» MartineZ | sobota, 7-4-2007 8:28 |
|

Moda na otaczanie się multimediami trwa… Dla jednych to trendy, dla innych sposób na życie. Wielu z nas nie potrafi żyć bez muzyki w przymusowych przerwach, które to serwujemy sobie przemieszczając się pomiędzy domem a pracą, domem a szkołą, podczas wykonywania hobby, uprawiania sportu – i kombinacji można by jeszcze mnożyć i mnożyć. Dźwięki nas relaksują, uspokajają i odprężają.

Dla SanDiska jednak zwykły-niezwykły odtwarzacz muzyczny to było za mało… Inżynierowie ze studiów tegoż koncernu wpadli na pomysł niezwykle pojemnego centrum rozrywki – jak pomyśleli, tak zrobili – efektem prac jest Sansa e280! Jak ma się nowy produkt SanDisk’a w odniesieniu do zadomowionego już na rynku iPod’a nano? – zapraszamy do testu porównawczego!

Sama myśl może nie była do końca aż tak „złota”, gdyż na rynku mnoży się od różnych kompaktowych mobilnych player’ów. By wybić się poza konkurencję, konieczne było stworzenie czegoś naprawdę wyjątkowego! Targetem – wedle naszych spekulacji – był kultowy wręcz iPod!
Jak atakować, to z grubej rury. Za cel postawiono sobie najwyższy model iPod’a – nano z 8GB pamięci typu flash na pokładzie (oczywiście w tym konkretnym przedziale sprzętowym). Czy zadanie pokonania króla kieszonkowych odtwarzaczy powiodło się SanDisk’owi? O tym dowiecie się już za chwilę.

Pierwszy kontakt… W nasze ręce wpadło pudełeczko iPod’owskie oraz pudełko SanDisk’a. Celowo użyliśmy zwrotów pudełeczko i pudełko, by oddać choć w niewielkim procencie gabaryty opakowań. No i mamy pierwsze spostrzeżenia i odczucia budujące nastrój / samopoczucie. Kolorowe i barwne opakowanie Sansy SanDisk’a – liczne wręcz w fantazyjne i świeże wodotryski graficzne – cieszy oko i daje (wcale nie mylne!) wrażenie zbliżającej się nowej jakości sprzętowej. Konkurencja w tym segmencie raczej nie „szaleje” – dostajemy w dłonie „mini-trumienkę”, nie nastrajającą zbytnio optymizmem. Opakowanie Sansy przypomina mi lata dziecinne, kiedy to z niebywałą niecierpliwością – w ferworze ciekawości – rozrywaliśmy opakowania, pragnąc dostać się do upragnionego prezentu-niespodzianki. Tu jest podobnie… opakowanie kusi, zachęca – ale co najważniejsze – ma co zaoferować! Pierwszą batalie o wizualną atrakcyjność i przyciągnięcie oka potencjalnego klienta wygrywa miażdżącą przewagą produkt SanDisk’a! Czas na konkrety…

To co widać na półce sklepowej – to prócz wizualnych aspektów nowych produktów – przede wszystkim cena, o którą musimy uszczuplić nasz budżet. Będąc indywidualistami – postanowiliśmy nie kierować się sugerowanymi cenami producenta, tylko prześledzić kilkadziesiąt sklepów ze sprzętem grającym oraz liczne oferty dostępne w sklepach internetowych. Tym oto sposobem wyciągnęliśmy średnią – dającą nam taki oto precyzyjny obraz związany z jakże ważnymi wydatkami. Produkt SanDisk’a w najbogatszej wersji Sansa e280 8GB możemy dostać za około 770pln, przy czym konkurencyjny iPod nano 8GB oferowany jest średnio o 210pln drożej – za około 980pln. Drugie zejście z ringu z dumnie podniesionym czołem opuszcza Sansa! Czy jest się czym jednak szczycić? A może pod płaszczem niższej ceny otrzymujemy mniejsze możliwości? Takie pytania zapewne zrodziły się w Waszych głowach po krótkiej analizie kwotowej – te wszelkie wątpliwości postaramy się już rozwiać. Zapraszamy do ciekawej lektury!

Czas wyjąć oręż na blat stołu!
Zawartość opakowania player’a SanDisk:
• Odtwarzacz Sansa model e280
• Materiałowe etui i smycz
• Słuchawki
• Kabel USB
• Instrukcja “Szybki Start”,
• Płyta CD z instrukcją obsługi i programem SanDisk Media Converter
Zawartość opakowania player’a Apple:
• iPod nano
• Słuchawki
• Kabel USB 2.0
• Adapter doka
• Instrukcja Quick Start

Wszystko ładnie wypakowane i co widać? Widać, że producent odtwarzacza osobistego Sansa, lepiej przyłożył się do tego, byśmy od samego „zimnego startu” mogli praktycznie i bezpiecznie dla naszej maszyny cieszyć się jej możliwościami w terenie. Tym oto zabezpieczeniem jest dołączenie do zestawu jakże praktycznej smyczy – do której możemy „uwiązać” nasze centrum rozrywki – oraz niedocenionego w pierwszej chwili – materiałowego futerału! Po kilku dniach użytkowania Sansy, bez obu drobiazgów nie potrafimy już praktycznie egzystować. W wyposażeniu iPod’a na próżno szukać tych przydatnych akcesoriów. Kolejny punkt dla SanDisk’a.


Zagłębiamy się w tajniki technologiczne… Biorąc w ręce oba odtwarzacze, już na pierwszy rzut oka zauważamy znaczące różnice w konstrukcji. Co zrobić, gdy nagle pamięć flesh o pojemności 8GB stanie się dla nas mało wystarczająca? Konstrukcja iPod’a jest strukturą zamkniętą – tutaj nic nie zrobimy. SanDisk przewidział opcję rozszerzenia pamięci swego urządzenia za pomocą kart pamięci microSD. Slot/moduł na wspomniane przed momentem mikro-listki SD znajduje się na prawej krawędzi Sansy! Jak dla nas rewelacja!!! iPod znów przegrywa…

Zewnętrzne oględziny ujawniają przydatne suwaki „HOLD” (blokady) – w obu urządzeniach umiejscowiono je na wierzchniej krawędzi odtwarzaczy. Prócz tego Sansa ma wejście słuchawkowe „na szczycie” swej konstrukcji, w przeciwieństwie do iPod’a, którego gniazdo zainstalowano na spodzie. Prócz slotu/modułu na karty microSD, player Sansa posiada jeszcze jeden „szybki klawisz dostępu” do opcji nagrywania-dyktafonu (kłania się lewa krawędź urządzenia). W produkcie Apple’a próżno szukać tego klawisza, gdyż iPod nie ma funkcji dyktafonu! A szkoda, gdyż to kolejne dwa wielkie minusy ujmujące wartości testowanego nano.

Wizualnie zdecydowanie ciekawiej-atrakcyjniej dla młodego (i nie tylko – patrz na mnie:) odbiorcy wypada produkt SanDisk’a. Finezyjnie zaokrąglone krawędzi Sansy, dostojna jej kolorystyka, podświetlany w kolorze „blue” – „jog” (pokrętło w centralnej części urządzenia pod ekranem) oraz tylna część obudowy wykonana z opatentowanego przez SanDisk stopu metalu Liquidmetal (odporna na otarcia i przebarwienia) – ostatnie z dwóch wymienionych elementów dość rzeczowo i konkretnie ujawniają, kto wytycza nowe standardy! Ale do rzeczy – co byśmy nie zostali posądzeni o stronniczość.

Do udowodnienia powyższych argumentów – ściągnęliśmy na warsztat używane player’y obu producentów, które już przeszły „swoje”. Po niezliczonych godzinach ekstremalnych eksploatacji konsoleta główna iPod’a delikatnie szwankowała – by przesuwać menu’sy za pomocą wbudowanego na stałe „okręgu”, potrzeba było czasami naprawdę sporej siły nacisku/tarcia. Konkurent z obozu SanDisk’a nie miał tego problemu, gdyż podświetlany „jog” kręcił się jak za pierwszej młodości – obręcz się nie wytarła, stawiała stosowny opór jak w oryginale ze sklepowej półki – jednym słowem „nie zawiodła”! Tylne części obudowy również oddają obraz jakości zastosowanych materiałów – iPod cały porysowany, z nieestetycznymi przebarwieniami… wykończenie tylnego panelu pozostawia wiele do życzenia.

A jak ma się sytuacja w Sansie? Tutaj producent stanął na wysokości zadania. Inżynierowie SanDisk’a specjalnie na użytek kieszonkowego menadżera multimedialnej rozrywki, zaprojektowali nowy materiał – specjalny stop metalu Liquidmetal, dzięki któremu powierzchnia charakteryzuje się doskonałą trwałością i odpornością na zarysowania! Chcecie dowodu – proszę – oto zdjęcie obu player’ów użytkowanych w przybliżonym okresie. SanDisk znów wychodzi na prowadzenie (to już zaczyna się robić monotematyczne:).

Na różnicach zewnętrznych to jeszcze nie koniec litanii. Kolejnym dość strategicznym kontrastem jest wielkość przekątnych ekranu – jakże ważna w codziennym użytkowaniu i odbiorze wrażeń wizualnych. Sansa pieści nasze zmysły dość sporym ekranem TFT o przekątnej 1,8”, co w odniesieniu do małego ekraniku iPod’a o przekątniej 1,5” – „robi wielką różnicę”.

Tutaj hasło o tym, że „rozmiar nie ma znaczenia” – jest nie na miejscu ;) O komforcie pracy na większym ekranie – w tak kieszonkowych gabarytach – nie trzeba chyba nikogo specjalnie przekonywać. Plus dla produktu marki SanDisk.

SanDisk Sansa e280 posiada wymienną baterię umożliwiającą do około 20 godzin pracy. Apple iPod nano wypada tutaj bardzo podobnie z jedną różnicą – w architekturze urządzenia nie przewidziano wymiennego ogniwa – mamy wbudowaną baterię litowo-jonową. Śledząc liczne fora dyskusyjne zauważyliśmy, że oba wyniki czasu pracy są nieźle wyśrubowane, gdyż np. pokaz slajdów z muzyką w tle na iPod’zie wystarcza na max. około 5 godzin działania.
Sansa e280 wyprzedza produkt Apple’a o lata świetlne w materii użytkowości i przydatności w codziennym bytowaniu. Mobilny SanDisk w przeciwieństwie do iPod’a został wyposażony w wbudowany tuner FM z możliwością bezpośredniego nagrywania słuchanych audycji!
Sansa e280 to nie tylko muzyka – przy jego pomocy można obejrzeć zarówno zdjęcia, jak i klipy wideo!

SanDisk Sansa e280 współpacuje z plikami:
- Video: AVI, MPEG-1, MPEG-2, MPEG-4, DVD (*.VOB), QuickTime MOV, WMV.
- Graficzne: JPEG, TIFF, GIF, PNG i BMP
- Audio: MP3, WMA
Apple iPod nano współpracuje z plikami:
- Audio: AAC (16 do 320 Kb/s), Protected AAC (z iTunes Store), MP3 (16 do 320 Kb/s), MP3 VBR, Audible (formaty 2, 3 i 4), Apple Lossless, AIFF i WAV
Powyższy wykaz obsługiwanych plików multimedialnych nie pozostawia cienia wątpliwości, kto tu jest królem kieszonkowych szaleństw muzyczno-graficzno-filmowych! … ale do rzeczy…
Podstawowe zalety i funkcje odtwarzacza Sansa e280 8GB:
• Estetyczna, lśniąca, cienka obudowa z dużym kolorowym wyświetlaczem 1.8″ TFT (262.000 kolorów), umożliwiającym wygodę oglądania
• Tylna część obudowy wykonana z opatentowanego przez SanDisk stopu metalu Liquidmetal, dzięki temu charakteryzuje się doskonałą trwałością i odpornością na zarysowania
• Łatwa i wygodna nawigacja
• Do 20 godzin ciągłego odtwarzania przy użyciu akumulatora litowo-jonowego, podczas odtwarzania utworów MP3 przy jakości 128 kbps
• Ładowanie akumulatora odbywa się poprzez port USB
• Slot na karty microSD – TAK (iPod – BRAK)
• Radio FM - TAK (iPod – BRAK)
• Funkcja dyktafonu - TAK (iPod – BRAK)
• Funkcja pendrive – TAK
• Equalizer – TAK
• Mikrofon wbudowany - TAK (iPod – BRAK)
• Współpracuje z technologią TrustedFlash i kartami Gruvi
• Wbudowany dyktafon
• 2 lata gwarancji


Minimalne wymagania systemowe:
• Windows XP
• Windows Media Player 10+
• Intel Pentium class PC lub wyższy
• Napęd CD-ROM
• Port USB 2.0
W celu konwersji i zarządzania kolekcjami treści multimedialnych do odtwarzacza Sansa dołączone jest oprogramowanie SanDisk Media Converter. To dzięki niemu możemy prosto i intuicyjne kopiować i konwertować do urządzenia obrazy, filmy i muzykę. Konkurent z obozu Apple’a oferuje jedynie odrobinkę tych możliwości (za sprawą ograniczeń sprzętowych / braku obsługi większości formatów multimedialnych) poprzez użytkowanie oprogramowania iTunes. Ten kompleksowy menadżer służy w zasadzie do wgrywania piosenek do pamięci urządzenia – i po co tak utrudniać życie swym użytkownikom? Posiadacze Sansy nie mają takiego problemu – ich player podpięty pod port USB wykrywany jest jako dodatkowy dysk magazynujący dane. Wystarczy jedynie przeciągnięcie plików MP3 z naszego dysku HDD do Sansy i gotowe! Apple niepotrzebnie utrudnia żywot – mamy wrażenie działań czysto monopolistycznych. Wielki minus dla iPod’a – za niepotrzebne utrudnianie i komplikowanie banalnie prostych procesów kopiowania plików muzycznych!

„Co pod palcami piszczy…” Układ klawiszy Sansy został stosownie przemyślany a wielkość button’ów idealnie wpasowuje się w opuszki palców. Nawigację „w kieszeni” bez wyciągania player’a wspomaga intuicyjne wybieranie opcji dzięki wypukłym klawiszom i zastosowanym pomiędzy nimi wyczuwalnym przerwom. Dodatkowo operowanie w nocnych ciemnościach wspomaga doskonale rozświetlony „jog” sterujący! Istne zbawienie dla nocnym marków. Produkt Apple’a zdaje się być w tej kwestii bardzo prymitywny – o sterowaniu „w ciemno” nie może być mowy – jednolita płaszczyzna nie pomaga naszym zmysłom orientacji „w terenie”, a i o podświetleniu klawiszy zapomnijcie. Bieda, oj bieda… Jakby tego było mało, odtwarzacz SanDisk’a wyposażono w bardzo przydatny „hot-key” – klawisz szybkiego powrotu do głównego menu. Drugą funkcją przyporządkowaną temu przyciskowi jest włączanie i wyłącznie e280 (poprzez dłuższe przytrzymanie). Teraz to już iPod leży na deskach… czy się podniesie? Mało prawdopodobne… To nokaut techniczny!

Reasumując… Codzienne życie nas nie rozpieszcza i wychodzimy z założenia, że gadgety, które powinny nam umilać w sposób intuicyjny możliwość odprężenia – nie powinny przysparzać jakichkolwiek barier, problemów czy wymagań wyssanych z własnego widzimisię twórców. Wymagamy, by sprzęt był prosty w obsłudze – i przyjazny użytkownikowi! Sansa spełnia te kryteria, dlatego poproszę gromadny aplauz dla ludzi odpowiedzialnych za powstanie tego rewolucyjnego odtwarzacza licznych plików multimedialnych. Wyraziste ramy produktu oraz jego funkcjonalność oraz praktyczność zastosowań przywodzą na myśl produkty marki Epson. Tam również wszystko jest krystaliczne i bezpośrednie w przekazie. Takich urządzeń sobie i Wam życzymy!



Marcin „MartineZ” Brodowski
Informacje dotyczące obu urządzeń odnajdziecie na stronach producentów: SanDisk & Apple









