» DeDark | poniedziałek, 25-2-2008 14:50 |
|

Żeby schudnąć stosujemy dietę. Żeby zbudować mięśnie a’la Arnold chodzimy na siłownię. A czy jest jakiś sposób, żeby poprawić sprawność swojego umysłu? Można by zwołać bandę… przepraszam… grupę ekspertów i poprosić o wykonanie badań, ale po co się męczyć skoro ktoś już to zrobił? Jeśli wierzyć okładce przeznaczenie 10 minut dziennie na proste ćwiczenia i łamigłówki to doskonały sposób na poprawienie wyników w nauce. Ja znam inny, ale zdradzę go dopiero na koniec. A tym czasem zachęcam do przeczytania recenzji „gry” Brain Trainer.
Brain Trainer trudno z czystym sumieniem nazwać „grą komputerową”. Nie ma fabuły rozgrywającej się w jakimś świecie/światach, bohaterów zlecających nam dziesiątki misji, pojazdów, modeli broni, przeciwników, ani nawet jednego utworu muzycznego brzdękającego sobie w tle. Więc co jest? Mnóstwo najróżniejszych łamigłówek. Na pierwszy rzut oka „15 ćwiczeń” to mało, ale zanim zaczniecie się śmiać weźcie pod uwagę fakt, że autorzy przygotowali aż 5 naprawdę różnych poziomów trudności co razem daje już 75. A to jeszcze nie koniec. Program generuje zadania losowo tak więc określenie ostatecznej liczby to nie lada wyzwanie. Ale dajmy już temu spokój.
Podczas pierwszego uruchomienia musimy stworzyć przynajmniej jeden profil na którym będą zapisywane wszelkie wyniki i postępy. To bardzo wygodne rozwiązanie – dzięki niemu z programu może korzystać więcej niż jedna osoba. Po „zalogowaniu” trafimy do menu, które pomimo wyjątkowej prostoty spełnia swoje zadanie. Wszystkie ćwiczenia podzielono na pięć kategorii: logika, pamięć, liczby, przestrzeń oraz zasób słów. W każdej z nich znajdziemy trzy różne gry o pięciu stopniach trudności (dobieranie par, czytanie na czas, sudoku i inne). Różnica jest ogromna. Rozwiązanie ćwiczenia „4 kolory” drugiego stopnia zajęło mi niespełna 45 sekund. Na piątym potrzebowałem już 13 minut i 35 sekund. Mowa tu oczywiście o „pierwszym podejściu”. Braintrainera podzielono na dwie duże części. „Ćwiczenia” to niezobowiązująca zabawa, którą można powtarzać do woli. Przydaje się do szlifowania niezbędnych umiejętności. „Sprawdzian” natomiast to coś w rodzaju „klasówki”. Możemy do niej podejść tylko i wyłącznie raz dziennie. „Gra” losuje po jednym ćwiczeniu z każdej kategorii. Zaczynamy od najniższego poziomu, ale zadania są tak łatwe, że bardzo szybko awansujemy na wyższy. Za przykład niech posłuży to: 2 + 2 x 2 = ?. Banał prawda? (swoją drogą, czy wiecie że to jeden z najlepszych sposobów na przetestowanie kalkulatora? Jeśli uzyskacie „8” nie używajcie go do skomplikowanych obliczeń. A jeśli uparcie uważacie, że to prawidłowe rozwiązanie poczytajcie o kolejności wykonywania działań). A wracając do naszych awansów. Warto pamiętać, że można także zlecieć w dół. Wszystko zależy od wyników, które są skrupulatnie zapisywane w pamięci. Możemy nawet obejrzeć graficzny wykres postępów. Postanowiłem prowadzić test. Przez dwa tygodnie, pierwszą rzeczą, którą robiłem po włączeniu komputera było poddanie się sprawdzianowi. Na jednym ze screenów możecie zobaczyć efekty. Tak naprawdę wszystko zależało od zadania, które dostawałem. Jedne rozwiązywałem w mig, przy innych padałem na deski. Do tej drugiej grupy należały wszystkie ćwiczenia matematyczne. Awansami na wyższy poziom cieszyłem się nie dłużej niż dzień, dwa bo prędzej czy później trafiał mi się koszmarek typu (22 x 11 +18 = ?) i znowu wracałem do liczenia „powalająco trudnych” (3 x 2 = ?). Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć „weź kalkulator”, ale czy takie oszukiwanie miało by jakikolwiek sens? Na szczęście z pozostałymi nie miałem już takich problemów. I to w zasadzie wszystko co „gra” ma do zaoferowania. Jeśli ktoś lubi główkować, rozwiązywać logiczne łamigłówki sudoku czy inne tego typu rzeczy może śmiało zainwestować w Braintrainera. Ale zaraz, zaraz. To jeszcze nie koniec. Zanim wezmę się za podsumowanie muszę napisać kilka słów o grafice czy jakości polskiego wydania. Zacznijmy od tego pierwszego. Jak już mówiłem Braintrainer to bardziej program niż gra, ale nawet biorąc to pod uwagę trudno uznać go za ładny. W czasie gdy niektóre aplikacje lśnią od „bajeranckich”, półprzeźroczystych, „powyginanych” menu ta jest prosta… wręcz prymitywna. Co prawda autorzy pomyśleli o możliwości zmiany skórki, ale różnice są niewielkie (kolor). Nie liczcie na różnice w stylu najnowszych wersji winampa. Ale znęcanie się nad kartą graficzną zostawmy Crysisowi i spółce. Taki a nie inny wygląd programu można uznać za wadę, ale po co? Prawdę mówiąc prędzej uznam to za zaletę - dzięki takiemu podejściu Braintrainer zadziała na absolutnie każdym komputerze (no chyba, że ktoś nie ma Windowsa 98, napędu CD/DVD lub dysku twardego). Kilka słów o polskim wydaniu. To jest standardowe. W pudełku nie znajdziemy nic oprócz płyty z „grą”. Braintrainer trafił do nas w polskiej wersji językowej. To bardzo ważne bo w niektórych ćwiczeniach język angielski mógłby być przeszkodą nie do pokonania. Co ciekawe w konkurencji wymagającej jak najszybszego przeczytania tekstu znajdziemy fragmenty największych polskich dzieł takich jak Chłopi czy W pustyni i w puszczy. No dobrze teraz już naprawdę powiedziałem o wszystkim. Pora podsumować „mózgotrenera”.
Instalując program spodziewałem się skleconej byle jak tandety, która znudzi mnie po góra 20 minutach. Ku mojemu zdziwieniu po dwóch tygodniach testów program wciągnął mnie na tyle, że było mi żal kończyć mój mały „eksperyment”. A właśnie. I jakie są wyniki? Czy Braintrainer wpłynął pozytywnie na szybkość uczenia, zapamiętywania, myślenia? Oczywiście że nie. Wpłynął jednak na poprawę mojego humoru i choćby za to należy mu się porządna ocena. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Mówiąc krótko – polecam każdemu kto lubi od czasu do czasu wysilić szare komórki.
PS. A propos efektywności uczenia się. Nic tak nie poprawia wyników w nauce jak znalezienie odpowiedniej motywacji. Czegoś, dla czego warto się pomęczyć. Zabrzmiało infantylnie? Ale w moim przypadku sprawdza się znakomicie.

Składam podziękowania za współpracę firmie
City Interactive
Paweł “djsound” Jankowski









