» DeDark | wtorek, 9-10-2007 17:00 |
|

Witam w pierwszym odcinku programu edukacyjnego „Walka z analfabetyzmem”. Dzisiejszy, pilotażowy odcinek eksperymentalny ma na celu uświadomienie Polakom, że istnieje coś takiego, jak alfabet. Wtórny analfabetyzm, dysleksje, dysgrafie i inne tego typu schorzenia natury psychicznej należy zwalczać. Tak, więc serwis Voodoo Guild postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o dobrą edukację wśród młodzieży. Dzisiejsze wydanie „Walki z analfabetyzmem” nosi tytuł – „Abecadło z Wiedźminem”. Zaczynamy.
A jak Andrzej Sapkowski.
To nazwisko powinni w Polsce znać wszyscy, którzy już umieją czytać. To dzięki niemu czytacie właśnie te słowa. AS, jak jest on nazywany, jest właśnie twórcą Wiedźmina i całego wiedźminowego uniwersum. Wszystko zaczęło się stosunkowo niedawno, gdyż Wiedźmin powstał w roku 1985 i zapewne szczyty jego popularności są dopiero przed nami. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiła się już gra traktująca o przygodach Geralta, białowłosego kolesia z claymorem w dłoni, który para się właśnie zajęciem wiedźmina.
B jak Baśń.
Andrzej Sapkowski zawsze mówił, że Wiedźmin nie jest baśnią, tylko opowieścią fantasy. Różnica miała polegać zaś na tym, że baśń jest głównie narracyjna, w fantasy natomiast autor może sobie pozwolić nawet na bardzo rozbudowane dialogi. I to będzie też jeden z głównych elementów gry, wszak Witcher z zamiaru RPG głupim Hack&Slash’em zostać nie powinien. Co prawda walka będzie w grze najważniejsza, ale marnowanie bogatości świata i urozmaiconych osobowości w nim mieszkających byłoby istną profanacją oryginału.
C jak CDProjekt Red.
Czym jest CDProjekt Red? To nazwa studia, które przygotowuje wirtualną odsłonę przygód Geralta z Rivii i raczej nie muszę chyba przypominać, że jest to studio polskie. Panowie z CDP pracują już nad grą ponad cztery lata co rusz karmiąc nas odpowiednio wyselekcjonowanymi informacjami w postaci notatek prasowych, screenów, trailerów, czy komentarzy osób, które grę już widziały. Można uznać, że panowie się nie spieszą, ale to, co dane nam już było zobaczyć i usłyszeć rozwiewa wszelkie wątpliwości – gra będzie wielka. Jeżeli jakaś polska gra będzie w stanie wywalczyć o najwyższe światowe laury w dziedzinach komputerowej rozrywki, to CDP Red może już szykować na nie półki, bo Witcher z pewnością na nie zasłuży.
D jak Drużyna.
Niestety, Wiedźmin od samego początku zapowiadany był na grę jedynie z kampanią dla pojedynczego gracza. Nie będzie, więc (przynajmniej według oficjalnych zapowiedzi) możliwości przejścia gry z kolegą, bądź walki z innymi wiedźminami via Internet. Nie oznacza to jednak, że cały świat gry przemierzymy samotnie. Już w początkowych fazach rozgrywki pomoże nam jeden z naszych pobratymców. Co ważne nie będzie to tylko pomoc w stylu przejmowania na siebie ciosów, ale logiczna współpraca, bez której w pewnym momencie mogło być krucho. Geralt jest jednak samotnym wilkiem - i z tym trzeba się liczyć zmierzając w stronę horyzontu.
E jak Ego.
A dokładniej alter-ego, z którym w czasie rozgrywki będziemy się identyfikować. A niezależnie od świata, w którym się znajdujemy życie stanowi wartość najcenniejszą. Należy też wspomnieć, że w grze wcielić się możemy jedynie w Geralta z Rivii. W przeciwieństwie do większości rasowych RPG nie będziemy mieli żadnej alternatywy, ani nawet możliwości wyboru cech początkowych. Wszelkich zmian dotyczących bohatera będziemy mogli dokonywać jedynie w trakcie rozgrywki, dopasowując jego cechy do naszego stylu gry.
F jak Fabuła.
Historia opowiedziana w grze jest dość prosta i klarowna, ale zarazem doskonale przemyślana i stwarzająca wiele możliwości przed graczami. Zaczyna się standardowo – wybuchem wojny. Tym razem ludzie z południa postanowili zaatakować północnych, ale przeliczyli się i polegli. Zwycięstwo nie oznaczało jednak wcale spokoju, ale przyniosło za sobą szereg konsekwencji – walki o dominację na północy, wzajemne oskarżenia i destabilizacje militarną. W tym czasie Ludy Południa odbudowywały straty. W całym tym zamieszaniu w świat poszła plotka, kilku z wiedźminów – w tym Geralt – zginęło. W wyniku tego nieznani sprawcy przeprowadzili atak na osiedle zamieszkałe przez owych wojowników, które zakończyło się kradzieżą wiedźmińskich eliksirów. Kilka trupów później śmierć Geralta okazała się jedynie plotką.
G jak Geralt.
Geralt z Rivii, gdyż tak powinno się go przedstawiać jest dzieckiem od urodzenia związanym magiczną przysięgą. Jego los został niejako, w pewnym stopniu ustalony jeszcze przed jego narodzinami. Nasz bohater jest więc wiedźminem, szkolonym od lat dziecięcych do walki i przetrwania w trudnych warunkach. Jego praca jest w miarę prosta – zabić wszystko, co w jakikolwiek sposób zagraża ludziom – wilkołaki, topielce i inne tego typu diabelskie pomioty. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że on sam człowiekiem do końca nie jest – w skutek licznych mutacji, efektów działań magii i tym podobnych bajek posiada on nadludzkie zdolności. Oprócz niespotykanej siły i zręczności włada on także biegle magią, oraz alchemią, co nieraz uratuje mu życie.
H jak Humor.
Dla tych, którzy z prozą Sapkowskiego już się zetknęli zaskoczeniem nie będzie ukryta w grze doza humoru. Najczęściej będzie to czarny i rubaszny, dorosły humor. Pełen wulgarności, ironii i ciętych słów, przez co skutecznie trafiający w samo sedno. Autorzy postawili na humor sytuacyjny, ograniczając komizm poszczególnych postaci. Nie należy więc spodziewać się spotkania z głupkiem, który będzie do budynków wchodził przez okna, bo nie wie do czego służy klamka. Powinniśmy bardziej nastawić się na cięte komentarze dotyczące sytuacji zarówno w świecie Wiedźmina, jak i odwołań do świata rzeczywistego.
I jak Inwentarz.
Fani kolekcjonowania ton sprzętu, który bezsensownie a wręcz komicznie (płytowa zbroja na wilku?) wypada z poległych na polu walki przeciwników, nie zaznają w Wiedźminie zbyt wielu przyjemności. Wszystkie elementy naszego ekwipunku mają swoje odpowiednie miejsca – na miecze mamy pochwy, na eliksiry mamy pas, na nóż mamy specjalne kieszenie. Nie ma więc tu wrzucania wszystkiego „jak leci” w jedno miejsce. Wyjątek będzie stanowiła torba, którą będzie można zarzucić na ramię, ale wkładania do niej dwuręcznych mieczy, czy ciężkiej zbroi raczej nie należy się spodziewać. Jak dla mnie system ten będzie działał grze na plus. Takie rozwiązanie jest znacznie bardziej logiczne, niźli to co dane nam było oglądać, choćby w serii Gothic, czy nawet w Oblivionie.
J jak Jabol.
Polska gra, nie mogło więc zabraknąć tego polskiego skarbu narodowego, jakim jabol rzeczywiście jest. I nie, że gadam od rzeczy, bo ma on także związek z grą. Nie jest to oczywiście rola pierwszorzędna a raczej oczko puszczone w stronę graczy, ale warto to odnotować. Otóż nie raz, najczęściej w przeróżnych karczmach zostaniemy wyzwani na pojedynek… w piciu alkoholu. Kto wytrzyma więcej wygrywa - naszemu Geraltowi pomoże więc umiejętność “mocna głowa”, która opóźnia proces chwiania się na nogach. Oprócz sławy, którą zdobędziemy wygrywając takie pojedynki możemy także bliżej zaznajomić się z chłopami, dzięki czemu być na bieżąco z rozgrywającymi się wokół wydarzeniami.
K jak Kolekcjonerzy.
Dla nich CDProjekt przygotowało nie lada gratkę – wersję kolekcjonerską gry Wiedźmin. Należy wspomnieć, że wszystkie przeznaczone na sprzedaż egzemplarze (2999 sztuk) rozeszły się w dwie godziny, a obecnie można je znaleźć na aukcjach internetowych, gdzie osiągają już astronomiczne ceny nawet ponad pięciuset złotych. Co możemy dostać za taką cenę, czego nie będą mieli posiadaczy standardowej wersji ze sklepowej półki? Bestiariusz, który przybliży nam pojawiające się w grze stwory, artbook ze szkicami koncepcyjnymi do gry, dwustronną mapę na wysokiej jakości papierze, karcianą grę w uniwersum Wiedźmina, medalion wykonany na wzór tego, który posiada każdy wiedźmin z rodu, do którego należy Geralt, oraz standardowy prezent od CDP, czyli koszulkę. Jest bogato – to trzeba przyznać.
L jak Logika.
Logika wyboru, decyzji, oraz konsekwencji. Nie raz, i nie dwa staniemy przed wielkim dylematem, z którym będziemy musieli sobie jakoś poradzić. Wszystko, to oczywiście system naczyń połączonych - jeden ruch pociąga za sobą serie konsekwencji, które czasami, z powodu wielu komplikacji, trudno przewidzieć. Autorzy postarali się, aby świat i zamieszkujący go obywatele był jak najbardziej przekonywujący. Dobrym przykładem gry, w której ten system się spisał był Gothic. Mamy nadzieję, że Wiedźmin zaoferuje co najmniej to, co dane nam było wtedy oglądać.
M jak Medalion.
Zdawać by się mogło, że wiszący na szyi Geralta wisior jest tylko znakiem rozpoznawczym jego klanu. Okazuje się jednak, że owa wykonana z magicznych materiałów głowa wilka ma znacznie szerszy wachlarz możliwości, niźli przedstawianie pochodzenia jego właściciela. Ma ona nieocenioną zdolność wykrywania ognisk magii w pobliżu miejsca, gdzie się znajduje. Wykrywa ona zarówno próby czarowania, jak również osoby „umagicznione”. Staje się więc nieocenionym przyrządem na niezbadanych osiedlach ludzkich, gdzie nikt nie ma zamiaru otworzyć się przed tobą, ale raczej wpakować Ci w plecy ognistą kulę.
N jak Naturalny upływ czasu.
Świetne rozwiązanie. Koniec z udziwnieniami i przelicznikami, bo skoro ma być realistycznie, to będzie także w aspekcie czasu. W świecie Wiedźmina minuty płyną z taką samą szybkością, jak w naszym nudnym świecie rzeczywistym, co oznacza, że od świtu do zmierzchu mamy jakieś… szesnaście godzin. Trwająca osiem godzin noc dopełnia doby i mamy jeden dzień z głowy. System zmiany pór dnia to nie tylko oczywiste zmiany w sferze grafiki, ale także w zachowaniu się sztucznej inteligencji, której przedstawiciele po zmroku idą spać, lub knują knowe knowania. Również nocą zaczynają żerować przeróżne bestie polując na zbłądzonych ludzi. A co jeżeli mamy ochotę zapolować na topielce, które wyłażą po północy a mamy właśnie ósmą rano? Możemy oczywiście poczekać czternaście godzin, ale są lepsze sposoby - sen, oraz medytacja, które w sposób natychmiastowy wypełniają zbędny czas. I jest fajnie.
O jak Oponenci.
Podczas swojej wędrówki napotkamy przeróżnych przeciwników. I choć zdarzą się niemili ludzie, to głównymi oponentami Geralta będą jednak wszelkiej maści bestie i inne tego typu pomioty, których nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze. Podstawowe z nich to stanowiące główne mięso armatnie hord złej strony mocy Ghule, oraz spokrewnione z nimi Graveiry. Kontakt z nimi może wywołać nie tylko zranienie, ale także zatrucie, lub chorobę. Ataki z zaskoczenia preferują natomiast Fleddery – dość słabe, ale niezwykle zwinne i przebiegłe skurczybyki. W otwartej walce w pojedynkę nie miałyby dużych szans, ale atakując z zaskoczenia większą grupą mogą wyrządzić naprawdę dużo szkód. Dla spragnionych „większych” wrażeń mogę polecić spotkanie z Wiwerną – potężnym jaszczurem, którego długość sięga nawet sześciu metrów. Jeżeli nie zachowasz odpowiedniego dystansu kolczasty ogon może spowodować, że ockniesz się bez którejś z kończyn, bądź nie zrobisz już tego wcale. Jednym z najbardziej wymagających przeciwników będzie bezsprzecznie Strzyga – czerwono włosa bestia z szeroką paszczą ukazującą całe dwa rzędy ostrych jak miecze zębów gotowych, by wtopić je w czyjeś ciało. Jako, że Strzygi należą już do nieumarłych walka z nimi przy użyciu zwykłego oręża może być największym błędem wyprawy.
P jak Pojedynki.
Pojedynki z przeciwnikami będą stanowiły jeden z ważniejszych elementów gry. W końcu nasz Geralt to wyszkolony zabójca. System walki, który przygotowali nam panowie z CDP zostawia za sobą jednak wszystko, co dane nam było do tej pory oglądać w jakiejkolwiek grze Role Playing. Tym razem nie będziemy mieli żadnego taniego systemu “kliknij i zapomnij”, gdzie nasza rola ograniczy się jedynie do patrzenia, na bohatera pokonującego następne zastępy przeciwników. Wiedźmin zaoferuje nam całkowicie nowatorski, jak na ten gatunek gier, system pojedynków oparty na sekwencjach ciosów, czarów i uników. Wszystko to zaś w przejrzystym i intuicyjnym interface’ie. W tej grze znaczenie ma już to kiedy klikniemy, oraz w jaki sposób - klikanie “byle szybciej” mija się całkowicie z celem, gdyż aby wykonać skuteczne combo należy wykonywać wszystkie ciosy w odpowiednim momencie. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli walka zakończy się swoistym “fatality”, czyli efektownym dobiciem przeciwnika. Z walką z dystansu Geralt też nie ma zbyt wielu problemów - dzięki umiejętności blokowania strzał mieczem (pamiętacie, jak w Gwiezdnych Wojnach Jedi odbijali promienie blasterów?), oraz czarom, takim jak osławiony fireball jest w stanie wygrać nawet z grupą kilku łuczników. Całość dopełnia fakt, że animacje na potrzeby systemu walki zostały przygotowane w motion capture przy pomocy wygimnastykowanych aktorów. Sprawi to, że animacje będą jak najbardziej odpowiadały rzeczywistym ruchom postaci.
R jak Rzeźnik.
O co chodzi tym razem? Już spieszę z wyjaśnieniami. Do tej pory w większości gier Role Playing handlarze złomem mieli więcej roboty, niż wojownicy. Wszystko to, spowodowane niemalże nieskończonymi wysypami przeróżnych towarów z, niepozornych nawet, przeciwników. Wiedźmin stawia na realizm, więc jeżeli chcemy otrzymać jakąś skórę z poległego przeciwnika, czy zwierzęcia… będziemy musieli sami ją zdjąć. Z pomocą przyjdzie nam nóż i hak wiszący u boku naszego bohatera. Czym trudniejszy przeciwnik, tym cenniejsza skóra.
S jak Silnik.
O silniku graficznym Witchera napisano już wiele. Nie wyjaśniono jednak do tej pory, jak z prostej Aurory, która posłużyła do zobrazowania Newerwinter Nights wyciśnięto coś, co dane jest nam teraz podziwiać w gameplayach. Co prawda autorzy z CDProjekt Red powtarzają, że ze starego silnika zostało co najwyżej 30%, ale i tak efekt jest porażający. Aż boje się pomyśleć, co by się stało, gdyby dysponowali potężniejszym silnikiem. Ale mniejsza o to - ważne jest to, co mamy. A mamy naprawdę wiele, i naprawdę pięknie. Efekty, jakie w Wiedźminie generuje poczciwa Aurora mogą wprawić w kompleksy nawet wysokobudżetowe produkcje. W połączeniu z dopracowanymi algorytmami fizycznymi daje to porażający efekt w postaci bardzo realistycznych animacji zarówno postaci, jak i elementów otoczenia, czy czarów.
T jak Tułaczka.
Świat przedstawiony w grze Wiedźmin jest dość sporych rozmiarów. Nie mamy dokładnych informacji na temat jego wielkości, gdyż autorzy mówią, że “będzie duży”. I chyba naprawdę tak będzie, bo sam główny wątek przewidziano na kilkadziesiąt godzin, a związany on będzie w dużej mierze z podróżą po krainie. Ponadto wiele screenshotów z gry ukazuje nam rozległe doliny z majaczącymi w oddali miasteczkami. Napawa optymistycznie.
U jak Umiejętności.
Czyli wszystko, czego będziemy w stanie się nauczyć wraz z postępami w grze, oraz rozwijać na coraz wyższe poziomy. Umiejętności ofensywne zostały podzielone na kilka technik - walkę szybką, silną i grupową. Każda z nich charakteryzuje się odmiennym sposobem wyprowadzania ciosów. Każdą z nich możemy także rozwijać, by stawała się jeszcze bardziej śmiercionośna. Oprócz tego Geralt włada magią. Wykorzystuje tak zwane Znaki, które od zwykłych czarów znanych z innych gier RPG bardzo się nie różnią. Wiedźmini posiedli także umiejętność wytwarzania pomocnych eliksirów, więc jako jeden z nich nam też dane będzie produkować je wedle starożytnych receptur.
W jak Wyczekiwanie.
Mimo, że gra ukaże się dopiero pod koniec października, już dziś trwa wielkie wyczekiwanie i ceremonialne wyrywanie kartek z kalendarza. Najbardziej zniecierpliwione są zapewne osoby, którym udało sie zamówić wersje kolekcjonerską gry. Ci, według oficjalnych zapowiedzi otrzymają swoje egzemplarze w dniu premiery Wiedźmina, czyli już 26. października. Radzę na ten dzień wziąć sobie wolne, bo ogólnoświatowa euforia może wywołać niespotykane zamieszanie na ulicach miast, oblężenia sklepów, oraz zablokowanie łącz internetowych.
Z jak Zakończenie.
Co tu dużo pisać? Gra będzie wielka - już dziś zgarnia większość nagród na przeróżnych targach, co oczywiście daje do myślenia. Po prostu z tego, co dane nam było, od pewnego czasu oglądać, nie może wyjść klapa. To, że Polacy potrafią robić gry, i to gry dobre nie trzeba już chyba nikomu udowadniać. Wiedźmin natomiast pokaże, że potrafią też robić gry nowatorskie i epickie. Amen.
Bartłomiej “SerafiN” Sieja



















