» DeDark | czwartek, 26-4-2007 23:24

Kury domowe (Gallus gallus domesticus) - przez lata wykluwały się, znosiły jaja, traciły dla nas głowę i wreszcie lądowały w rosole. Jednak nic nie trwa wiecznie. Coś się zmieniło… Kury powiedziały dość! Kartofle poszły w ruch. Wybuchła Gdakająca Rewolucja! Pan Marian Wywrotka był jednym z pierwszych, którzy chwycili za broń aby przywrócić dawny porządek. Ale o swojej walce opowie już sam…

Pamiętam jakby to było wczoraj. To był czwartek – Wielki Czwartek. Cisza, spokój. Mariolka, moja 9 letnia córka powiedziała, że będzie robić sobie jaja - znaczy się pisanki malować. Jadzia, żona zabierała się do robienia kolacji. Miały być naleśniki. Otworzyła lodówkę i swoim skrzeczącym, żabim głosem zawyła: „Marian! Leć no do kurnika, jajek przynieś”. No więc poszedłem…

Redneck Kentucky to kolejna gra o strzelaniu do latających kurczaków. Wszystko zaczęło się kilka lat temu od „Kurki Wodnej” - lekkiej, łatwej i przyjemnej strzelanki 2D (potocznie – celowniczka). Zasady były bardzo proste: w ciągu 2 minut ustrzelić jak najwięcej kurczaków. Kolejne części zaczęły powoli ewoluować: grafika była coraz ładniejsza, a autorzy powoli dodawali nowe elementy. Pewnego pięknego dnia, w 2003 roku płaski świat Kurki Wodnej nabrał głębi. Kurczaki przeszły w pełne 3D! Niestety, ale pierwsza próba przeniesienia drobiu w trójwymiar nie powiodła się. Chickenator (bo o nim mowa) był delikatnie mówiąc – taki sobie. Po niemal czterech latach City Interactive wraca do tematu. I wiecie co? Tym razem się udało. Naprawdę im się udało!

Gra jest pozbawiona fabuły. Nasz bezimienny bohater pewnego dnia wychodzi z domu i uświadamia sobie, że jest cicho. Za cicho. Nagle w jego stronę wylatuje kilka kartofli, których unika w stylu Neo (swoją drogą, świetna mini-parodia Matrixa). Chwyta za broń i zaczyna strzelać. I to wszystko. Historyjka o panie Marianie, Mariolce i Jadzi nie ma nic wspólnego z grą– wymyśliłem ją, żeby urozmaicić recenzję. W trakcie swojej krótkiej wędrówki odwiedzimy 7 lokacji. Zaczynamy na swoim własnym podwórku, po czym trafimy do sąsiada, na cmentarz, do sadu czy wielkiego silosu. Aby przejść z jednej do drugiej musimy zdobyć wymaganą liczbę punktów (np. 6000) co prawdę mówiąc nie jest trudne. Autorzy przygotowali mały bonus. Jeśli na każdej z plansz uda nam się ustrzelić 10 tysięcy punktów, odblokujemy bonusową mapę. Powalczymy na niej z czymś… powiedzmy z czymś dużym, drewnianym i gdakającym.

Wychodzę na podwórko - cicho coś – myślę sobie. I nagle doszło do mnie, że na podwórku nie ma ani jednej kury. No nic, zimno im było, pewnie w kurniku siedzą. Wchodzę do kurnika. Ciemno, spokojnie jak zawsze. Ale co to…mam dziwne wrażenie, że wszystkie jak jedna mnie obserwują. Wpatrują się tymi małymi oczami. Schyliłem się po jajko i nagle – ŁUP- oberwałem w głowę ziemniakiem. Druga kura zaczęła mnie dziobać po nodze jak opętana. Po chwili – ŁUP – drugi kartofel. Wybiegłem z kurnika, wróciłem do domu, zabrałem strzelbę i naboje. Jadzia, kury mają wściekliznę – odstrzelić trzeba! - powiedziałem i ruszyłem w bój…

Do naszej dyspozycji oddano cztery rodzaje broni: strzelbę, snajperkę, wyrzutnię rakiet oraz miniguna. Do tego dochodzi kopniak (niestety nie z półobrotu, moi drodzy fani Chucka N. ;) )To trochę mało. Przydało by się kilka innych „klasycznych” broni: ot chociażby miotacz ognia. Zamiast pierza na ziemię mógłby spadać upieczony kurczak. Mimo że Redneck Kentucky to po prostu drobiowa rzeźnia, autorzy wprowadzili kilka zasad, które uatrakcyjniają rozgrywkę. Po pierwsze – kury nie są bezbronne. Mogą rzucać ziemniakami bądź dziobać za co tracimy punkty (nasza postać jest nieśmiertelna). Po drugie – im większa odległość tym więcej punktów za trafienie (nawet 10x) Po trzecie – możemy znaleźć jaja z bonusami: spowolnienie czasu, +15 sekund czasu, punkty za trafienie x2 oraz max points (każde trafienie daje nam maksymalną liczbę punktów). Po czwarte – na każdej z map autorzy ukryli kilka unikatowych niespodzianek. Na przykład strzał w worek z ziarnem sprawi, że cały drób z okolicy zbiegnie się w to miejsce. Obok stoi pudełko z dynamitem. Chyba nie muszę mówić, co należy zrobić po zwabieniu kurczaków? Na cmentarzu możemy postrzelać do kur – duchów. Widać je tylko w świetle latarki. Na tym samym poziomie stoi istne koło fortuny. Wystarczy w nie strzelić aby zaczęło się kręcić. Uwaga! Można sporo zyskać, ale i stracić. Najciekawiej jest na polu w łanach zboża. Wokół nas biegają dwa wierne psiaki. Strzał w wiszący nieopodal dzwonek sprawi że psy zaczną szczekać. Szczekanie wywabia pierzaste paskudztwa ze zboża, co znacznie ułatwia robotę. Psiaki przynoszą też jaja, które czasami zostawiają po sobie zastrzelone kury. Takich atrakcji jest znacznie więcej, ale nie będę ich wszystkich wymieniał.

Walczyłem dzielnie… oj dzielnie. Najpierw wybiłem wszystko co gdaka u siebie na podwórku. Potem u sąsiada, w sadzie, na cmentarzu a nawet w silosie. Strzelałem celnie, nie martwiąc się o amunicję. Jakimś cudem nie kończyła się. Odwiedziłem sześć, czy siedem miejsc. Szło mi dobrze, dopóki nie natrafiłem na TO coś. Wielkie, drewniane, napędzane chomikiem, wstrętnie gdakające. Nie mogłem się poddać. To przez nią to wszystko! Jeśli ona zginie, wszystko wróci do normy. Wyjąłem zza pazuchy wyrzutnię rakiet i z pieśnią na ustach ruszyłem w bój – Na pohybel drewnianej paskudzie! Na pohybel!

Gra powstała na silniku Unreala dzięki czemu wygląda naprawdę bardzo dobrze. Każda z lokacji jest wesoła, bajkowa i soczyście kolorowa. Jedynie cmentarz odstaje nieco od reszty, ale to dlatego że jest ciemny, ponury i mroczny (w porównaniu do pozostałych miejsc). Tekstury na obiektach są wystarczająco szczegółowe. Pomijam już fakt, że nie mamy czasu na wpatrywanie się w nie. Animacje kurczaków są płynne i naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Jedyne co nie przypadło mi do gustu to efekt graficzny spowolnienia czasu. Obraz rozmazuje się, co nie wygląda najlepiej. Ale to szczegół. Oprawa audio, jest równie dobra. W trakcie zabawy usłyszymy kilka lekkich, spokojnych utworów muzycznych. Jedne są lepsze inne gorsze, ale żaden nie jest zły. Tak jak w przypadku grafiki, tak i tutaj jest pewien „zgrzyt”. A mianowicie – odgłos wystrzału z miniguna. Panowie – zwracam się do CI – to jakaś parodia. Wiem, że potraficie zrobić coś lepszego, co udowodniliście w CoH. Dlaczego tu jest tak słabo? W ogóle nie czuć mocy tej „zabawki”.

Gra została wydana w pełnej polskiej wersji językowej. Przetłumaczono nieliczne napisy oraz zatrudniono lektorów do nagrania komentarzy słyszanych w trakcie walki. Tu, kłaniam się nisko – są naprawdę znakomite. Redneck Kentucky zgodnie z tradycją trafił do kiosków i supermarketów. Ostatnią rzeczą, której bym się spodziewał po takim wydaniu i po takiej grze jest drukowana instrukcja… A jednak! Ma 12 stron, jest ładna, kolorowa i opisuje chyba wszystko co było do opisania. Błędów w niej niewiele. Znalazłem „aż” jedną zjedzoną literkę oraz listę autorów… po angielsku (przecież mamy polskie określenia na „testers” czy „music”). A tak na zakończenie. Na CD znajdziemy dodatkową grę. I to nie byle jaką – znakomite Break Quest (arkanoid „nowej generacji”). Aby ją zainstalować należy wypełnić anonimową ankietę (wrażenia z gry, uwagi do twórców etc.).

Wystrzeliłem chyba z tysiąc naboi… zacząłem już tracić nadzieję, gdy nagle – BUM – rozpadła się w drzazgi, drewniana paskuda! Podszedłem nieśmiale nieco bliżej, wolnym krokiem, z palcem na spuście. Z jednej strony chciałem już iść do domu, ale z drugiej kłębiły sie w głowie pytania: Jak to jest zrobione? Kto to zbudował? I dlaczego?. Musiałem poznać odpowiedź. Coś mi mówiło, że znajdę ją w gruzach. Rozgarnąłem na boki deski… Leżała pod nimi jakaś czarna skrzynka. Otwieram ją i oczom własnym nie wieżę. W środku leży list adresowany do mnie! Krótki: „A więc udało ci się Marianie. Odezwiemy się jeszcze. ARŚPZR (Agencja Ratowania Świata Przed Zagrożeniami Różniastymi)…

Redneck Kentucky zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. To jedna z najciekawszych produkcji przewalających się w kioskach. Fakt jest bardzo krótka (max 1.5-2h gry), ma swoje drobne wady, ale koniec końców to udany i bardzo sympatyczny antystres jak najbardziej wart swojej ceny. Polecam.

Info:Gatunek: FPS
Oficjalna strona gry:
http://www.city-interactive.com/index.php?page=redneck_kentucky
Producent: City Interactive
Wydawca: City Interactive
Wydawca PL: City Interactive
Cena: 19.99 zł
Ceneo
Wymagania:
Procesor: 1GHz
Pamięć: 256 MB RAM
Karta grafiki: 64MB RAM
Napęd: CD
Miejsca na HDD: 500MB

Składam podziękowania za współpracę firmie City Interactive

Paweł “djsound” Jankowski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Jeszcze nigdy Simy nie były tak trendy! Coś dla amatorów strzelania i łowienia ryb… »

Zostaw komentarz