» DeDark | wtorek, 6-11-2007 2:14 |
|

Pamiętacie „Coffee Break” symulację życia w biurze? Właśnie na półki sklepowe trafiła druga część tej gry. Jeśli tak to zapewne wiecie, że gra oparta jest na pomyśle emitowanego niegdyś w TVN sitcomu „Camera Cafe” i przedstawia wszystkie aspekty biurowego życia. A nie jest ono przecież łatwe i przyjemne. Myli się ten, kto sądzi, że urzędnicy zaczynają dzień od kawusi, herbatki, ploteczek i paru ruchów ręką w celu poprzestawiania kilku papierków z miejsca na miejsce. Otóż nie! Nie w tym biurze! Tu czeka nas ciężka wręcz katorżnicza praca. Musimy, bowiem kopać dołki (pod współpracownikami rzecz jasna), zastanawiać się jakby tu podlizać się szefowi, kombinować jak wymigać się z nudnej narady, a najlepiej tak zalawirować by naszą robotę wykonał ktoś inny. Słowem czeka nas masa „typowej biurowej „ roboty.
„Coffee Break 2” ma to samo miejsce akcji jak w poprzedniej części, czyli biuro należące do jednej z korporacji oraz tych samych bohaterów (Davida Berreta, Johna Hardy, Anny Blunt i Emmy Young), ale doszły też i inne całkiem nowe postaci.
Koleją zmianą, a może raczej rozszerzeniem gry jest miejsce akcji. Niektórzy z Was pamiętają zapewne, iż teren gry obejmował jedno Pietro. Teraz został on powiększony o kolejne piętra, między którymi można poruszać się schodami. Nieco to utrudnia nam pracę, ponieważ takie przemieszczanie się zabiera dużo czasu i trzeba się sporo nabiegać (dzięki Bogu wirtualnie), by o czasie wypełnić wszystkie cele gry. Zmiany dosięgły także fabułę. Otóż po spędzonym miło weekendzie urzędnicy wracają do szarej rzeczywistości, jaką jest praca w biurze U-GENE i odkrywają z przerażeniem, że w ich biurze, siedzibie niezłych imprezek zostały zainstalowane kamery. W ten sposób szefostwo biura pragnie dowiedzieć się, co porabiają ich podwładni (my) w godzinach pracy! I co teraz? Chyba oszaleli! Trzeba, zatem wziąć się ostro do pracy…… ale nie do takiej jaka każdy urzędas, uczciwy urzędas ma na myśli. Inaczej będziemy musieli przychodzić na czas, ukrócić drastycznie pielgrzymki do automatu z ulubionym napojem-kawą i pogaduszki przy najważniejszej maszynie w biurze!! Jak to zwykle bywa na wszystko znajdzie się rada. Naszym zadaniem będzie wiec unieszkodliwienie system kamer i udowodnienie szefostwu, że nikt inny tylko my jesteśmy najlepszymi członkami ekipy. Nasz cel osiągniemy dzięki zręcznemu symulowaniu własnej pracy. Możemy to osiągnąć poprzez znalezienie kozła ofiarnego. Wcześniej jednak trzeba na tyle poprawić stosunki koleżeńskie i damsko-męskie, by upatrzona ofiara w ogóle chciała z nami rozmawiać.
Mamy tez i inne cele do wykonania, prywatne. Wbrew pozorom nie są to łatwe zadania, ponieważ w niektórych przypadkach obowiązuje zasada „coś za coś”. I tak np. osoba, która mamy namówić na wyjazd samochodem, chce by za nią dokonać nudnego kserowania dokumentów. Jeśli mamy czas, czemu nie? A jeśli nie? Trzeba wyręczyć się kimś innym.
Ważnym elementem jest utrzymywanie przynajmniej poprawnych stosunków z współpracownikami (wówczas kursor zmienia swój wygląd).Od tego czasem zależy powodzenie misji. Jeśli są naszymi przyjaciółmi szybciej dadzą się na coś namówić. Jak to osiągnąć? Mamy kilka sposobów: albo pomagamy w pracy, jesteśmy mili i uczynni, albo rozmawiamy na interesujące te osobę tematy lub też stawiamy jej kawę. Ulubiony napój całej ekipy. Opisane działania stosujemy tez w druga stronę. Mam tu na myśli osoby przez nas nielubiane i niepożądane. Zamiast małej czarnej możemy podać delikwentowi małą czarna z wkładka (czytaj: środek przeczyszczający lub coś mocniejszego). Możemy poszperać w jego komputerze, zaszantażować lub w razie oporu pobić. Zobaczmy, co tam mamy. Od początku gry zauważymy ogromna ilość kamer ukrytych w niemalże każdym zakątku biura U-GENE. Trzeba, zatem znaleźć sposób na unieszkodliwienie monitoringu. Od tego momentu z zaczynamy szpiegować, kombinować, rozmawiać i szantażować. Wszystkie chwyty dozwolone. Gadżety potrzebne nam do inwigilacji kolegów znajdziemy i w ich i naszych szafkach.
Nasz dziennik zapełniony jest zadaniami do wykonania. Jest ich sporo. Misji jest, bowiem 12 i jeżeli nie podołamy obowiązkom, bo np. zabraknie nam czasu, to szefuńcio pomacha nam łapką na pożegnanie. Podobnie jak w pierwszej części Coffee Break twórcy wyposażyli nas w PDA umiejscowionym na ekranie. A klikając na interesujące nas biuro i uzyskujemy dostęp do odpowiedniej kamery. PDA zawiera kilka zakładek.
I tak zakładka PRACA mówi o naszych dziennych i tygodniowych zadaniach. Ale uwaga! Zadania mogą się pojawiać i… znikać. Tak. Albo zmieniać się podczas rozgrywki. Ten osobisty dziennik pozwala zorganizować nasz harmonogram, dostarcza informacji o rzeczach do zrobienia, osobistych spotkaniach itp. Wzrastający wskaźnik budżetu pozwoli na podniesienie stosunków między nami, a naszymi kolegami (im więcej kasy, tym więcej kaw możemy im zafundować).
Zakładka JA przypomina o podstawowych i tych mniej ważnych zadaniach. Tutaj znajdziemy przedmioty, które „pożyczyliśmy” sobie z szafek i ilość zarobionej gotówki.
Zakładka ONI to swoiste info o stosunkach między nami, a resztą towarzystwa, ich pozycji w firmie oraz pozwala rozpoznać, który z nich jest przyjacielem, a który wrogiem. Relacje miedzy bohaterami zmieniają się w zależnościom intensywności i tematu prowadzonych przez nas rozmów.
Ostatnia zakładka NOTATKI to jak sama nazwa wskazuje zapiski tego, co już było. Więc jeśli przegapiliśmy jakiś przedmiot, czy informacje to zawsze możemy tu zajrzeć. Bardzo przydatna karta. Jeżeli chodzi o interfejs to jest on skonstruowany intuicyjnie. Klikając na postać rozwijamy opcje: „porozmawiaj” lub „poplotkuj”. Tak samo rzecz ma się w przypadku kliknięcia na przedmiot. Tu mamy do dyspozycji: „weź” lub „użyj”. Postaciami tez poruszamy się w ten sam sposób, czyli klikamy i delikwent udaje się na miejsce przeznaczenia ( dwa razy klikając podgonimy go nieco).
Grafika „Coffee Break 2” jest na przyzwoitym poziomie, aczkolwiek nie dorównuje estetyką podobnym grom (jak choćby The Sims). Co prawda postaci stworzone są z dbałością o szczegóły, ale można było się bardziej postarać. Otoczenie także niczego sobie. Całe szczęście autorzy poszli po rozum do głowy i akcją nie rozgrywa się już tylko w jednej lokalizacji, a na kilku kondygnacjach. Między nimi można przemieszczać się schodami. Ale uwaga! Należy pamiętać o „oku Wielkiego Brata” podczas wykonywania misji. No i o tykającym zegarze!
Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową to rzecz ma się o wiele lepiej. Zewsząd dochodzi łagodna, nienachlana muzyka, bez niepotrzebnych dodatkowych efektów. Taka oszczędność bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ nie rozprasza i pozwala skupić się na wykonywaniu misji. No może odrobinę denerwujący jest cykający zegar. Można dostać ataku serca, ale nie każdy jest taki bojaźliwy. Ach te kobiety!
No i cóż? Na zakończenie moich wypocin małe podsumowanie. Ogólnie rzecz biorąc „Coffee Break 2” jest grą… niezłą. Nie całkiem prostą, ale jednocześnie niesprawiającą kłopotu grupie wiekowej, dla której jest przeznaczona (16+). Twórcy postarali się także w kwestii dialogów. Śmieszą i są dosyć ciekawe. Przejście całej gry nie zajęło mi dużo czasu, chociaż do dyspozycji mamy 12 misji naprzemiennie grając Davidem, Emmą, Anną i Johnem. Kto chce może się pobawić jeszcze chwilę, bowiem po wypełnieniu swoich zadań odblokowują się inne opcje wolnej gry. Szkoda, że pozytywne wrażenia gry zaciera monotonia wykonywania niektórych czynności. Na koniec powiem tylko tyle : Grałam w lepsze gierki i dlatego ten produkt oceniłam na 7,5.
ZALETY:
Misje niepozbawione humoru,
Niewysokie wymagania sprzętowe,
Niezła grafika (a niech tam!)
WADY:
Monotonia

Składam podziękowania za współpracę firmie IQ Publishing
Marzena













