» DeDark | piątek, 29-6-2007 15:47 |
|

Najprawdopodobniej wszystko co wiemy o Dark Sector to nieprawda*
Zapowiadało się iście rewolucyjnie – gra FPP nastawiona na rozgrywkę Massive Multiplayer Online, gdzie potyczki miało toczyć jednocześnie do kilkudziesięciu graczy. Pomysł jednak nie został w pełni zrealizowany i około trzech lat temu do prasy doszły informacje, że produkcja trwa, jednak główne założenia zostały nieco skorygowane, żeby nie powiedzieć – zmienione. Tak właśnie wyglądały pierwsze informacje o grze Dark Sector, jako całkowicie nowym, odrębnym od początkowych założeń produkcie. Czy panowie z Digital Extremes postąpili słusznie zmieniając w połowie tor prac? Z doświadczenia wiemy, że nie przynosi to zwykle pożądanych skutków. Dark Sector może jednak podążyć innym torem historii. Ale zacznijmy od początku.
Wszystko przez konsole – obrót o 180 stopni planów dotyczących Dark Sector jest ściśle powiązany z konsolami nowej generacji. Wystarczy wspomnieć, że gra tworzona jest również w konwersji na PlayStation 3 i Xboxa 360. Wszystkie te wydania przygotowywane są jednocześnie, nie będzie więc mowy z problemami sterowania, który nagminnie nastręcza problemów komputerowym graczom w przypadku konwersji z konsoli. Oczywistością jest też chyba fakt, jakoby gra wykorzystywała większość najnowszych technologii – od modułu Pixel Shader w wersji 3.0 aż do HDR Motion Blur, który wywołuje efekt rozmazania i idealnego odbicia światła od poruszających się szybko obiektów i postaci. Jako, że Dark Sector będzie rasową skradanką (o tym później) za pewnik można chyba przyjąć, że bardzo duża część lokacji będzie tonąć w mroku cieni przebijanych raz po raz przez wybuchy, czy płomienie. Takie rozwiązanie zapewne ucieszy grafików odpowiedzialnych za przygotowanie tekstur do gry, ale może bardzo obciążyć silnik graficzny. Obliczanie kątów odbicia światła, czy padania cienia to nie błahostka, nawet dla tak wprawionego w bojach silnika graficznego, jakim jest Unreal Engine 3. A zresztą – co będę się rozwodził, nad urodą gry – sami obejrzyjcie screeny, aby poczuć klimat gry, jakby żywcem wyjęty z Unreal 2, czy Quake 4.
Grafika to nie wszystko – a nawet nie większość sukcesu danej gry. Firma Digital Extremes przygotowała więc dla nas niegłupią otoczkę fabularną, w którą stopniowo będziemy się wgłębiać poznając po kolei tajniki przyszłości i rządzące nią prawa. Głównym bohaterem Dark Sector, w którego przyjdzie nam się wcielić jest Hayden Tenno, który został oddelegowany z bardzo ważną dla ludzkości misją. Nie jest dobrze… a zresztą – nie owijając w bawełnę – woda na Ziemi się kończy. Nie martwcie się jednak – na Plutonie jest wody jak lodu. Wystarczy tylko po nią sięgnąć. Tak więc na Plutonie, a dokładniej w jego, tytułowym Ciemnym Sektorze wielka organizacja zakłada bazę wydobywczą coraz cenniejszego surowca. Niestety, plany pokojowej eksploatacji wody chce przejąć „ten zły”, aby wyśrubować swoje profity, dopisać kilka zer do salda konta i chcąc – nie chcą uzależnić od siebie całą Ziemię. Co gorsza zaczyna on produkować armię mutantów gotowych wykonywać jego polecenia. Historia zaczyna nabierać dramatyzmu, oraz rozmachu. W tym momencie pojawia się nasze bohaterskie alter-ego, aby walczyć o porządek, dobro, prawo i sprawiedliwość.
To czym wyróżniać się będzie Hayden spośród tysięcy innych komputerowych superherosów to jego „inteligentny” kombinezon. Przez całą rozgrywkę będzie on jedynym towarzyszem bohatera i nie raz uratuje mu życie. W zależności od sytuacji, w której postawiony będzie Hayden kombinezon będzie wspomagał go w walce wręcz, rozwałce na broń palną, bądź w cichym prześlizgiwaniu się między przeciwnikami. Pierwszy, ze wspomnianych trybów daje niewyobrażalny boost w łapska, przez co zaczniemy jak małe dzieci bawić się ciałami przeciwników miotając nimi o ściany. Odginanie krat, bądź przenoszenie ciężkich przedmiotów też nie powinno nastręczać nam zbyt wielu problemów. W drugim trybie Hayden stanie się chodzącym czołgiem. Kombinezon posłuży nam za pancerz, odbijający co słabsze pociski a broń, którą będziemy dzierżyć w rękach siać będzie niesamowity zamęt w szeregach wroga. Od pistoletów, przez karabiny, aż do granatów a wszystko to przy akompaniamencie bullet time’u rodem z Max Payne i krwi kapiącej na posadzkę. Tryb skradania to najlepsze rozwiązanie dla ludzi, którzy wolą trochę pomyśleć, niźli ryzykować utratę głowy, czy choćby posiniaczenie tyłka. W tym momencie nasz kombinezon pokaże też pełnie swoich futurystycznych możliwości. Zmiana koloru, aby wtopić się w tło? Oziębić swoje ciało, aby niepostrzeżenie przejść obok czujników termowizyjnych? Namagnesować się i przejść po suficie nad głowami przeciwników? Wszystko to będzie w Dark Sector możliwe. A to nawet nie jest przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. W grze będzie także masa tricków, które będziemy mogli wykonać bez względu na tryb, który jest właśnie uruchomiony. Nic nie stanie na przeszkodzie, aby za pomocą magnesu wyrwać przeciwnikowi broń z łapy, lub postawić zaporę energetyczną, która chwilowo zatrzyma lecące w nas pociski.
Czasu i miejsc, aby wypróbować wszystkie możliwości dane nam przez autorów gry też będzie sporo. Dark Sector według twórców będzie czymś na wzór Metal Gear Solid z akcją toczącą się w dalekiej przyszłości, z dala od domu. Daje to bardzo dużo do myślenia i samo z siebie karze sądzić, że skradanie będzie miało równorzędne, o ile nie większe, znaczenie co skuteczna rozwałka na dwie giwery. Dark Sector wymagać więc będzie od nas sprytu Solid Snake’a i czujności Sama Fishera. Do tego dojdzie też pomysłowość Matthew Cartera, umiejętności strzeleckie Atomowego Księcia i zręczność również Księcia, ale Persji tym razem też będą mile widziane. Jeżeli do tego wszystkiego stać cię na dobry sprzęt, aby odpalić grę to będziesz mógł nastawić się na efektowną rozwałkę.
A właśnie – co do przeciwników. W grze będzie ich kilka rodzajów. Od podstawowych szarych żołnierzy, którzy stanowić będą swoiste mięso armatnie i padać hurtem aż do wielkich robotów, nad którymi będziemy musieli trochę dłużej posiedzieć. O ile w przypadku tych pierwszych seria z karabinu, bądź lewy prosty w szczękę wystarczy, tak jeżeli chodzi o silniejszych przeciwników nie będzie to takie łatwe. Każdego z nich będzie można zniszczyć na kilka różnych sposobów, ale każdy z nich wymagać będzie inteligencji, przewidywania i kociej zręczności. Czy to zrzucić na niego sklepienie, czy też wpuścić na generator prądu, albo podczepić mu minę w jakimś słabym punkcie. Miejmy nadzieję, że opcji tych będzie wiele, abyśmy po godzinie zabawy nie poznali już wszystkiego, co gra ma nam do zaoferowania.
Na co więc możemy liczyć w dniu premiery? Na pewno na wartka akcję, ale wymagającą także myślenia. Na przepiękne efekty graficzne i niezwykle innowacyjne rozwiązania, jakie zaserwują nam autorzy Dark Sector. Na ciekawe lokacje i zróżnicowanych przeciwników. W dniu premiery możemy także liczyć na ciepłą pogodę – wszystko wskazuje na to, że zagramy sobie dopiero na wiosnę 2008.
*Informacja z oficjalnej strony gry.
Bartłomiej “SerafiN” Sieja

















