» MartineZ | czwartek, 9-8-2007 13:04 |
|

Praktyczne rozwiązania zawsze nas urzekały. Z odtwarzaczami multimedialnymi jest podobnie jak z zaawansowanymi sequencer’ami tzn. wcale nie muszą powalać swych użytkowników ilością posiadanych klawiszy sterujących by oferować optymalne spektrum możliwości. Z najnowszą i najmniejszą Sansą Express jest podobnie – ma wszystko, co powinien posiadać osobisty odtwarzacz plików muzycznych i basta!
Jak przystało na markę SanDisk, pudło zawierające naszego bohatera dzisiejszego testu prezentuje kwintesencję pojęć: styl, smak i czytelność. Wierzchnie kartonowe odzienie player’a zawiera nadrukowane najistotniejsze informacje, których moglibyśmy poszukiwać przeglądając ofertę sklepową. Nie kupujemy kota w worku – „okno” umiejscowione w centralnym punkcie opakowania zezwala zarzucić okiem na potencjalny obiekt multimedialnego pożądania. Sam odtwarzacz, wraz z wyposażeniem bezpiecznie spoczywa w idealnie ukształtowanych wytłoczkach tak, że nic nie ma prawa latać, czy broń boże obijać się o ścianki pudła. Pierwsze wrażenie – ocena celująca!

Czas jednak rozdziewiczyć elektronicznego cukiereczka – choć gabarytami może prędzej przypominać paczkę gum „listków” do żucia. Skoro już dobrnęliśmy do wymiarów to oświadczamy, że pomiary Sansy Express wykazały następujące wartości: 2,5 x 7,8 x 1,6 cm. Od wymiarów już niedaleka droga do wagi, dlatego uwierzcie nam na słowo, ale playerek waży zaledwie 30 gramów! Zasługą takiego stanu faktycznego jest „wbudowany” a zarazem wymienny akumulator Lithium Ion wystarczający spokojnie na 12 godzin użycia (producent informuje o rekordowych 15 godzinach, jednak by uzyskać taki wynik należałoby spełniać konkretne kryteria techniczne dotyczące kodowania/dekodowania plików muzycznych). Dobry wynik, świetny wynik…

Skoro już pochwyciliśmy w dłoń naszego bohatera dzisiejszego testu to sprawdźmy, co jeszcze skrywa w sobie to niezwykle oryginalne pudło. Oto jego pełna zawartość:
- instrukcja
- Podręcznik ‘Quick Start’
- odtwarzacz Sansa Express Player
- płyta instalacyjna
- przedłużacz/kabel USB
- słuchawki
- pokrowiec na player’ka
- smycz
Czas ruszyć dołączone peryferia… Dodany do zestawu przedłużacz USB może okazać się doskonałym pomocnikiem każdego użytkownika komputerów klasy PC, który czynnie eksploatuje te właśnie porty. Czasami ilość miejsca w przegrodach stykowych od obudowy „blaszaka” jest zbyt mała by bezproblemowo i bezboleśnie wpiąć player lub pendrive do slotu USB – wtedy niczym pomoc z nieba, spada nam takowa przedłużka. Jeśli ktoś zarzuca producentowi zbyt krótką długość kabla, to niech stuknie się w czoło – czyż spodziewał się 3 metrowego przewodu? Zresztą zdecydowana większość komputerów ma wejścia do portów USB na frontowym panelu, nie wspominając już o laptopach – zatem uważamy jednogłośnie, że kabel jest idealny – i w formie oraz długości. Amen!

Jeśli ktoś chciałby się przyczepić do czegokolwiek, to może np. do smyczy – twierdząc, że jest izolacyjno/podobna lub do słuchawek – wywodząc, iż to nie szczyt audiofilskich marzeń. Jednak tak to bywa z mniej znaczącymi dodatkami personalizującymi, że sami wymieniamy je “na starcie”. Smycz to detal, który nie ma żadnego znaczenia decydującego o wyborze sprzętu grającego, a samym słuchawkom wiele zarzucić nie można (choć jak na ironię losu – przedział cenowy sugerowałby co innego… tutaj kolejny plus dla Sansy!).
Podczas wyczerpujących testów odtwarzacza muzycznego Sansa Express nie skupiliśmy się wyłącznie na dołączonych standardowo słuchawkach (co wręcz naturalnym nazwać można, gdy ktoś żyje muzyką i karmi nią duszę swą). Ale dość już rymowania, by rozwinąć myśl przewodnią tego akapitu. Choć maleńkie gabaryty sugerowałyby, co innego to faktem jest, że player Sansy generuje dźwięk bardzo przyzwoitej jakości, przy dynamice uplasowanej na sensownym poziomie. Mało tego! Zmieniając słuchawki z zestawu na bardziej zawodowe „odsłuchy” (w naszym przypadku marki BOSE oraz SENNHEISER), zauważyliśmy znaczącą poprawę brzmienia w każdym z wymienionych wcześniej zakresie! To doskonale świadczy o jakości sprzętu grającego. Moc, jaką dysponuje Sansa Express to dokładnie 2×10mW dla 16 Ohm słuchawek. Na liście akceptowalnych formatów znajdujemy m.in. MP3, WMA, Protected WMA, WAV [bitrate do 320kbps i 48kHz] oraz pliki Audible + ważną dla niektórych obsługę Subscription Music Str. Nic tylko download’ować i słuchać, słuchać, słuchać…

Techniczne aspekty to jednak nie wszystko. Często o zakupie decydują emocje i tzw. pierwsze wrażenie. Designerzy z SanDiska doskonale zdają sobie z tego sprawę, stąd odtwarzacz Sansa Express urzeka wysmakowaną i stonowaną ciemną kolorystyką. Przedni panel skrywa jak gdyby szklana/lustrzana powłoka. Całość okrasza aura dyskretnego luksusu i wykończenia niespotykanego u konkurencji w tym przedziale cenowym! Wszystkie elementy są perfekcyjnie spasowane, nic nie trzeszczy a klawisze idealnie pracują w zakresie przewidzianych ruchów nie wykazując najmniejszych luzów. Jest sexy!
By podczas nocnych wojaży nie działać po omacku – joystick/„krzyżakowy pad” efektownie podświetlono w kolorze techno-blue (niebieski ultrafiolet). Tenże sterownik odpowiada za podstawowe funkcje: odtwarzaj, zatrzymaj, przewiń do przodu, przewiń do tyłu, przejdź do menu. Na tym jednak graficznych i wizualnych fajerwerków nie koniec. W środkowym panelu player’a zaimplementowano bardzo wyraźny, dwukolorowy i 4-liniowy wyświetlacz wykonany w technologii OLED. Przekątna nadmienionego przed momentem ekranu to 1,1 cala – pomimo nikłego wymiaru wyświetlane informacje są nad wyraz czytelne i kontrastowe. Brawo!

Boczne ścianki Sansy Express również zgrabnie obłożono niezbędną klawiszologią. Bok znajdujący się poniżej „krzyżaka” funkcyjnego obfituje w dwa przyciski sterujące głośnością odtwarzacza. Równoległa ścianka posiada przycisk aktywacji urządzenia (włącznik, wyłącznik) a prawy bok od strony „krzyżaka” skrywa slot na rozszerzenie pamięci kartami microSD oraz gniazdo słuchawkowe. Odtwarzacz zintegrowano na stałe z wtykiem USB, który to umożliwia na komunikację z komputerem w wiadomym celu – wymiany plików muzycznych. By całość estetycznie wyglądała – wtyk USB ukryto we wnętrzu odtwarzacza, pod zaślepką rewelacyjnie „zgraną” z obudową Sansy… nie ma szans by spadła lub wyślizgnęła się z niewidomych zaczepów. Dobrze spasowana robota.
Teraz trochę praktycznych uwag. Odtwarzacz po włączeniu pamięta ostatni grany utwór i wszystkie audiobooks, które sklasyfikowane są w specjalnie przygotowanej kategorii. To udogodnienie sprawia, że nie musimy szukać ich w albumie! Warto dodać, że podcasty npr.org również działają. Jest dobrze! Same utwory mamy możliwość sortowania według czytelnych kryteriów: gatunku, tytułu, czy wykonawcy/autora.

Każdy gatunek muzyczny potrzebuje indywidualnych ustawień odpowiednich częstotliwości, by wybrzmiewać jak należy. Tutaj z pomocą nadciąga wbudowany equalizer z pięcioma predefiniowanymi ustawieniami takimi jak:
- NORMAL
- ROCK
- POP
- JAZZ
- CLASSIC
… oraz CUSTOM – czyli program, który modyfikujemy wedle własnych preferencji odsłuchowych.
„PLUG & GO!” – tak sloganowo brzmiący i widniejący na opakowaniu Sansy Express napis zachęca do bezproblemowego korzystania z MP3 player’a. Czy te słowa mają realne przełożenie na faktyczny stan? Już sprawdzamy. Odtwarzacz podłączony do komputera poprzez gniazdo USB zostaje automatycznie odnaleziony i sklasyfikowany w systemie jako nowy dysk wymienny. Kopiowanie muzyki to czynność prostsza niż obliczenie rachunku 2+2 – wystarczy przeciągnąć między „okienkami” interesujące nas pliki muzyczne MP3 i gotowe!

Testowany przez nas odtwarzacz Sansa Express prócz swego priorytetowego przeznaczenia sprawdza się również bardzo przyzwoicie jako kieszonkowy odbiornik radiowy oraz dyktafon. Jak to jednak bywa w przypadku takich kombo-podobnych wynalazków na funkcje dyktafonu nie możemy narzekać, gdy rejestrujemy dźwięki generowane w bliskiej odległości od nas – dalsze już są odbierane w niedostatecznym stopniu… ale to w końcu odtwarzacz MP3 z opcją dyktafonu – więc jest przyzwoicie. Co tyczy się odbiornika radiowego, to sprawa wygląd bardzo zachęcająco – wyszukiwarka stacji działa prawidłowo z możliwością zapamiętania dwudziestu ulubionych rozgłośni. Jeśli chcemy zgrać jakiś fragment audycji do pamięci to mówiąc slangowo – „no problem”! Musimy jednak pamiętać, że klipy radiowe zapisywane w formie plików MP3 ograniczone są czasowo do pięciu minut.
Specyfikacja techniczna:
- Transfer danych odbywa się bez kabli za pomocą wbudowanej wtyczki USB.
- Obsługa kart microSD (do 2GB)
- Proste łącze USB [bez potrzeby używania kabla]
- Lśniący/szklany design i wytrzymały
- Wbudowany dyktafon i mikrofon
- Wyraźny 4-liniowy wyświetlacz wykonany w technologii OLED
- Radio FM z możliwością nagrywania bezpośrednio do plików mp3
- Łatwe w użyciu, podświetlane przyciski umożliwiające szybką nawigację i obsługę urządzenia
Minimalne wymagania systemowe:
- Windows XP lub Vista
- Windows Media® Player 10+
- napęd CD-ROM,
- port USB 2.0 do szybkiego transferu danych (Hi-Speed).

Reasumując
Najnowszy odtwarzacz SanDisk Sansa Express zaskakuje pod wieloma względami – co niezwykle istotne jest niedrogi i zamknięty w pięknej obudowie z radiem FM oraz slotem kart pamięci microSD (co umożliwia łatwe i tanie rozszerzenie pamięci o kolejne GigaBajty). To nie koniec atutów – bezpośrednia komunikacja poprzez złącze USB z komputerem umożliwia podpięcie tego odtwarzacza do każdego komputera w najprostszy sposób. Odtwarzacz posiada OLED‘owy wyświetlacz o niskim poborze energii, co pozwala na pracę do maksymalnie 15 godzin na wbudowanym, nowoczesnym akumulatorze litowo - polimerowym. W Sansie Express mamy możliwość wyboru spośród kilkunastu języków obsługi menu, w tym oczywiście język polski. By stać się szczęśliwym posiadaczem tego wysmakowanego stylistycznie i doskonałego technicznie player’ka należy liczyć się z uszczerbkiem na portfelu w wysokości (jedynie) około 200pln. Gorąco polecamy!


Producent: SanDisk
Model: SANSA EXPRESS [1GB] USB MP3 PLAYER
Kategoria: ODTWARZACZ PLIKÓW MULTIMEDIALNYCH
Dystrybutor PL: SanDisk
Marcin „MartineZ” Brodowski










