» joszko | środa, 15-3-2006 21:26

Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i ma jakieś swoje niezwykłe umiejętności. Jedni szczycą się niesłychanym słuchem muzycznym, drudzy potrafią świetnie gotować, a jeszcze inni, kiedy dopadnie ich nuda, podnoszą przedmioty siłą woli. Jeśli przeczytawszy ostatnie słowa poprzedniego zdania zaśmiałeś się z politowaniem, to jesteś jak najbardziej normalnym człowiekiem. Zdrowo patrzysz na otaczający Cię świat i nie dasz omamić się przez wszechobecne media wciskające nam kit na co dzień. Najwyraźniej różne podobne paranormalne opowiastki wkładasz też, między bajki dla dzieci. Dobrze, ale może by tak czasem puścić wodze fantazji i przenieść się do innego świata, gdzie takie rzeczy są na porządku dziennym? Od czego przecież mamy wszelkie zdobycze nowoczesnej technologii oraz całe grono urządzeń służących do wirtualnej rozrywki.

Gra Psi-Ops: The Mindgate Conspiracy trafiła najpierw na rynek konsolowy, później dopiero firma Midway zdecydowała się o wydanie tego tytułu na domowe blaszaki. Posunięcie jak najbardziej dobre i trafione, chwała im za to. Jednakże jak to zwykle jest, widać oznaki przygotowywanej konwersji, ale o tym za chwilę. Już na starcie, gra wita się z nami porządnym kopniakiem, w postaci dynamicznego intra. Oczywiście możemy go nawet nie zobaczyć, gdyż w ogóle program odmówi z nami współpracy i obrażając się na nas nie będzie się chciał uruchomić. Cóż takie czasy, trzeba iść z postępem i robić co jakiś czas unowocześnianie sprzęciku, który stoi pod naszym biurkiem. Nawet nie mamy co marzyć o grze w Psi-Opsa na karcie graficznej nie wyposażonej w pixel shadery. Starym, wysłużonym GeForce’om 2 i 4 mx należy powiedzieć już dobranoc i włożyć je do szafy. Zostawmy problemy sprzętowe w spokoju i wróćmy do sedna sprawy. Otóż z filmiku wprowadzającego dowiadujemy się o pojmaniu grupy komandosów przez członków organizacji The Movement. W swoim kompleksie badawczym, pod osłoną grubych ścian robią ludziom pranie mózgu i zamieniają w mięsko armatnie, które bezmyślnie im ma służyć przy podbijaniu świata. Już od samego początku jeden z więźniów, Nick Scryer okazuję wszystkim swoją dezaprobatę z zaistniałej sytuacji. Szybko jednak, jego zapał opada i zostaje wtrącony do celi. Tam też, wylegując się na zapewne niezwykle wygodnym wyrku nachodzi go Sara. Ta ponętna blond kobieta o niczego sobie biuście okazuje się jego sprzymierzeńcem. Aplikuje naszemu nieufnemu osiłkowi Nick’owi środek przywracający częściowo jego rozsypaną pamięć i nasze karty historii powoli się odkrywają. Za równo Nick, jak i Sara zostali wysłani w to miejsce przez tajną rządową agencję The Mindgate. W tym że umysł naszego bohatera został nieco zmodyfikowany. Dzięki licznym eksperymentom został on obdarzony mocami paranormalnymi - PSI. Mają mu one pomóc w jego misji i rozpracowywaniu organizacji. Początkowo nawet nie wie o ich posiadaniu, dopiero dociera myślami do zakamarków swego zrujnowanego umysłu i przypomina sobie pewne fakty.

Wcielając się w skórę Nicka brniemy z pieśnią na ustach do przodu torując sobie drogę zdobytymi na wrogach brońmi, tak też wygląda początkowy etap naszej zabawy. Do czasu jednak, kiedy nie uświadomimy sobie posiadanej przez nas mocy. Nasz pierwsza i o dziwo najbardziej przydatna - Telekineza - pozawala nam na podnoszenie wszelakich przedmiotów na planszy oraz rzucanie nimi. Rewelacja! Od tej chwili żadne pudło czy też beczka do przesunięcia nam nie straszne. Skrzynie możemy ułożyć jedna na drugiej aby uzyskać dostęp do wyższej położonych partii planszy. Wedle własnej woli można również wskoczyć na skrzynie i za pomocą telekinezy jako pasażer przelecieć się na niej. Spytacie, a jak się ta telekineza ma do walki? W starciach z przeciwnikiem moc naszego umysłu okazuję się niezwykle przydatna i bardzo pomocna. Rzucenie w przeciwnika beczką, która wybuchnie tuż koło jego stóp, podpalając go przy tym lub też samo "chwycenie" wroga w szpony swojego umysłu i przykładowo obijanie go boleśnie o ściany daje niewątpliwie wiele mocnych wrażeń. Możliwości poradzenia sobie z wrogiem jest bardzo wiele, co gracz to inny sposób. Nie zapomnijmy, że wyposażeni jesteśmy również w bądź co bądź, w porównaniu do mocy PSi, słabą, ale zawsze broń palną. Oczywiście z dalszym postępem w grze przypominamy sobie kolejne moce. Po treningu, otworem stoi przed nami okazja podpalenia przeciwnika, przejęcia kontroli nad jego umysłem i kierowania jego poczynaniami. Sterując wtedy nową postacią mamy możliwość dojścia do miejsca niedostępnego dla Nicka, naciśnięcia przycisku otwierającego dalszą drogę lub wybicia w pień swoich towarzyszy broni. Trzeba jednak pamiętać, że każdorazowe użycie mocy PSI zmniejsza stan naszej energii. Podobnie jak apteczki reperujące nadszarpane zdrówko, energię możemy uzupełnić znajdując odpowiednie przedmioty lub wysysając ją wprost z przeciwnika! Podbiegamy do niczego nie spodziewającego się wroga, używamy odpowiedniej zdolności i Nick wręcz jak wampir pobiera z jego ciała cenną energię PSI. Wypada wspomnieć że po takiej kuracji, głowa danego delikwenta majestatycznie eksploduje chlapiąc krwią dookoła. Szkoda jednak że ta czerwona maź nie pozostaje na ścianach dłużej, gdyż z wielką chęcią zobaczyło by się krwawe efekty rzucania przeciwnikami po ścianach na dłużej niż tylko te kilka sekund. Zdolniacha Nick wraz z rozwojem fabuły przypomni sobie również "szpiegowskie" moce. Przenikanie przez drzwi i niepostrzeżenie rozpoznawanie terenu za nimi oraz dostrzeganie postaci lub przedmiotów nie widocznych normalnie gołym okiem, daje nam przewagę nad przeciwnikiem. Całkowicie inna sprawa jest z spotykanymi bossami. Trzeba przyznać że twarde z nich sztuki. W większości przypadków broń palna, nie robi na nich większego wrażenia. W walce z nimi należy przede wszystkim znaleźć ich słaby punkt i odpowiednio to wykorzystać korzystając z naszych mocy. Łatwo powiedzieć, a niekiedy trudniej zrobić.

Od strony wizualnej Psi-Ops prezentuje się przyzwoicie, lecz bez żadnych rewelacji. Postaci mają na sobie szczegółowe tekstury. Niestety przeciwnicy Nicka są lekko kanciaści, czego nie można powiedzieć o nim samym. Grafika otoczenia ogólnie prezentuje się na poziomie dobrym. Metalowe części baz wojskowych, błyszczą się od promieni światła, podobnie zresztą jak posadzka po której żwawo biegamy. Straszą nas jednak niekiedy, puste ściany, widocznie organizacja którą rozpracowuje Nick większość swego budżetu przeznaczyła na badania, niż dekoratorów wnętrz. Poziomy pod względem architektonicznym zrobione są ciekawie i z wielkim pomysłem. Naszej długiej wędrówce po nich towarzyszy melancholijna muzyka, która wraz z przyspieszeniem akcji na ekranie też się ożywia. Twórcy zadbali o to by rozgrywka była interesująca, a sama gra przez cały czas trzymała nas w swym żelaznym uścisku, co chwile potęgując napięcie. Całość została tak sprytnie i zręcznie złożona. Kiedy tylko poczujemy że gra powoli staje się już monotonna, następuje nagły zwrot akcji, poznajemy nową moc lub drogę zagradza nam potężny boss. Rysa na tym nienagannie przejrzystym szkle powstaje za sprawą czasami denerwującej pracy kamer. Cudownie jest przecież zobaczyć zupełnie niepotrzebny fragment planszy lub też akcje za plecami naszego bohatera kiedy akurat przeciwnik szykuje się do posłania w naszym kierunku kolejnej, być może dla nas śmiertelnej serii. Patrząc przez zoom karabinu snajperskiego lepiej nie wykonywać szybkich ruchów gryzoniem, bo wtedy całkowicie pogubimy się w obserwowaniu naszego celu do zestrzelenia. Oczywiście, ażeby nie było zbyt miło i żebyśmy sobie uświadomili że gra ma konsolowy rodowód autosavy pozostały. Doprawdy nie ma nic milszego niż przechodzenie po raz n-ty tego samego fragmentu planszy. Już widzę te zadowolone rzesze pecetowców, którzy ucieszyli za pewne niezwykle się z tej wiadomości i aż skaczą z radości.

Bez paranormalnych mocy, którymi włada nasz dzielny bohater, Psi-Ops był by tylko kolejną kalką średniej strzelaniny TPP jakich dużo na rynku. Zapewne nie posiadałby tyle grywalności i nie przyciągałby do monitora na wiele godzin. Dla nas graczy, na całe szczęście jest inaczej. Po lekkim przymknięciu oka na drobne niedogodności, spędzimy przy tym tytule wiele niezapomnianych chwil okraszonych zabawą z najwyższej półki.




Thevon

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Planescape: Torment Dungeon Lords »

Zostaw komentarz