» DeDark | czwartek, 15-11-2007 14:52

Szybkości, z jaką chłopaki z warszawskiego City Interactive wypuszczają swoje kolejne produkcje, mogłoby im pozazdrościć niejedno studio. Właśnie – „mogłoby”, gdyż generalnie jakość przechodzi w tym przypadku w ilość. No bo cóż z tego, że trzaskają kolejne tytuły jak opętani, skoro większość z nich niewarta jest chociażby splunięcia… Panie i panowie, oto Mortyr 3: Akcje Dywersyjne – kolejna pozbawiona wyrazu tandeta, którą trzeba wziąć pod obcas.

W ten sposób już na początku artykułu dowiedzieliście się, co myślę o najnowszym dziele programistów z City Interactive. Naturalnie doskonale rozumiem, że po grze kosztującej niecałe dwadzieścia złotych nie powinno się oczekiwać cudów na patyku. Parę tytułów udowodniło jednak, że nawet wydając względnie niewielkie pieniądze możemy dostać produkt oferujący rozrywkę na naprawdę wysokim poziomie (znakomitym tego przykładem może być chociażby rodzimy Painkiller). Panowie z CI nie odrobili jednak pracy domowej jak należy, po raz wtóry serwując nam nużącego przeciętniaka, który aż trzeszczy od rozmaitych potknięć i niedoróbek.

Akcja programu rozgrywa się oczywiście w czasie II wojnie światowej. Jest wrzesień 1943 roku. Według ustaleń brytyjskich Tajnych Służb Wywiadowczych naziści są już bardzo blisko ukończenia prac nad projektem broni masowego rażenia. Ktoś musi ich powstrzymać. Tym kimś jesteśmy oczywiście my, albo raczej John Mortyr, którego to podczas rozgrywki będziemy animować. Nim jednak zniszczymy słynny kompleks eksperymentalny z fabryką rakiet V2, przyjdzie nam wziąć udział w szeregu najróżniejszych akcji dywersyjno-sabotażowych, podczas których m.in. wysadzimy most, napadniemy na pociąg czy obrabujemy bank. Jeśli dodamy do tego fakt, że większość misji rozgrywa się na terenie Polski (w tym w okupowanej przez Niemców Warszawie), można odnieść wrażenie, iż Akcje Dywersyjne, to wcale niezgorsza gra. Do czego więc w takim razie piję? Zasadniczo… do całej reszty.

Mortyr 3: Akcje Dywersyjne jest prostym jak stylisko łopaty FPS-em, trywialną sieczką, w której zmierzymy się z niezliczonymi zastępami bezmyślnych bucy w szwabskich mundurach. Oprócz uboju kolejnych fal pojawiających się na naszej drodze kretynów, od czasu do czasu będziemy musieli również podłożyć jakieś ładunki wybuchowe, przeskoczyć przez zdewastowany mostek (co ze względu na niesłychaną toporność kierowanej przez nas postaci, wcale takie łatwe nie jest), względnie ustrzelić kilka niemieckich latadeł. Prócz tego weźmiemy także udział w emocjonującej-inaczej ucieczce ciężarówką – fakt, że nawet na najwyższym poziomie trudności (do wyboru dwa Rekrut i Weteran) można ją zaliczyć nie oddając bodaj jednego strzału, mówi tutaj chyba sam za siebie…

Podobnie zresztą jak i wspomniana AI oponentów. Przyznam szczerze – dawno już nie widziałem tak kiepsko napisanych algorytmów sztucznej inteligencji. Doprawdy, czasem aż żal mi było do tych śmiesznych pajaców w szarych strojach strzelać. Nieboraki nie bardzo wiedząc, co ze sobą tak naprawdę zrobić, z reguły przestępowały tylko z nogi na nogę, cierpliwie czekając, aż poczęstuje ich paskudne mordy celną serię z MP40 czy innego Stena. Wszelkiej maści karkołomne ewolucje w rodzaju ucieczki czy krycia się za przeszkodami terenowymi są niestety powyżej ich możliwości. Czasem trafi się wprawdzie jakiś całkiem udany skrypt, dzięki któremu potrafią mile zaskoczyć, ale cóż… to tylko skrypt. Przy okazji: rag-doll również sprawia niezbyt dobre wrażenie. Trafieni przeciwnicy upadają i umierają w dość dziwnych pozach, nierzadko przyklejając się do okolicznych ścian, tudzież przenikając przez takowe. Ponadto, gdy tylko się odwrócimy – znikają. Po prostu śmiech na sali.

Jako, że gra powstała w oparciu o znany skądinąd Chrome Engine, można by przypuszczać, iż przynajmniej w kwestii oprawy wizualnej trzeciemu Mortyrowi uda się wyjść obronną ręką. Niestety i tutaj produkcja warszawskiego developera leży i robi pod siebie. Gdzie nie spojrzeć oczy kłują przygotowane w skandalicznie niskiej rozdzielczości tekstury (tylko zerknijcie na te linie na screenach poniżej). Uśmiech politowania wywołuje żałośnie wykonany efekt a la HDR oraz brudnoszara maź udająca wodę. Modele postaci są mocno średnie, a ich animacje w wielu przypadkach wybitnie słabe. Wszelkiej maści drzewa, zabudowania oraz trafiające się od czasu do czasu pojazdy również wyglądają jak „idź stąd i nigdy nie wracaj”… Pomimo stosunkowo wysokiej liczby wyświetlanych klatek na sekundę, gra nawet na dość dobrym sprzęcie (C2D 3GHz, 2GB RAM, 8800GTS) chodzi jakoś tak mało płynnie. Szczególnie jest to zauważalne w pierwszej misji, podczas wspomnianej wcześniej ucieczki ciężarówką. Denerwować może także wszechobecna mgła ograniczająca pole widzenia oraz dorysowujące się na naszych oczach elementy otoczenia. Ogromnie irytują również spotykane na każdym kroku dwuwymiarowe sprite’y pozujące na trawę i pomniejsze krzaczki. A fuj!

Do tego grę trapią różnorakie bugi. Szczytem szczytów są tutaj przenikające przez ściany kule. Bez różnicy, czy stoimy w lichej, drewnianej chatce czy też w betonowym bunkrze. I tak oberwiemy. Co przy tym ciekawe, odnosi się to tylko i wyłącznie do pocisków wystrzelonych w naszą stronę. Brawo CI – naprawdę „świetny” patent. Tylko pozazdrościć inwencji. Oprócz tego wkurzać mogą niczym nieuzasadnione zgony kierowanej przez nas postaci, np. po wskoczeniu do „wody” albo podczas schodzenia po schodach (powaga!). Aż żal (_!_) ściska… Jeżeli jednak miałbym wskazać jakiś jaśniejszy punkt oprawy gry, byłaby to z pewnością muzyka, która mementami jest całkiem niezła.

Mówione kwestie poszczególnych postaci to już jednak zupełnie inna para kaloszy. Nie żeby użyczający swoich głosów lektorzy wypadli jakoś szczególnie słabo – prawdę powiedziawszy trudno się w tej kwestii do czegokolwiek przyczepić. Nuż mi się jednak w kieszeni otwierał, gdy słyszałem polskich partyzantów nawijających tylko i wyłącznie po angielsku. Ja wiem, że gra prócz rodzimego, planuje także podbój ;)zagranicznego rynku elektronicznej rozrywki, ale żeby „leśni” słowa nawet nie umieli wydukać w swoim rodzimym języku, to po prostu śmieszne! Tym bardziej, że Niemcy jakoś ględzą po swojemu. Oj nieładnie panowie z CI, nieładnie…

Jeszcze kilka lat temu można byłoby skwitować Mortyra 3 ciężkim westchnieniem: „ech, to w końcu polska gra jest”. Po Wiedźminie, Call of Juarez czy Painkillerze taka linia obrony nie ma już niestety (?) racji bytu. Nie ukrywam, źle się czułem mieszając z błotem grę stworzoną przez Polaków, ale cóż… Akcje Dywersyjne są zwyczajnie słabe. Wytrzymałem przy nich niespełna trzy godziny (bo tyle też potrzeba na ich ukończenie), ale nie bawiłem się dobrze. Z całą stanowczością odradzam.

Info:
Gatunek: gry akcji / FPS
Oficjalna strona gry: http://mortyr3.com/
Producent: CITY interactive
Wydawca: CITY interactive
Wydawca PL: CITY interactive
Cena: 19,99




Wymagania:
Procesor: 1.6 GHz
Pamięć: 512 MB RAM MB RAM
Karta grafiki: GeForce4/Radeon 8500 z conajmniej 128 MB pamięci
Napęd: DVD-ROM
Miejsca na HDD: 2GB
System operacyjny: Windows 98SE/ME/2000/XP(SP2)

Składam podziękowania za współpracę firmie City Interactive

Krzysztof „Havret” Cebula

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Junior 10 - szachowy mistrz świata Pogromcy duchów - oficjalnie! »

Zostaw komentarz