» DeDark | wtorek, 6-11-2007 5:34

Czego potrzeba dobrej przygodówce? Przede wszystkim wciągającej fabuły oraz interesujących zagadek. The Secrets of Atlantis: The Sacred Legacy nie ma ani jednego ani drugiego. Może uratuje ją klimat, albo chociaż oprawa audio/video? Nic z tych rzeczy. Szczegóły w dalszej części recenzji.

W trakcie instalacji przyjrzałem się bliżej niezbyt ładnemu opakowaniu. Po przepuszczeniu obietnic wydawcy przez filtr zdrowego rozsądku pomyślałem sobie, że może być naprawdę nieźle. Klimat lat 30 ubiegłego wieku, zaginiona Atlantyda, bohater wplątany w aferę… mniam. Howard Brooks – bo o nim mowa leci sobie do Nowego Jorku na pokładzie Hindenburga. Niestety w pewnym momencie zostaje zaatakowany. Napastnicy, kimkolwiek by nie byli sądzą, że ma coś związanego z – uwaga – mityczną Atlantydą. Co więcej, jest to coś co może do niej zaprowadzić! Zachęcający początek? Niestety z każdą kolejną minutą mój entuzjazm malał… malał… i malał… aż spadł do zera.

Tajemnice Atlantydy to klasyczna, węzłowa przygodówka FPP. Oznacza to, że świat oglądamy oczami bohatera, poruszamy się skokowo od „lokacji” do „lokacji”, w których możemy rozglądać się do woli. Klasyka. Niestety interakcja ze światem jest uciążliwa ponieważ jakiś „geniusz” przyspawał kursor na środku ekranu niczym celownik w shooterach. Producenci starszego o kilka lat MYSTa IV ruszyli głową i wpadli na bardzo fajny pomysł – uwolnili kursor. Możemy poruszać nim do woli po całym ekranie w czasie gdy kamera jest nieruchoma (ułatwiona interakcja) bądź „przylepić” na środku ekranu jak celownik (ułatwione poruszanie). Do przełączania się pomiędzy tymi dwoma trybami służy prawy przycisk myszki. Proste, intuicyjne i bardzo wygodne. Tu niestety tego nie ma. Brakuje także satysfakcji z rozwiązywania łamigłówek. Ale jak mogą być satysfakcjonujące skoro większość jest albo wciśnięta na siłę, albo nieciekawa i nudna. O ile naprawianie napędu Hindenburga można uznać za w miarę interesujące to, to co dzieje się w Empire State Building przechodzi najróżniejsze granice (w tym - granicę zdrowego rozsądku). Wyobraźcie sobie, że pan Wielka Szycha chce z nami rozmawiać. BARDZO mu na tym zależy. Oczekuje nas z wielką niecierpliwością, a gdy już trafiamy do słynnego wieżowca… nikt nas nie chce wpuścić. Okazuje się, że ktoś zepsuł windę w tak cudowny sposób, że nie jedzie akurat na to piętro na którym urzęduje owa Szycha! Nie możemy iść schodami (ja się pytam dlaczego? Przecież to tylko kilka pięter!). Inne windy są zamknięte. A te które są otwarte są dla nas niedostępne. Mimo, że Wielka Szycha chce się z nami widzieć. Aha – gdy już staną się dostępne i tak nie zawiozą nas na piętro Szychy! „Piękne” i zupełnie bezsensowne naciąganie czasu gry prawda? Nie zabrakło łamigłówek na czas, których po prostu nie cierpię. W pewnym momencie należy rozwiązać klasyczne „suwane puzzle” (16 kwadratów, jednego brak). Problem w tym, że musimy uważać aby lokalny ochroniarz nas nie zauważył. Co zrobić? Co jakiś czas odchodzić i podchodzić do „tablicy”. Genialne! Nie wiem co jadła osoba odpowiedzialna za tak oszałamiający (brakiem sensu) i wciągający (w depresję) scenariusz, ale jeśli były to grzyby to z całą pewnością niezbyt jadalne.

Podsumujmy moje dotychczasowe narzekania. Opisałem już fabułę, której potencjał został za przeproszeniem zarżnięty przez idiotyczne (w większości) łamigłówki. Co dalej? Hmm… A już wiem. Dialogi. Tu dla odmiany będę chwalił. Gra zalatuje lekko komiksowym stylem, dlatego zamiast wybierać konkretną odpowiedź naciskamy na dymek symbolizujący tematykę rozmowy. Sprawdza się równie dobrze, a wprowadza lekki powiew świeżości. Szkoda tylko, że gra jest aż tak bardzo liniowa. Nie zabrakło sytuacji w których jedynym sposobem na popchnięcie akcji dalej jest rozmowa na ten sam temat z inną osobą. Tak więc drogi graczu zasuwaj z piętra na piętro, gadaj z wszystkimi o wszystkim i domyślaj się co wg autorów gry masz teraz zrobić. Ale to jeszcze nic. Większość zagadek polega na łączeniu ze sobą najróżniejszych przedmiotów (zbieramy ich setki: od bezpiecznika do dużej drabiny). Pewnego dnia nie wiedzieć dlaczego nie mogłem popchnąć akcji do przodu mimo, że próbowałem połączyć ze sobą to co trzeba. Okazało się, że najpierw muszę pogadać z panem X na piętrze Y. Dopiero wówczas gra załapała o co mi chodzi. Przykre…

Największą wadą jest jednak emocjonalna i klimatyczna pustka. Ta gra jest jak wydmuszka – z zewnątrz wygląda znośnie (niektóre lokacje są nawet ładne), ale w środku jest zupełnie pusta. Nawet chwile, które miały być w założeniach dramatyczne, są obojętne, nudne i nijakie. Duża w tym zasługa archaicznej oprawy audio/video. Grafika jest jaka każdy widzi. Najgorzej wypadły animacje rozwiązywania zagadek. Na ekranie pojawia się wówczas niewielki „kwadrat” – coś w stylu funkcji PIP znanej z modnych ostatnio telewizorów LCD. Wygląda to po prostu paskudnie. O ile na grafikę mogę jeszcze lekko przymknąć oko, to na stronę dźwiękową już nie. Zapętlający się non stop utwór wysłuchiwany przez kilkadziesiąt minut wyprowadzi z równowagi nawet tybetańskiego mnicha. Żeby to chociaż było miłe dla ucha… ale nie! Jest prawie tak „dobre” jak grafika. Aha. Od czasu do czasu pojawia się urozmaicenie takie jak grom za oknem w Empire State Building… identyczny grom… w równych odstępach czasu. Człowiek zaczyna zastanawiać się czy przypadkiem nie żyje w jakiejś wczesnej wersji Matrixa.

Gra została wydana przez IQP w serii The Adventure Collection. Polska wersja językowa obejmuje tylko i wyłącznie napisy, ale to w zupełności wystarcza. Wydanie jest mówiąc krótko standardowe. W kartonowym, lakierowanym etui znajdziemy szare pudełko, a w nim płytę oraz instrukcję. Ta ostatnia wygląda jak te z innych gier wydanych przez IQP. Jest czarnobiała, krótka ale treściwa. Tak się tylko zastanawiam… dlaczego ktoś nazwał ją poradnikiem gracza? Przecież nie ma tam solucji.

Podsumowując – przeciętna muzyka, przeciętna grafika, przeciętna grywalność, przeciętna ocena. The Secrets of Atlantis: The Sacred Legacy to gra, którą z czystym sumieniem mogę polecić jedynie najbardziej wyposzczonym miłośnikom przygodówek. I to pod warunkiem, że widzieli już wszystkie inne, znane tytuły.

Info:Gatunek: Przygodowa
Oficjalna strona gry: http://www.secrets-of-atlantis.com/uk/
Producent: Atlantis Interactive Entertainment
Wydawca: Nobilis Group http://www.nobilis-france.com/
Wydawca PL: IQ Publishing http://www.iqp.pl/
Cena: 59.90




Wymagania:
Procesor:1GHz
Pamięć: 256MB RAM
Karta grafiki: z 32MB
Napęd: DVD
Miejsca na HDD: 2GB
System operacyjny: Windows 98/Me/2000/XP

Składam podziękowania za współpracę firmie IQ Publishing

Paweł „djsound” Jankowski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Cofee Break 2 Sam & Max - epizod 4 za darmo »

Zostaw komentarz