» DeDark | środa, 13-6-2007 14:07 |
|

Historia ludzkiej cywilizacji to pasmo wojen, zniszczeń i mordów. Ale także triumfu nauki nad naturą, rozwoju i dobrobytu. Mimo tych sprzeczności nasza cywilizacja nadal istnieje i rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Mamy telewizję, komputery, internet i gry komputerowe. Czego więcej można chcieć od życia? :P
Skoro jesteśmy już przy grach to miałem (niewątpliwą) przyjemność pograć w Civilization IV. Kolejną odsłonę genialnej serii Sida Meiera. Osoby które wcześniej miały z poprzednimi Cywilizacjami do czynienia wiedzą czego się spodziewać mimo tego osoby które po raz pierwszy zasiądą do niej będą mile zaskoczene. Nowość aż bije po oczach a co najważniejsze syndrom „jeszcze jednej tury” nadal ma się dobrze. Na tyle dobrze, że aż się nie chce budować statku kosmicznego którego ukończenie jest jedną z możliwych form zakończenia rozgrywki. Ale po kolei…
Gracze w większości są wzrokowcami a zwłaszcza ich brzydsza część. Tak więc pierwszym co się rzuci w oczy to cudowny film wstępny a po przebrnięciu przez opcje wyboru zasad rozgrywki – fakt, że seria w końcu wkroczyła całkowicie w trzeci wymiar. Czwarta odsłona serii korzysta z silnika Gamebryo. Pewnie nie uwierzycie ale w oparciu o ten silnik powstały takie gry jak The Elder Scrolls IV: Oblivion i Dark Age of Camelot. Działają na nim także dwie inne gry sygnowane imieniem i nazwiskiem Sida Meiera – Sid Meiers Pirates! i Sid Meiers Railroads! Gamebryo umożliwia nam płynną zmianę zbliżenia kamery od „przyziemnego” aż po widok na całą planetę. Poza tym nie da się nie zauważyć, że to co widzimy na mapie cały czas się zmienia. Obok miast powstają wioski. Budowa np. akweduktu nie oznacza, że widoczny on będzie tak jak w poprzednich odsłonach serii tylko w widoku miasta. Teraz widać na mapie dokładnie co jest w mieście wybudowane.
To co się nie zmieniło to zasady gry. Choć tutaj również pojawiły się znaczące nowości. Nadal tworzymy wielkie imperium zaczynając od zera. Służyć nam do tego będzie dyplomacja, nauka, rozbudowa, wojsko i… religia.
Pamiętacie to wrażenie z poprzednich Cywilizacji gdy przywódca innej nacji dawał nam do zrozumienia, że nas nie lubi a my nie wiedzieliśmy dlaczego. Te czasy są przeszłością. Teraz mamy dokładny wykaz tego czym sobie zasłużyliśmy na taką a nie inną opinię. Plusy dostajemy za lata życia w pokoju, handel, pomoc gdy nas poproszą, zaprzestanie handlu z którąś nacją gdy nas poproszą, za wyznawanie tej samej religii (o tym szerzej w dalszej części tekstu). Minusy dostaniemy nie tylko wtedy gdy wypowiemy wojnę tej konkretnej nacji ale także nacji z którą łączyły ją jakieś stosunki. Przyczyną niezadowolenia mogą być także zwiększające się nasze wpływy kulturowe w przypadku wspólnej granicy. Często przyczyną niemożliwości wymiany handlowej jest fakt, że po prostu nam nie ufają.
W zasadzie dyplomacja służy głównie handlowi a jest czym handlować. W porównaniu chociażby do Civilization III znacząco zwiększyła się liczba dostępnych w grze surowców. Teraz jest ich 32. Od tak pospolitych jak surowce aż po bardziej wyrafinowane takie jak kraby czy hity filmowe. Oprócz surowców można także handlować mapami świata. Przydaje się to zwłaszcza gdy w okolicy kończą się nacje do podbicia.
Usprawnieniu uległa też taka opcja „otwarcia granic” wcześniej można było, w przypadku tego wynegocjowania, robić wszystko o ile nie trafiło się na jakąś jednostkę wojskową lub miasto. Teraz można hulać do woli, wkraczać do miast i co najważniejsze przebywać na tym samym polu co przyjacielskie jednostki.
W tym przypadku nie ma niespodzianek. Zwiększyła się jedynie liczba technologii do wynalezienia. Jest ich teraz 85 (w Civilization III było ich 80). Tradycyjnie technologia mi można handlować, umożliwiają budowę nowych jednostek, budynków, cudów czy też zakładania nowych religii lub zmianę formy rządów. Każde odkrycie ogłaszane jest cytatem nawiązującym do technologii wygłaszanym przez narratora. Jest ich sporo od Buddy, Biblii aż po Hitlera i Steve’a Wozniaka.
Tradycyjnie rozpoczynając grę wybieramy jedną z 18 dostępnych nacji przy czym 8 z nich oferuje możliwość wyboru jednego z dwóch władców. Budujemy pierwsze miasto i wtedy zaczyna sie cała zabawa. W przeciwieństwie do Civilization III nie ma możliwości przeniesienia zasobów z jednego projektu do drugiego ale za to wszystkie przerwane projekty zostaną wznowione dokładnie od tego samego momentu w którym je przerwano.
Jeśli chodzi o walkę to bez obaw. Nadal mamy do czynienia ze strategia rozgrywaną w turach. Przybyło za to znacznie jednostek. Dodatkowo zdobywają one doświadczenie co może przełożyć się na większe szanse w starciu z piechotą, łucznictwem, większe zniszczenia czy też szybsze leczenie ran. To od nas zależy jak pokierujemy rozwojem naszej armii. Oczywiście lepiej ją rozwijać tak by poradziła sobie z jednostkami przeciwnika. Jeśli chodzi o największą zmorę początkujących cywilizacji – czyli barbarzyńców to teraz mogą zakładać własne miasta których nazwy pochodzą od nazwy plemienia. Miasta te działają jak każde inne z tą różnicą, że nie można z nimi nawiązać kontaktów dyplomatycznych. Zdobywanie miast również zrobiło się ciekawsze. Wszystko za sprawą wskaźnika pokazującego w ilu procentach dany teren jest nasz. Czasem się może zdarzyć, że wybuchnie w nim rebelia. Dodatkowo jeśli dwie nacje toczą ze sobą wojnę i jedna zajmie drugiej miasto a potem przejdzie ono w nasze władanie to jest możliwość przekazania go prawowitym właścicielom. Szczerze powiedziawszy nigdy z tej opcji nie skorzystałem. Ciężko mi się było rozstać z raz zdobytym miastem ;)
Na koniec zostawiłem sobie religię. Gdy dowiedziałem się, że wprowadzona zostanie ta opcja zaniepokoiłem się. W dzisiejszych czasach nie potrzeba wiele by znienawidzili coś przedstawiciele którejś z wielkich religii. Na szczęście zagadnienie zostało przedstawione na tyle neutralnie, że nikt nie powinien mieć zastrzeżeń. O ile w poprzednich odsłonach budowało się jedną świątynię i katedrę w której czczono nienazwanych bogów tak teraz w grze obecnych jest siedem największych religii świata. Są to: buddyzm, chrześcijaństwo, konfucjanizm, hinduizm, islam, judaizm i taoizm. Każda powiązana jest z odpowiednią technologią. Dana religia powstaje w kraju w który jako pierwszy ją odkryje. Potem dane wyznanie będzie się szerzyć po kraju samo lub przy pomocy misjonarzy których można szkolić po wybudowaniu klasztoru.
Religia wpływa na wiele mechanizmów działających w grze. Cywilizacje posiadające tą samą religię państwową (można ją sobie wybrać) są do siebie bardziej przyjacielsko nastawione. Kraj w którym powstało dane wyznanie otrzymuje raz na jakiś czas wielkiego proroka który może wybudować świętą budowlę dla wyznawców danej religii. Na sprawy wyznaniowe duży wpływ ma także forma rządów. Możemy określić państwową religię lub ogłosić wolność wyznania. Każdy wybór oferuje określone bonusy i kary. Uniknie ich tylko państwo które nie określi swojej religii. Wspomniałem o możliwości wyboru formy rządów. Do wyboru są cztery kategorie: Rząd, prawo, Praca, Ekonomia i Religia. Każda zawierająca po pięć opcji. Podobnie jak w poprzednich odsłonach serii każda zmiana pociąga za sobą kilka tur anarchii.
Dochodzimy do najprzyjemniejszego momentu w grze czyli zwycięstwa. Tutaj dla odmiany nowości brak. Tradycyjnie można wygrać podbijając wszystkich którzy nie uciekną na drzewo, budując statek kosmiczny który wyślemy na Alpha Centauri, osiągając w trzech miastach największy rozwój kulturalny, zostając wybranym na sekretarza generalnego ONZ lub (jeśli nie uda się osiągnąć żadnej z wymienionych) wygrywa ten kto zbierze najwięcej punktów.
Podsumowując wrażenia z gry mogę powiedzieć, że osiągnięto wyższy poziom ideału (o ile to jest możliwe). Gra nie jest taka monotonna jak w poprzednich odsłonach serii. Teraz rozgrywka komplikuje się wprost proporcjonalnie do naszego rozwoju naukowego. Co jeszcze świadczy o niezwykłości tej gry? Mnogość możliwości rozwoju, przyjemność patrzenia jak nasze imperium kwitnie na naszych oczach. No i pozostaje wspomniany na początku syndrom „jeszcze jednej tury”.
Gorąco polecam!

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland
Marcin „joszko” Brzeski

























czerwiec 13th, 2007 o 14:26
[…] dalszy recenzji znajdziecie na łamach serwisu Voodoo Guild. Thank you for reading this post. You can now Leave A Comment (0) or Leave A […]
czerwiec 13th, 2007 o 14:49
Miałem kiedyś przyjemność recenzowania gry dla innego serwisu i moja ocena tego produktu to 7. Wole zostać przy świetnym Call to Power, bądź zagrać w doskonałe Galactic Civilization 2