» joszko | sobota, 9-6-2007 16:22

Medal of Honor: Airborne - zapowiedź

Na polu najlepszych gier drugowojennych w ciągu ostatnich lat wykształciły się, i zdobyły rzesze fanów dwie serie gier. Mowa tu oczywiście o Medal of Honor i młodszym Call of Duty. Z tą drugą wynikła jednak nieciekawa sytuacja i Call of Duty 3 nie ukazało się na komputerach osobistych, tracąc tym samym miliony dolarów i nie mniejszą ilość fanów. EA Games jest jednak zbyt inteligentna, aby powtórzyć błąd konkurencji i swój najnowszy produkt, grę Medal of Honor: Airborne (MoHA) wyda nie tylko na PlayStation (a należy pamiętać, że to na PSOne ukazała się pierwsza część gry). EA pójdzie wręcz krok dalej, czyniąc najnowszą grę FPP w ich cyklu wydawniczym produktem iście multiplatformowym. Należy to brać dosłownie – PSP, Xbox, PC, PS, czy nawet telefony komórkowe – to sprzęt na którym dane nam będzie znów skopać tyłki niesfornym szkopom.

O ile CoD wciąż podąża utartymi szlakami przedstawiając nam największe bitwy i wydarzenia o ogromnym znaczeniu w przebiegu wojny, tak panowie z EA Games postanowili na moment odejść od schematów i przygotować coś nowego. Przygotować coś, co powieje wiatrem świeżości na lekko już pordzewiałą mechanikę wojennych FPSów. I chwała im za to. I butelka rumu.

      

Do tej pory niemal każdy FPS utrzymany w realiach drugiej wojny światowej był zrealizowany w podobny sposób. Pojawiasz się w danym miejscu, nie wiadomo skąd, dostajesz do rąk karabin, nie wiadomo od kogo i musisz wykonać wytyczone, nie wiadomo przez kogo zadanie. Niektórym takie rozwiązanie mogło pasować, stwarzało bowiem przekonanie, że jesteśmy tylko małym pionkiem w maszynie wojennej. Niestety pozostałe elementy kłóciły się z tym na każdym kroku. Teraz dostaniemy niezwykłą okazję wczucia się w wojenny klimat, nie tylko od strony misji, ale także w przerwach między ich wykonywaniem. W MoHA staniemy do walki z wrogiem, jako członek 82. Dywizji Powietrznodesantowej pod banderą USA. Samo wprowadzenie do gry takiego elementu pozwala wykorzystać wiele różnych rozwiązań – począwszy od możliwości wylądowania w niemal dowolnym miejscu w obszarze misji aż po śmierć, zanim zdążymy dotknąć stopami Ziemi. Ważnym elementem gry staną się więc momenty przed właściwym zadaniem. Raz będziemy musieli wylądować we wskazanym miejscu, czy uratować trafiony i spadający samolot. W rozeznaniu pomóc nam ma odprawa przed samym wylotem, w której poznamy główne cele, oraz dobierzemy ekwipunek do potrzeb, czy własnego stylu gry. Ciekawa innowacja.

Nowa odsłona gry Medal of Honor skupi się wyłącznie na jednym oddziale wojskowym, wspomnianych wcześniej spadochroniarzach i opowiadać będzie ciekawe i pełne zwrotów akcji historie, która stanie się także twoim udziałem. Łącznie w ręce gracza ma zostać oddanych aż pięć, w pełni historycznych kampanii. Mowa tu między innymi o operacji wojsk alianckich pod kryptonimem Husky, której głównym celem było pozbawienie państw Osi bazy wypadowej w basenie Morza Śródziemnego. Dokładniej na Sycylii. I właśnie to zadanie możemy wykonać grając w obecną grywalną wersję beta. Cóż… w tym momencie nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć karabin w dłonie i czekać na zieloną lampkę przy tylnej rampie naszego samolotu. Pip… i lecimy.

      

Od tej chwili jesteś skazany, by liczyć tylko na siebie. W końcu wróg czai się za rogiem a twój kompan, który miał cię osłaniać może właśnie oberwać kulkę i paść w kałużę krwi. Ważne jest to, abyś przetrwał ty, twoja broń i twój rozkaz – na wojnie nie ma czasu na inne rzeczy. Jedynym elementem, który przez całą grę pozostanie neutralny jest otaczający cię w grze świat. Nie oznacza to jednak, że nie będziesz mógł go wykorzystać – owszem, będziesz a czasem nawet musiał, ale przeciwnik może w każdej chwili zrobić to samo. Wszystko to dzięki zaimplementowanemu do gry, daleko idącemu systemowi interakcji z otoczeniem, na wielu różnych płaszczyznach. Już na samym początki misji, podczas desantu nie musimy zdawać się na przypadek i kierunek wiatru, ale ustawiając spadochron w odpowiedniej pozycji mamy realny wpływ na kierunek, w którym zmierzamy. Jest to o tyle ważne, że wiele razy zdarzy nam się sytuacja, w której przed naszym desantem zostanie wysłany zwiad, który zielonymi flarami oznaczy teren względnie bezpieczny. Najwięcej zrzutów będzie miało miejsce w nocy. Wtedy też staniesz się mniej widoczny dla przeciwnika, ale sam możesz mieć problemy z oceną sytuacji. Niebezpieczne może się okazać np. zaczepienie o gałęzie drzewa, czy uderzenie w klif. Co ciekawe zachowanie wrogów, jak i naszych pobratymców też nie jest do końca zaskryptowane (a raczej powinienem powiedzieć, że jest zmyślnie zaskryptowane), co wprowadza do gry element losowości i zaskoczenia. Także to, jakiego użyjemy sposobu, na wykonanie poszczególnych części składowych naszego zadania, oraz które z nich wykonamy jako pierwsze zależeć ma od nas, naszej inwencji i inwentarza. Te, i wiele innych elementów wprowadzonych do gry ma sprawić, że MoHA nie będzie grą liniową, tylko produktem, do którego gracze będą chcieli wracać.

Jeżeli myślicie, że to koniec możliwości wpływania na grę i jej świat to jesteście w błędzie. Autorzy zapowiadają także spore możliwości bezpośredniej interakcji z przedmiotami w formie perswazji siłowej. Co to oznacza? W skrócie tyle, że możesz zrobić niezły burdel a co fajniejsze mama nie będzie Cię goniła, abyś to ogarnął. Możliwości silnika fizycznego idą jednak dalej wchodząc w obszar detekcji zderzeń pocisków z różnego typu materiałami. Stojąc więc za betonową ścianą raczej nie będziesz musiał obawiać się ostrzału przeciwnika. Gorzej, jeżeli będziesz musiał kluczyć za przewróconym stołem, czy blaszaną wiatą. Taka sytuacja nie będzie jednak oznaczała przegranej pozycji od razu. Wszystko dzięki zapowiadanemu przez EA systemowi Sztucznej Inteligencji, w jaką będą wyposażone postacie niezależne. Nie będą więc zachowywać się jak boty, które po wejściu do pomieszczenia od razu wiedzą za którą przeszkodą się schowałeś i otworzą ogień. W MoHA będziesz mógł zastawiać na nich pułapki, czy „kampić” się za jakimś węgłem. Uważaj jednak, gdyż w razie śmierci swojego towarzysza drugi z przeciwników nie wybiegnie ci przed lufę, tylko np. rzuci granat, bądź pobiegnie po posiłki.

Do dyspozycji gracza zostanie oczywiście oddana masa sprzętu z epoki. Najważniejszym z nich będzie oczywiście oryginalna, drugowojenna broń. Ciekawostką może być to, że niemal każdą spluwę będziemy mogli w pewien sposób zmodyfikować dodając np. większy magazynek, zmienić mechanizm, aby broń szybciej strzelała itp. Odpowiadać ma to realiom, w których żołnierze usprawniali i „personifikowali” swoją broń . Szkoda tylko, że nie będzie można na Thompsonie wyryć scyzorykiem swoich inicjałów. Ilość broni w wersjach podstawowych w liczbie szesnastu także robi spore wrażenie, będzie więc z czego postrzelać i czym się rozerwać.

Drugim typem sprzętu, o którym mówią autorzy będą interaktywne pojazdy, którymi będziemy przemieszczać się po obszarze misji. Będą to głównie pojazdy kołowe od kultowych jeepów począwszy, na ciężarówkach transportowych skończywszy. Od czasów S.T.A.L.K.E.R.a mam jednak z pojazdami w grach mieszane uczucia – przynajmniej jeżeli chodzi o ich zapowiadanie. Później okazuje się bowiem, że albo ich nie ma, albo ich znaczenie jest równe zeru (bo możemy przejechać 40 metrów między jednym hangarem a drugim). Cóż, pożyjemy – zobaczymy, jak to mawia słynny polski komentator sportowy.

Jeżeli zaś chodzi o aspekty techniczne najnowszej odsłony Medal of Honor, to zastrzeżeń nie mam. Silnik, który jak to w dzisiejszych czasach, generuje naprawdę piękne obrazki i animacje, które nie odstają jakością od innych gier, które mają się niebawem ukazać. Jako, że grę cechować ma dynamika pewne obawy mam co do wydajności gry na „słabszym” sprzęcie, bo o ile o komputery 3,6GHz przy 2GB RAM raczej nie należy się martwić, to po obniżeniu tych parametrów o 1/3 można mieć obawy. Nie można się jednak temu stanowi rzeczy dziwić, gdyż nomen omen MoH: Airborne jest grą next-genową. I autorzy będą ci to perswadowali na każdym kroku przykuwając twój wzrok do tego, co dziać się będzie przed twoimi oczyma.

Premiera? Najprawdopodobniej już w wakacje.
Obawy? Rozgrywka może okazać się krótka, liniowość złudna a modyfikacja broni liniowa i niemożebnie ograniczona.
Czekać? Dla fanów serii – lektura obowiązkowa. To samo tyczy się tych, którzy w grach szukają szybkiej akcji.

Info:Gatunek: FPS
Oficjalna strona gry: http://www.ea.com/moh/airborne/index.jsp
Producent: EA Games
Wydawca: Electronic Arts
Wydawca PL: Electronic Arts Polska
Premiera: lato 2007

Bartłomiej “SerafiN” Sieja

Podyskutuj na forum


« Gry z PC na Mac’ach dzięki Parallels 3.0 Diablo na Game Boya? »

6 komentarze do “Medal of Honor: Airborne”

  1. dawid009 napisał:

    Gra fajna Grafika na Medal karabiny z marzenia gra jest realistyczna Call of Duty nie morze sie ruwnac chciałbym tą gre ale jest za droga firma EA GAMES i elektronik Arts mają łep na karku gra jest niesamowita

  2. SerafiN napisał:

    dawid009 - “morze sie ruwnac” -> moŻe siĘ rÓwnać. Trzy ortografy w trzech wyrazach… aż dziw bierze, że tak można.

  3. >NEO napisał:

    jest już na pc?????please powiedzćie!!!!!

  4. SerafiN napisał:

    >NEO - “data wydania PL: wrzesień 2007″.

  5. esi napisał:

    wiadomo medal to medal… pare godzin dojezdzania nazistow…

  6. zez napisał:

    ekstra gierka
    polecam…………

Zostaw komentarz