» DeDark | sobota, 21-7-2007 0:25

Zabierając się za pisanie tekstu zawsze mam kilka pomysłów na urozmaicenie recenzji (bo gołe słowa to nie wszystko). Całość może być „z jajem”, z nietypowymi wstawkami, w formie dialogu etc. Przy produkcjach takich jak Lego Star Wars zwariowane pomysły nasuwają się same. W ilościach niemal hurtowych. Niestety „zwycięzca” może być tylko jeden. Cała reszta, z wielkim bólem wędruje do kosza… ale nie zawsze.

Otrzymaliśmy do testów reedycję LSW, a co za tym idzie jeden ze (zgniecionych w kulkę) pomysłów powraca. Ba! Nie tylko wraca, ale i wypiera „normalny tekst” stając się najważniejszą częścią – gwoździem programu. O co chodzi? Dawno, dawno temu, w pierwotnej wersji recenzji, kolejne akapity miały być oddzielane „przerywnikiem”: drobnym porównaniem filmów i gry. Niestety, pomysł upadł, bo gdy dzieciaki zagrywały się w LSW, rzesze fanów nadal czekały na premierę filmowej Zemsty Sithów. Czy miałem czekać tyle lat na film (film-nagrodę za zdanie matury, pierwsze Star Wars obejrzane w kinie) tylko po to, żeby zobaczyć to wszystko wcześniej w jakiejś grze na małym ekranie? O co to, to nie! Jednak dziś, gdy znam część dialogów na pamięć (nie żartuję), a seans jest tylko słodkim wspomnieniem, mogę pozwolić sobie na ta takie „zestawienie”. Ale najpierw kilka słów o nowej edycji.

Gra została wydana tak jak Sezon na Misia czy Bionicle Heroes. Mówiąc krótko: tradycyjne „filmowe” pudełko opakowane w grubsze kartonowe. Do tego dochodzi kolorowa instrukcja oraz podkładka pod mysz. Całkiem niezły zestaw, prawda? Przyczepię się jedynie do trzech rzeczy: screeny w instrukcji są w małej rozdzielczości. Po drugie na wewnętrznej stronie okładki brakuje jakiegokolwiek nadruku, co nie wygląda najlepiej (biała „ściana”). Po trzecie w samej grze znaleźć można kilka paskudnych błędów – najczęściej literówek. „PadmŁ” nie wygląda zbyt dobrze, prawda? Jednak najbardziej rozbawiła mnie „Padme (Poszarpana)”. Autorowi tego wspaniałego tłumaczenia najwyraźniej chodziło o Amidalę, jeszcze królową Naboo biorącą udział w bitwie. Ale po więcej konkretnych informacji odsyłam do pierwszej recenzji. Po co pisać to samo po raz drugi tyle że innymi słowami?

Gwiezdne Wojny część I: Mroczne Widmo. Czyli każda Saga ma swój początek.

O co chodzi?
Mroczne Widmo (jakie by nie było*) rozpoczyna historię Anakina Skywalkera. W filmie przeważają dialogi, a wielu miłośników „BANG, BANG, KABOOOM” narzekało na brak akcji. Ba, dla niektórych film był po prostu przegadany! Nic dziwnego. Zobaczcie ile trzeba wyjaśnić: kim są Jedi, czym jest Moc, kim jest Anakin, jak został Jedi, co głosi przepowiednia… No, ale nie zagłębiajmy się w takie szczegóły. Wszystko zaczyna się od blokady małej, niepozornej planety Naboo. Kanclerz Palpatine wysyła dwóch rycerzy Jedi, aby wynegocjowali ugodę. Niestety do negocjacji nigdy nie dochodzi. Obi Wan i Qui Gon Jinn po kilku perypetiach z Jar Jar „mój mój” Binksem ratują królową z rąk separatystów i opuszczają Naboo. Niestety uszkodzony w trakcie ucieczki silnik zmusza ich do lądowania na pustynnej planecie Tatooine. Nasi bohaterowie poznają tam (a my wraz z nimi) najważniejszą postać sagi, młodego Anakina Skywalkera. Właśnie w tym momencie dochodzi do niesamowicie ważnego spotkania: „jeszcze królowej” Padme z „jeszcze niewolnikiem” Anakinem…

* Ludzie którzy wychowali się na pierwszych Gwiezdnych Wojnach wychodzili z kina zdruzgotani i załamani poziomem Mrocznego Widma. Przez wiele długich miesięcy Episode I był synonimem spartaczonej kontynuacji wielkiego hitu.

Co zmienili?
W grze nie ma ani jednego dialogu. Kolejne zawijasy fabuły przedstawione zostały w formie kultowych (?) „płynących” napisów. Niestety to za mało by połapać się w fabule. Przerywniki filmowe może i są zabawne, ale tylko komplikują sprawę. Oczywiście nie dotyczy to osób, które znają fabułę pierwowzoru. Jeśli wiesz o co w tym wszystkim chodzi docenisz znakomite, nie nachalne poczucie humoru autorów gry. Już na początku pojawiają się pierwsze różnice. Jar Jara poznajemy gdy beztrosko wącha kwiatki (niestety nie od dołu – to do „hardkorowych” fanów ;) ). Później jest jeszcze lepiej… Skoro postaci nic nie mówią (wydają z siebie jedynie jakieś stęknięcia), autorzy musieli zrezygnować z wielu rozmów. Do kosza poszły wszystkie sceny „dialogowe”. Jedną z nich jest autentycznie wzruszające pożegnanie Anakina z matką. Tam gdzie się dało, autorzy zastąpili rozmowy „dialogiem bez słów” czyli pantomimą. Wyszło to naprawdę dobrze. Wszystkie filmowe sceny walk zostały maksymalnie wydłużone i przerobione na „język i styl” gry. Niestety wyścig ścigaczy to jakaś profanacja. Uczucie pędu jest niemal zerowe, a odgłos silnika to… nie, nie do kończę. Cisną mi się na klawiaturę same przekleństwa. W każdym razie elektryczna szczoteczka do zębów brzmi lepiej. Mimo wszystko klockowe Mroczne Widmo jest najbliższe oryginałowi. W Ataku Klonów i Zemście Sithów zmiany są dużo, dużo większe.

Gwiezdne Wojny część II: Atak Klonów. Czyli miłość Ci wszystko… wypaczy.

O co chodzi?
Od napisów końcowych poprzedniej części minęło mniej więcej 10 lat. Anakin, którego poznaliśmy jako małego chłopca dorósł i zrozumiał jedną rzecz. To dziwne uczucie, którym darzył Padme już od pierwszego spotkania (gdy zapytał czy jest Aniołem) nazywa się „miłością”. Niestety życie Jedi pełne jest wyrzeczeń. Jednym z nich zakaz kochania (przywiązania, nienawiści, złości etc), nie mówiąc już o związku. Po drugie, Anakin w obronie pokoju i sprawiedliwości ciąga się po całej galaktyce. Przez 10 długich lat może co najwyżej śnić o swojej ukochanej… aż do chwili w której ktoś postanawia ją zabić. Dzięki sprytowi Padme uchodzi z życiem, a kanclerz przydziela jej do ochrony dwóch rycerzy Jedi. Zgadnijcie… na kogo padło? Oczywiście, że na Anakina i Obi Wana! Swoją drogą to część misternie uknutego planu, ale kto, po co i przeciwko komu spiskuje? Tego już Wam nie powiem ;) Wróćmy do filmu. W trakcie poszukiwań niedoszłego zabójcy okazuje się, że pewien Mistrz Jedi zamówił dla Republiki armię klonów… tyle że Republika nic o tym nie wie. A Mistrz? Nie żyje od 10 lat. Ktoś się pod niego podszył. Tylko kto? Dowiemy się tego z Zemsty Sithów. Tak czy siak Republika ma swoją armię i tylko głupiec nie skorzystał by z jej pomocy. Tym bardziej, że sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Po pewnych „perypetiach”, pewna misja ratunkowa przeradza się w wielką bitwę. Na przeciwko siebie stają droidy Federacji oraz Armia Klonów pod dowództwem Republiki. Ta „niewinna” bitwa, daje początek wyniszczającej Wojnie Klonów, która bardzo szybko ogarnia całą Galaktykę. Rycerze Jedi, którzy do tej pory byli strażnikami pokoju i sprawiedliwości muszą sprawdzić się w nowej roli – generałów wojsk Republiki. Na domiar złego spotkanie z Padme i śmierć matki sprawiają, że Anakin stawia swój pierwszy krok na drodze do Ciemnej Strony Mocy.

Co zmienili?
Jedną z rzeczy, która nie nadawała się do gry jest wątek miłosny. Wycięto go w całości. Gra pomija też początek filmu: pierwsze od 10 lat spotkanie z Padme, pościg za niedoszłym zabójcą, bardzo ważne rozmowy dotyczące sytuacji politycznej czy scen w których powoli rodzi się zakazane uczucie. Obi Wan pyta o zatrutą strzałkę nie w restauracji u Dexa, ale od razu na Kamino. Swoją drogą ktoś kto nie oglądał filmu nie będzie miał zielonego pojęcia co to za strzałka, skąd i po co się wzięła. To samo tyczy się Jango Fetta, który na nasz widok zaczyna uciekać. Oprócz tak „dużych” zmian autorzy wprowadzili kilka „mniejszych”. Anakin i Padme nie zostają schwytani zaraz po wejściu do fabryki droidów. Nie spotykają się też z Obi Wanem na arenie, ale uwalniają go z pola siłowego. Cała piątka (Anakin, Padme, Obi Wan, R2D2 + C3PO) zostają schwytani przez Jango dopiero podczas próby ucieczki. Na arenie egzekucję mają wykonać droidy, a nie trzy bestie znane z filmu (szkoda). Całość została też „ugrzeczniona” - trudno, żeby w grze dla dzieci pokazywać scenę, w której Anakin wyrzyna w pień całe obozowisko Tuskenów. Drugą złagodzoną sceną jest śmierć Jango. W filmie Mace Windu ścina mu głowę mieczem. W grze odpada ona po trafieniu rakietą (którą sam wystrzelił).

Gwiezdne Wojny część III: Zemsta Sithów. Czyli wszystko idzie zgodnie z planem lordzie Sidious.

O co chodzi?
Zemsta Sithów miała być najmroczniejszą odsłoną Sagi. I jest. W końcu to teraz poznamy odpowiedź na pytanie „co się stało z tymi wszystkimi Jedi”? Powiem tylko, że przyczyni się do tego poszukiwany od lat Lord Sidious i jego rozkaz 66 po którym Wojna Klonów dobiegnie końca. Po powrocie do domu Anakin dowie się, że już niedługo zostanie ojcem. Padme, z którą ożenił się (potajemnie) w końcówce Ataku Klonów spodziewa się dziecka. Niestety nie ma czasu na radość. Dręczą go koszmary, takie same jak o matce (tuż przed jej śmiercią). Skywalker boi się, że po raz kolejny mogą być „zwiastunami” nadchodzącej śmierci. Ani zrobi dosłownie wszystko, aby uratować ukochaną. Każdy jego krok, kiełkujące ziarno niepewności zasiane wiele lat temu, a wreszcie pewna fatalna decyzja spychają go na ścieżkę Ciemnej Strony Mocy. Nie chcę zdradzić wszystkiego. W każdym razie Anakin będzie musiał dokonać ostatecznego wyboru… a ten jest chyba oczywisty.

Co zmienili?
Łatwiej powiedzieć czego nie zmienili… Gra i film powstawały niemal równocześnie. Gdy Lego Star Wars nabierało kształtów filmowcy kończyli pracę nad Zemstą Sithów. I to widać niemal na każdym kroku. Wiele lokacji z gry w ogóle nie przypomina filmowych. Najbardziej rzuciła mi się w oczy Utapu oraz pojedynek Obi Wana z Grievousem. Ten z gry, został – niestety- uproszczony do bólu. A teraz ciekawostka dla fanów. Pamiętacie znakomitą scenę, w której to Generał „astmatyk” Grievous zabija Shaak Ti? Ostatecznie została wycięta i wylądowała na drugiej płycie, ale jej obecność w grze daje dużo do myślenia. A żeby było ciekawiej Shaak Ti w wersji Lego ginie z rąk… Anakina Skywalkera! Scenę tą można zobaczyć gdy Obi Wan przegląda zapisy kamer bezpieczeństwa (w filmie widać Anakina walczącego z dziećmi). Zastanawiam się czy za tą zmianę odpowiada Lucas czy może autorzy gry? Być może kiedyś poznamy odpowiedź na to pytanie. Jednym ze skutków jednoczesnego powstawania filmu i gry są zmiany w muzyce. Co prawda usłyszymy ścieżkę dźwiękową z Gwiezdnych Wojen, ale z klasycznej trylogii. To co dziś znamy jako Zemsta Sithów OST w trakcie prac nad grą po prostu nie istniało. Możemy też zagrać w „scenę”, która ostatecznie została wycięta z filmu. Przeciskanie się przez tunele wentylacyjne (bo i nich mowa) znajdziemy na drugiej płycie w Scenach Usuniętych. Nie zagramy natomiast w bitwę o Kashyyyk. W LSW Lord Sidious wydaje swój słynny rozkaz zanim dochodzi do starcia droidów z Klonami. Najdziwniejsze jest jednak to, że w finałowym pojedynku „dawni znajomi” zamiast walczyć współpracują ze sobą! Dopiero na samym końcu etapu krzyżują miecze. A propos - mamy dokładnie tyle samo serduszek co przeciwnik (nie jesteśmy już nieśmiertelni). To zdecydowanie najciekawszy i najtrudniejszy pojedynek z całej gry. Inną, znacznie bardziej widoczną różnicą są droidy Federacji Kupieckiej. Powinny zostać wyłączone niedługo po wydaniu rozkazu 66, ale mimo to walczą ramię w ramię z Klonami do samego końca. (nawet na Kashyyyku na chwilkę po wydaniu „rozkazu 66”!). To tak jakby wojna nigdy nie miała miejsca. Zemsta Sithów, tak jak i Atak Klonów została ugrzeczniona. Nie zobaczymy więc egzekucji hrabiego Dooku. Piszę „egzekucji” bo jak inaczej nazwać ścięcie głowy bezbronnemu, klęczącemu przeciwnikowi?. Scena w której Anakin spotyka grupkę dzieci (młodych Jedi) została usunięta (tak jak i wiele innych jego „wyczynów”). O dziwo, pozostawiono filmowy – bardzo sugestywny – koniec Skywalkera. Mam na myśli scenę, w której nieomal spłonął żywcem. W wersji klockowej Anakin po prostu… się topi.

Moc jest w LSW silna!
Dziś podsumowanie będzie wyjątkowo krótkie. Lego Star Wars to lekka, łatwa i bardzo przyjemna platformówka. Co prawda ma swoje wady, ale ogromne pokłady grywalności i humoru rekompensują wszelkie niedoróbki. Warto zagrać…

      

      

      

      

      

      

Info:Gatunek: zręcznościowa
Oficjalna strona gry: www.legostarwarsthevideogame.com
Producent: Traveller’s Tales
Wydawca: Sci / Eidos
Wydawca PL: Cenega Poland
Cena:49,90 zł
Ceneo

Wymagania:
Procesor: Pentium III 1.1 Ghz
Pamięć: 256MB RAM
Karta grafiki: 32MB zgodna z DirectX
Napęd: CD-ROM 8x
Miejsca na HDD: 500MB HDD

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Paweł “djsound” Jankowski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Far Cry 2 oficjalnie! Po prezent do H&M! »

3 komentarze do “Lego Star Wars”

  1. ninja napisał:

    Mam tą grę i fajna strona

  2. Michał napisał:

    star wars jest spoko najpardziej lubei anakina on jest spoko obiwana tak troche tylko debil ze go nie dobil anakina i niepotrzebnie anakin skoczyl semsta sitchuw to film najlepszy

  3. djsound napisał:

    Poziom komentarzy na naszej stronie mnie przeraża :( Po takiej ilości “ortograficznie niepoprafnych komentaszy” sam nie wiem co o tym myśleć… prawda czy podpucha? W każdym bądź razie Anakin MUSIAŁ zostać poważnie ranny, a obi wan przeżyć. W końcu jest jeszcze IV część. A co do tego że Zemsta to najlepsza część to masz rację. Zgadzam się w 101% (i czekam na zemstę fanów starej trylogii ;) ).

Zostaw komentarz