» DeDark | niedziela, 24-6-2007 0:11

Największymi dorobkami ludzkości są zapewne cywilizacja i kultura, które w obecnych czasach współdziałają ze sobą na wielu przeróżnych płaszczyznach naszego życia, oraz w naszym otoczeniu zyskując niemal to samo znaczenie. Jesteśmy cywilizacją kulturalną – nasz dobytek rozwojowy sięga tysiące lat wstecz. Jak mawiano w średniowieczu „jesteśmy karłami stojącymi na ramionach olbrzymów i przez to widzimy więcej, sięgamy wyżej”. Co miało największy wpływ na to, kim jesteśmy dziś, oraz co chcemy zrobić w przyszłości? Spróbuje dziś odpowiedzieć na te pytania.

Humanizm – chociaż sama nazwa humanizmu jest stosowana mniej więcej od okresu renesansu, kiedy to po raz pierwszy jej użyto, to jego działania sięgają znacznie dalej w głąb naszej historii. Za przykład rozwoju praktyk humanistycznych posłużyć może starożytny Rzym – państwo ogromnych skrajności i niezwykłego rozwoju. Z jednej strony widzieliśmy mroczną twarz Rzymu, jako państwa ogarniętego niemal codziennymi wojnami a z drugiej zauważaliśmy w niej postęp gospodarczy, oraz kulturowy. Czy wojskowa codzienność wpłynęła znacznie na postęp rozwoju kultury antycznego Rzymu? Zapewne tak, ale nie miała ona takiego znaczenia przy rozwoju myśli społecznej, nauki, sztuki, oraz architektury. Wszystkie te czynniki pozwalały obywatelom Wiecznego Miasta uważać się za najlepszych – Rzym był ówczesną potęgą cywilizacyjną.

Wieki później, gdy Europa zakorzeniała się w średniowieczu, a później renesansie główne wartości kulturowe nie zmieniły się zbytnio. Jak dawniej, tak i wtedy największe znaczenie dla dorobku cywilizacyjnego miały prace naukowe, oraz dzieła sztuki. Tłumaczenie Biblii otworzyło językom narodowym wielu państw możliwość ujednolicenia dialektów i drastyczny rozwój. Pamiętajmy, że w tamtych czasach językiem urzędowym wszystkich chrześcijańskich państw była łacina i to ona, jako podstawowy język była nauczana w szkołach. Ludzie sami określali siebie i swój dorobek cywilizacyjny, oraz wyznaczali nowe horyzonty. Boska Komedia Dantego – nic dziwnego, że to Włochy stały się ośrodkiem kulturowym Europy.

Lata 90. XX wieku i początek trzeciego tysiąclecia – teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Mecenat nad artystami ponosi państwo wypłacając im 500 złotych miesięcznie, gdy zarejestrują się jako bezrobotni. Ich prac nikt nie czyta, dzieł nikt nie ogląda – na przeciwko biblioteki stoi hipermarket. Nawet w niedziele nikt nie spojrzy na drugą stronę ulicy. W sieci panoszy się syndrom „dzieci Neostrady” – dowód na wszechogarniającą nas brutalną komercję w najgorszym wydaniu – monopol. Za 50 złotych miesięcznie dostawca Internetu oferuje Ci wejście do świata, jakiego nie znałeś nigdy dotąd. Tutaj nie ganią Cię za złą ortografię, jak w szkole – możesz robić co chcesz i być kim chcesz. Okazuje się nieprawdą to, co od urodzenia wpajali Ci rodzice, że aby coś osiągnąć trzeba pracy i długiej nauki. Ile masz lat? 8? 12? 14? – a zresztą po co zadawać pytania retoryczne? Jeżeli dotrwałeś do tego momentu niniejszego tekstu jesteś zapewne starszy. Dzieciaki tego nie przeczytają – nie odpowiem im w tym tekście, czy Crisis odpali na ich nowych maszynach, które dostali na komunie. Tym bardziej nie znajdą tu odpowiedzi, czy w TDU, które dostali od cioci na urodziny można jakoś zmienić samochód. Jeżeli to czytasz jesteś zapewne, podobnie jak ja, przerażony poziomem rozwoju kulturowego dzisiejszej młodzieży mimo, że jest on wyższy, niż kiedykolwiek wcześniej. Cóż jednak z tego?

„Zadasz takiemu pytanie: ‘Bohaterem jakiej książki jest Jezus?’. Ten po chwili odpowie, że Mitologii. Potem pomyśli jednak i poprawi swoją odpowiedź na Stary Testament. Ale to przecież nic, bo w końcu ma zajebistą komórkę i fajne dzwonki.”*

Humanizm odszedł do lamusa – który dzieciak obecnie oczekuje z utęsknieniem na premierę książki innej niż Harry Potter? Dobrze, że chociaż jest taka jedna. Co to za świat, w którym pisarka książek dla dzieci zarabia miliony funtów pisząc schematyczne książki? Ma wyobraźnie – trzeba jej to przyznać. Popatrzmy jednak gdzie indziej – oto mistrz opisywania rzeczywistości w sposób niezwykle przejmujący – Ryszard Kapuściński. Czy ktoś z młodego pokolenia sięgnie po tomy opisane jego nazwiskiem? Raczej nie – nasz świat im nie pasuje. Wolą świat World of Warcraft. Nie trzeba chodzić do szkoły, czy chociażby utrzymywać rodziny, by stać się naprawdę kimś. Nieznajomość stolicy Niemiec rekompensują sobie tym, że jednak zdobyli ten 60 level i wykonali większość questów. Oznacza to, że jednak nie są debilami, jak mawiają wszyscy wokoło. Sądzą, że skoro wszystko już mają – to po co się na to rozdrabniać? Nie musicie drodzy moi – i tak przerośniecie nas, karłów, ale nie spojrzycie dalej i nie sięgniecie wyżej niż my, gdyż spadliście z olbrzyma – sami wybraliście taką drogę.

Przerażające jest to, że nieuchronnie zbliżamy się do technokracji. Obecnie o poziomie kulturowym świadczy ilość sprzedanych egzemplarzy nowej konsoli, oraz to, czy dany wydawca gry nie pominie naszego państwa podczas jej dystrybucji. Światem zaczynają rządzić geniusze komputerowi, mistrzowie kodu i spece od marketingu. Z subtelnością Armii Czerwonej starają się włożyć w głowy młodych, że nowy sprzęt/gra/program/gadżet jest najmodniejszy, najfajniejszy i najlepszy. I wpływy ze sprzedaży rosną w zastraszającym tempie. Czy taka kolej rzeczy jest już nieodwracalna? Czy technologia i rozwój techniki jest obecnie nowym wyznacznikiem i impulsem cywilizacyjnym? „Wyślij SMS – jest szybciej” – „Cze Baśka, <3 Cię” – jakże to prostsze od ubrania swoich uczuć w list. A zresztą – kto obecnie pisze standardowe listy? „Przecież idziemy z duchem czasu – listy to przeszłość” chciałoby się rzec. Słowa to też przeszłość? Obecnie znajomość języka obcego wśród małych dzieci kończy się na wyrazach „fuck, level, sword, connect, health, CD-ROM” itp. Dzisiejszy świat nie wymaga więcej. W sumie nie wymaga niczego poza oddaniem mu siebie. I przy okazji pieniędzy, jak można. Pierwszy krok jednak nic nie kosztuje. Papier na cyrograf i tusz do długopisu sponsorowany jest z góry – podpiszesz, czy już to zrobiłeś?

*Grzegorz Poniatowski, nauczyciel j. polskiego.

Bartłomiej “SerafiN” Sieja

Podyskutuj na forum


« E-sport na Xbox 360 – World Cyber Games 2007 PlayStation Portable - Moc wyzwolona… »

1 komentarz do “Lata współczesne a technokratyczna przyszłość świata”

  1. szeku napisał:

    Fajny do czytania i zarazem straszny to rozmyślania felieton. :) Nie wiem czy to 500zł jest za tak tragiczne ze aż śmieszne, czy bardziej przerażające niż zabawne.
    Ja jednak uważam ze brak zainteresowania książkami wynika tez z mnogości dostępnych publikacji. A także nie zbyt udanego systemu kształcenia młodego człowieka. Który to zamiast zachęcać do książek, zniechęca młodego czytelnika. Dzisiejszy uczeń j.polskiego musi być jednocześnie archeologiem i historykiem. Ktoś powinien zwrócić uwagę na to że, ludziom jest łatwiej przeczytać powieść dziejąca się w świecie który nie jest im obcy.

Zostaw komentarz