» DeDark | sobota, 12-4-2008 12:26 |
|

Nostradamus… to był ktoś. Usiadł sobie, napisał bajkę o „latających żelaznych ptakach”, a wiele lat później pierwszy samolot wzniósł się w powietrze. Ale ten tajemniczy jegomość spisał wiele innych, mniej znanych przepowiedni. Jedną z nich poznamy w grze Nostradamus Ostatnia Przepowiednia. Poznamy i zrobimy wszystko, aby ją powstrzymać.
Rok 1566 – Michael De Nostre-Dame znany lepiej, jako Nostradamus, starszy jegomość przewidział tragedię na dworze królewskim. Przerażona spełniającą się przepowiednią królowa Katarzyna prosi proroka o pomoc. Jego syn zostaje wyznaczony na ochotnika do powstrzymania fatalnego proroctwa. Niestety nie ma go i szybko nie będzie… Jedyną osobą, która może zająć się tą tajemniczą sprawą jest jego córka, ale jest jeden problem. Duży. Kobiety miały wówczas ograniczone prawa i nie mogły wtykać nosa gdzie popadnie. Aby powstrzymać przepowiednię piękna Madeleine, – bo tak się nazywa – będzie musiała „wcielić” się w swojego brata i rozpocząć niebezpieczną grę lawirując pomiędzy dwiema osobowościami. Więcej nie powiem. Opowiedziana historia może nie odbiera mowy nagłymi zwrotami akcji, ale cały czas motywuje do dalszej zabawy, a o to chyba chodzi, prawda?
Nostradamus to typowa gra przygodowa widziana z perspektywy FPP. Poruszamy się „skokowo” od lokacji do lokacji, w których możemy się do woli rozglądać. Interfejs jest przemyślany i wygodny. Miłośnicy przygotówek już po chwili poczują się jakby włożyli dobrze dopasowaną rękawiczkę. Jedynie osoby, które nigdy nie miały do czynienia z tego typu grami mogą mieć (niewielkie) problemy. Bardzo wygodnym udogodnieniem jest wyświetlanie nazwy przedmiotu po „najechaniu” na niego kursorem. Przydaje się to w sytuacjach, gdy mamy wybrać 1 z 20 buteleczek czy znajdujemy na ziemi „bliżej niezidentyfikowany obiekt”. Pod ręką mamy także notatnik, w którym zapisywane są rozmowy czy też przepisy (o nich za chwilę). Odpada, więc konieczność zapisywania wszystkiego, co popadnie, choć i tak (bardziej z przyzwyczajenia niż konieczności) robiłem krótkie notki. Miłośnicy przygotówek, którzy dzielą swoją pasję z „życiową drugą połówką”, rodzicami lub rodzeństwem ucieszą się z innego udogodnienia – możliwości stworzenia do 5 profili, dzięki czemu nie ma mowy o nadpisaniu bratu save’a. Małe rzeczy a cieszą, prawda? Ale co tak naprawdę jest najważniejsze w przygotówkach? Nie wiem jak Waszym, ale moim zdaniem – zagadki.
Nostradamus może pochwalić się bardzo zróżnicowanymi łamigłówkami. I nie chodzi tu tylko o „treść”, ale i poziom trudności. Czasami wystarczy postępować zgodnie z instrukcją (przepis na dżemik), innym razem rzucić okiem na dostępne przedmioty i pomyśleć jak je połączyć. Nie zabrakło jednak moich ulubionych wyzwań rodem z Mysta. Te są naprawdę trudne i mogą zablokować gracza na kilka ładnych godzin. Ale, zanim spiszecie grę na straty pozwólcie, że dokończę swoją myśl. Niektóre zagadki są trudne (i owszem), ale z całą pewnością nie ma tu kombinowania w stylu kojota z kreskówki ze Strusiem Pędziwiatrem. Wystarczy połączyć odrobinę cierpliwości z dużą dozą logiki (albo, jak kto woli na odwrót) – i to wszystko. No dobrze… kilka razy zakląłem siarczyście pod nosem, ale było to spowodowane napiętymi terminami i pośpiechem wywołanym zbliżającym się nieubłaganie deadlinem. Swoje dorzuciła reinstalacja systemu operacyjnego i konieczność robienia nowych screenshotów w dużym pośpiechu. W tym miejscu przepraszam za niewielką ilość – siła wyższa :-(
Graficznie gra trzyma poziom kilku ostatnich przygodówek, z którymi miałem do czynienia. Jest ładna, ale trudno się nią zachwycać. Autorzy mogliby też postarać się o więcej animacji i lepszą interaktywność otaczającego świata. Bycie duchem unoszącym się w niezniszczalnej przestrzeni powoli zaczyna męczyć. Mamy XXI wiek, potężne karty graficzne, a gatunek sprawia wrażenie stojącego w miejscu. Myst IV pod tym względem chyba na zawsze pozostanie mistrzem, mimo, że wyszedł w 2004 roku. Muzyka tak jak i grafika jest średnia, ale trudno uznać ją za złą czy nieodpowiednią. Mówiąc krótko – oprawa audio/video jak na swój gatunek jest dobra, trzyma poziom, ale mogłaby być lepsza. Za polską wersję odpowiada TopWare. Wydanie jest skromne. W pudełku oprócz krótkiej instrukcji i płyty nie znajdziemy nic. Szkoda, że dystrybutor nie pomyślał o edycji specjalnej (kolekcjonerskiej) – postać Nostradamusa ma olbrzymi potencjał. Kilka gadżetów związanych z tajemniczym prorokiem z pewnością było by miłym dodatkiem. Ale dajmy temu spokój i przejdźmy dalej. Gra została wydana w polskiej kinowej wersji językowej, co oznacza, że przetłumaczono tylko napisy. Nie udało mi się wychwycić poważnych wpadek w tłumaczeniu, choć muszę przyznać, że nie wczytywałem się w nie z uporem maniaka. Znam angielski na tyle dobrze by rozumieć, co kto mówi, bez konieczności wczytywania się w podpisy i czasami zapominam, że wypadałoby sprawdzać tłumaczenie. Ale to tylko dobrze świadczy o grze – wciągnęła mnie odciągając od czytania tekstów.
Podsumowując… Być może nie zabrzmi to najlepiej, ale Nostradamus to kawał dobrze odwalonej, rzemieślniczej roboty. Gra trzyma poziom, ale nie jest to tytuł, o którym będziemy pamiętali przez lata. Ot, kolejny tytuł, który poleży na półkach, trafi do tanich serii, a wreszcie czasopism. Mimo to polecam ją każdemu miłośnikowi przygodówek. Przez tych kilka(naście?) godzin bawiłem się naprawdę nieźle. Stosunkowo niska cena to kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po tą produkcję. Polecam.

Składam podziękowania za współpracę firmie TopWare
Paweł “djsound” Jankowski









