snajperską precyzję. Polecam wszystkim tym, których nie odstraszy cena.
PS. Wróćmy na chwilę do mojej ankiety. Przeprowadziłem ją na dwóch forach dyskusyjnych: naszym oraz na markolf.pl (jeszcze raz dzięki). O dziwo większość użytkowników używa podkładek model „blat biurka”. Tylko nieliczni zaznaczyli opcję „jakość” czy wielkość. Jeśli już ktoś kupuje podkładkę to albo najtańszą, albo z ładnym nadrukiem. Jeden z użytkowników ma dość nietypową podkładkę – czasopismo komputerowe. QPADY będą miały problemy ze zdobyciem naszych serc i… portfeli. I jeszcze jedno. Możliwe, że znajdą się osoby zarzucające mi: „recenzja sponsorowana”. Niestety moi drodzy miłośnicy teorii spiskowych – nie jest. QPADy są po prostu znakomite, a nie będę szukał dziury w całym. I w ten oto sposób dotarliśmy do ostatniej kropki.
Podkładki do testów dostarczyła firma MADtech
Paweł “djsound” Jankowski



















