» DeDark | niedziela, 17-8-2008 23:17

Pewnego pięknego dnia, niejaki djsound podjął dość drastyczną i przez wielu niezrozumiałą decyzję. Postanowił sprzedać wszystkie gry na PC i zainwestować w jedną z konsol nowej generacji. Jak pomyślał- tak zrobił. Oto jego… czyli moje wrażenia po trzech miesiącach grania. Dlaczego konsola? Dlaczego Wii? I jak ta niepozorna skrzyneczka sprawdza się na co dzień? Odpowiedzi szukajcie w dalszej części tekstu. Zanim jednak zaczniemy chciałbym jasno i wyraźnie zaznaczyć, że niniejszy tekst przedstawia moje prywatne zdanie i w żadnym wypadku nie należy traktować go jako stanowiska VoodooGuild.com. Nie faworyzujemy nikogo. Nigdy tego nie robiliśmy i robić nie będziemy. Konsola została kupiona, a nie dostarczona przez dystrybutora – należy do mnie, a nie redakcji. No dobrze… formalności z głowy - możemy zacząć nasz test.

Nigdy nie mów nigdy!

Osoby, które znają mnie osobiście wiedzą, że jeszcze kilka miesięcy temu mówiłem otwarcie “nigdy nie kupię konsoli”. Uważałem, że kupno „zabawki” do grania za XXXXzł to przesada. Żeby nie powiedzieć głupota. Ba, nie mogłem się przełamać żeby kupić tanie jak barszcz PS2. Pewnego dnia coś się zmieniło… Wystarczyły trzy znane tytuły, aby obrzydzić mi granie na PC na dobre. Zaczęło się od wychwalanego wszem i wobec Test Drive Unlimited. Mimo, że mój nie taki znowu stary PC spełnia wymagania minimalne z przysłowiową „nawiązką” gra odmówiła posłuszeństwa. Działać działała, ale co komu z wyścigów wyglądających jak prezentacja Power Point? Animacja rwała się bez względu na ustawienia detali (co nie jest normalne). Kilka tygodni później inna wielka nowość z „certyfikatem” pewnej firmy co to najlepsze karty dźwiękowe robi wieszała się… z powodu karty na której ponoć brzmi najlepiej! To jest chore. Creative chwali się, że UT3 (bo o nim mowa) „brzmi najlepiej na X-Fi”, a tym czasem właśnie przez tą kartę gra się wiesza! Podobno to wina sterowników, a magiczna łatka jest już w drodze. No właśnie… podobno. Nie wiem jak sytuacja wygląda dziś ponieważ miałem dość czekania i sprzedałem grę. Trzecia odmówiła współpracy, bo okazało się że do prawidłowego działania wymaga obsługi instrukcji SSE2. A mój procesor tego nie ma. Oczywiście wspaniałomyślni producenci nawet słowem nie wspomnieli… Czy tak ciężko napisać, że „gra wymaga obsługi instrukcji SSE 2”? Pisanie o kartach bez shaderów jakoś nie sprawiało nikomu większych problemów. W tym momencie powiedziałem sobie „dość!”. Nigdy więcej „wymagań minimalnych”, „sterowników”, „direct X” i wszystkich innych koszmarów na które skazani są PCtowcy. Przechodzę na konsolę… kurcze tylko którą?

Z ostatniej chwili! Właśnie dowiedziałem się, że Assasins Creed działa tylko i wyłącznie na kartach graficznych PCI. Masz AGP? No to masz problem. „PCI Only” to kolejna po SSE 2 i Shaderach rzecz, która może uniemożliwić granie. Ech… ale wróćmy do tematu.

Wybieram kandydatkę numer…
Moim zdaniem w tak zwanej „wojnie konsol” nie ma zwycięzców. Każda jest pod jakimś względem najlepsza. Zanim podjąłem ostateczną decyzję obejrzałem dziesiątki filmów przedstawiających najróżniejsze gry na wszystkie trzy platformy, przeczytałem mnóstwo recenzji i uświadomiłem sobie najbardziej ciągnie mnie w stronę Wii. Prawdę mówiąc interesowałem się tą konsolą już od pierwszych zapowiedzi, a swego czasu przyznałem rację facetowi który stwierdził, że to jedyna konsola godna miana „nowej generacji.” (bo jako jedyna może pochwalić się czymś naprawdę nowym). Ale to jego słowa, nie moje, dlatego mam prośbę - jeśli chcecie pokazać jaka jest różnica pomiędzy siłą argumentów, a argumentem siły pokażcie ją na nim, a nie na mnie ;). Ja, jak być może pamiętacie jestem neutralny. Ale zaczynam odbiegać od tematu. Po kilku dniach analizowania wszelkich za i przeciw wyruszyłem do sklepu gdzie ku mojemu zdziwieniu za szybą stały wszystkie trzy konsole (a mówili, że trudno je dostać…). Jeśli chodzi o finanse to mogłem sobie pozwolić na każdą. Po chwili namysłu podszedłem do kasy i zdecydowanym głosem oznajmiłem: „Chciałbym kupić konsolę… (chwila na podjęcie ostatecznie ostatecznej decyzji)… Nintendo Wii”. Po zapłaceniu za sprzęt postanowiłem kupić jeszcze dwie gry. Trafiło na NFS Pro Street oraz Harry Potter i Zakon Feniksa (opiszemy je dla was). Dwie godziny później przeglądałem już instrukcję, podłączałem pierwsze kabelki…

Zawartość pudełka i pierwsze uruchomienie… tylko gdzie ja posiałem swoje szkło powiększające?
W pudełku oprócz konsoli znajdziemy: podstawkę do ustabilizowania stojącego pionowo urządzenia, podstawkę i przylepce do sensora (Uwaga! Trzymają BARDZO mocno, trudno je oderwać, zostawiają lepki ślad. No ale takie jest ich zadanie – trzymać sensor w miejscu. Przemyślcie ustawienie dwa razy zanim go przylepicie) komplet kontrolerów, sensor, kilka książeczek, komplet baterii (dwa „paluszki”) oraz niezbędne okablowanie. Wii możemy podłączyć do telewizora na trzy sposoby. Kablem AV (czerwony, żółty, biały chinch), korzystając z przejściówki na Scart (popularne „euro złącze”) lub poprzez wejście Component. I tu mam złą wiadomość. Ten ostatni kabel nie wchodzi w skład zestawu, trzeba go kupić oddzielnie. A fe Nintendo… tak oszczędzać na klientach… a fe! Po opróżnieniu pudełka i zdjęciu czegoś w rodzaju „folii” ochronnej z poszczególnych części możemy zabrać się za… nie, nie podłączanie. Wypadałoby przynajmniej przejrzeć instrukcję, prawda? I tu czeka nas niezbyt miła niespodzianka. W środku znalazłem dwa bardzo ładne, kolorowe, rzetelne podręczniki użytkownika, które opisują wszystko w bardzo przystępny sposób. Problem? Są po angielsku. „Gdzieś tu musi być polski odpowiednik” pomyślałem. W końcu prawo unijne coś tam nakazuje… Przetrząsnąłem wszystkie reklamowe świstki i nagle… mam! Znalazłem to „coś” wielkości dwóch pudełek od zapałek, które ma czelność być odpowiednikiem tej ślicznej bogato ilustrowanej książki wydrukowanej na kredowym papierze (patrz. fotografia). Co gorsza, polski dystrybutor tłumaczył wszystko jak leci nie wyrzucając nawet numerów stron oryginału! Skutek? W połowie 10 stronki, na środku widnieje piękne „25”. Wyrzucił za to wszystkie ilustracje dzięki czemu i tak już chaotyczny tekst staje się niemal kompletnie bezużyteczny. Skorzystają z niego tylko osoby, które kompletnie nie znają angielskiego, niemieckiego, francuskiego lub holenderskiego i desperacko potrzebują pomocy. Od lat nie widziałem tak schrzanionej roboty. Ciśnie mi się na klawiaturę coś „mocniejszego”, ale nie wypada używać na łamach, słów powszechnie uważanych za wulgarne. Całe szczęście, że podłączenie konsoli jest dziecinnie proste. Każdy kabel można podpiąć tylko na jeden sposób. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł to zrobić źle. No, ale naciśnijmy wreszcie przycisk POWER.

To co zaskakuje najbardziej przy pierwszym uruchomieniu to praca urządzenia – biorąc pod uwagę fakt, że w środku siedzą trzy wiatraczki Wii jest naprawdę bardzo, ale to bardzo ciche. W stanie spoczynku – zaryzykuję stwierdzenie, a co mi tam – bezgłośne. Jedynie w trakcie gry ciągłe doczytywanie płyty generuje szum, ale w porównaniu z moim PC to i tak bajka. Jednak zanim sobie pogramy czeka nas kilka obowiązków. Najważniejsze jest odszukanie oraz synchronizacja kontrolerów. Trwa to chwilkę, odbywa się w pełni automatycznie i nie sprawia żadnych problemów. Standardowo otrzymamy jeden komplet, ale możemy dokupić jeszcze trzy. Zanim trafimy do menu głównego musimy ustawić jeszcze kilka rzeczy takich jak: położenie sensora (nad/pod TV – to niezwykle ważne), nazwę użytkownika, datę i aktualny czas, tryb wyświetlania (16:9, 3:4, HDTV), kraj. Bardzo dobrze rozwiązano problem wpisywania czegokolwiek. Na ekranie pojawia się pełnoekranowa klawiatura QWERTY, dzięki czemu odnalezienie liter nie sprawia żadnych problemów. No chyba, że nie posiadacie w domu komputera. Pisanie polega na wybieraniu wskaźnikiem kolejnych liter. Oczywiście trwa to znacznie dłużej niż w przypadku PC, ale i tak jest bardzo wygodne. Warto przyjrzeć się pozostałym opcjom takim jak ochrona rodzicielska czy bardzo ważne – parametry łącza. Ostatnią rzeczą, którą wypadałoby zrobić przed rozpoczęciem zabawy to stworzenie swojego alter ego czyli Mii. Będzie to nasz reprezentant z którego korzysta coraz więcej gier (np. załączone Wii Sports, TV Show King lub Mario Kart). Możemy wysłać go przez Internet, do telefonu (nie sprawdziłem) bądź skopiować do wbudowanej pamięci wiilota i zabrać ze sobą żeby zagrać nim u kumpla (tak, wiem, wiem… wymiana Mii pomiędzy konsolami to bardzo „użyteczny” bajer, szczególnie w Polsce gdzie Wii „powala” popularnością). I to by było na tyle. Wii jest gotowe do pracy. To od czego zaczniemy? Może menu głównego? (aha najprawdopodobniej będziecie musieli pobrać uaktualnienie, ale to również nie sprawia problemów – wystarczy podać login oraz hasło dostępu do sieci WiFi. O ile macie dostęp. Ale o tym za chwilę)

A co znajdziemy w środku… konsoli? Czyli technikalia.
Zanim ktoś na własną rękę weźmie się za sprawdzanie „co jest pod maską” lepiej niech weźmie pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze – utratę gwarancji. Po drugie – wszystko to tutaj. Specyfikacja prezentuje się następująco:

Wymiary:
szer. - 4,4 cm (ze stojakiem 5,5 cm)
wys. - 15,7 cm (ze stojakiem 20 cm)
dług. - 21,5 cm (ze stojakiem 22,5)

Innymi słowy – Trzy standardowe pudełka DVD, lub nieco większy napęd DVD.

Procesor - bazujący na PowerPC procesor “Broadway”, prawdopodobnie* o szybkości 729 MHz
Karta graficzna - ATI z procesorem “Hollywood”, prawdopodobnie* taktowanym na 243 MHz
Pamięć:
- 512 MB wbudowanej pamięci flash NAND (możliwość rozbudowy do 2GB – karty SD),
- 88 MB głównej pamięci (24 MB “wewnętrznej” 1T-SRAM zintegrowanej z układem graficznym, 64 - MB “zewnętrznej” GDDR3 SDRAM),
- 3 MB pamięci na tekstury
Dźwięk – konsola – stereo kompatybilny z Dolby Pro Logic, wiilot – wbudowany głośnik
Wideo:
- Do 480p (PAL/NTSC) lub 576i (PAL/SECAM), proporcje 4:3 i 16:9[40]
- Component (włączając skanowanie progresywne), RGB SCART (jedynie w PAL), S-Video (jedynie w NTSC), wyjście composite lub D-Terminal
Porty i możliwości peryferyjne:
- Podłączenie czterech Pilotów Wii (za pomocą Bluetooth) – możliwość gry w pięć osób, używając czterech Pilotów Wii i jednego kontrolera konsoli Nintendo GameCube
- Jeden slot na karty SD
- Dwa porty USB 2.0
- Jeden port na sensorbar (diody led)
- Jeden port na dołączenie akcesoriów pod Pilotem Wii
- Cztery porty na kontrolery Nintendo GameCube
- Dwa porty na karty pamięci Nintendo GameCube
- Moduł bezprzewodowy Mitsumi DWM-W004 WiFi 802.11b/g
- Kompatybilny z sieciami LAN Ethernet po podłączeniu adaptera do portu USB

Źródło: wikipedia.pl
*-prawdopodobnie, ponieważ ani IBM, ani Nintendo, ani ATI nie potwierdziło tych prędkości.

Ale kanał… a raczej kanały.
Menu główne Wii dzieli się na tak zwane kanały, które wyglądem przypominają przerośnięte ikony systemu Windows (screen)… albo jak kto woli kineskopy (pozdrowienia dla kumpla). Nic dziwnego że bidula tak je skojarzył– nieaktywne kanały śnieżą jak stare odbiorniki. Fajny efekt. Aby wejść w jeden z aktywnych wystarczy nacelować kursorem (łapką) i wcisnąć odpowiedni przycisk (A). To bardzo proste i wygodne rozwiązanie (wyobraźcie sobie celowanie laserowym wskaźnikiem – to niemal to samo) Znajdziemy wśród nich kanał płyt, kanał pogodowy, sklep, czy bazujący na Operze kanał internetowy. Ten ostatni jest niestety płatny. Kosztuje 500 punktów Wii czyli jakieś 5 dolarów. Wii Points to „oficjalna waluta”, którą zapłacimy także, a może przede wszystkim za gry. Co prawda trudno narzekać na braki, ale ilość nie idzie w parze z jakością. Większość gier to po prostu szmelc. Tylko niewielka część jest godna uwagi. Może i są to kultowe produkcje takie jak Mario, ale po pierwsze nie ma ich za wiele (mowa o tych dobrych - gdzie jest u licha Park Jurajski na NESa?), a po drugie nie jest to zbyt opłacalne. Co gorsza produkcje na nieco „nowsze” platformy (N64) wymagają tak zwanego Klasycznego Pada za który zapłacimy około 80 złotych. I znowu wydatek. Czy warto go kupować oceńcie sami. Ja od lutego nie mogę się przełamać. Może pewnego dnia to zrobię? No dobrze, ale wróćmy do naszych kanałów, które postanowiłem omówić osobno. Tym bardziej, że niedawno dołączył do nich WiiWare (no dobra – jest częścią WiiShop ale i tak omówię go osobno :) ).

DISC CHANNEL – pograj sobie
Najważniejszy kanał. Odtwarza – uwaga – „aż” dwa rodzaje płyt. Od Wii oraz GameCube’a. A co z filmami DVD oraz płytami audio CD (że o mp3 i innych formatach audio/video nie wspomnę)? Nintendo uznało, że konsola to maszyna do gier i hańbić swego napędu jakimś tam plugastwem nie będzie. A wystarczyłby dodatkowy kanał bo wątpię aby zamontowany napęd nie potrafił odtworzyć plików. „Multumedia Channel” – ładnie brzmi? Pewnie, że ładnie. Ale co poradzić. Oni wiedzą lepiej. Druga sprawa za którą Nintendo dostanie ode mnie w ucho to konieczność kupienia pada od GameCube’a (lub odpowiednika). Chcesz pograć w ulubiony tytuł z GC? Sama gra nie wystarczy. Musisz zaopatrzyć się także w kontroler. I kolejny wydatek…

MII CHANNEL – gabinet osobliwości
W teorii cała sympatyczna rodzina państwa Rudowłosińskich (Kowalscy nam się przejedli) może stworzyć swoje awatary. Opcji jest całkiem sporo, ale do tego co osiągnęło EA przy Simsach czy grach sportowych jeszcze daleko. Dziwi mnie tylko kolosalna różnica pomiędzy możliwościami zmieniania głowy i reszty. W przypadku tej pierwszej: cera, włosy, brwi, nos, usta, owal twarzy, oczy etc. To drugie? Tylko kolor! To co stworzymy i ochrzcimy wybranym imieniem możemy wygnać na plac bądź zabrać ze sobą w Wiilocie. W teorii wszystko brzmi ładnie, pięknie i wesoło ale w praktyce niewiele gier wykorzystuje Mii (choć powoli ulega to zmianie).

MII CONTEST CHANNEL – sierotka Marysia, Romeo i Julia, Józek z Bagien…
To darmowy kanał, który musimy sobie najpierw ściągnąć. Cała zabawa polega na tworzeniu postaci i wysyłania ich do oceny innym. Przykład? Musimy stworzyć fana piłki nożnej, czerwonego kapturka, Romeo (tego od Julii) etc. Jeśli ktoś lubi tworzyć Mii i brać udział w konkursach… czemu nie?

EVERYBODY VOTES – coś dla nieśmiałych…
Kanał ten, pozwala głosować (a to ci niespodzianka ;) ) odpowiadając na idiotycznie proste pytania. Na przykład: ulubiony kolor, pora roku etc. Moim zdaniem EV to typowa zapchajdziura. Powiedzcie mi szczerze. Czy nie wiecie jaki kolor lubi wasz brat, siostra, mama? Nawet jeśli nie to go/ją zapytajcie. Nie trzeba włączać konsoli. A po kiego grzyba wiedzieć mi, że 67% posiadaczy Wii lubi fiolet? Totalny bezsens.

PHOTO CHANNEL – gdy Photoshop przytłacza…
PC to, jak nie trudno się domyślić kanał, w którym możemy przeglądać oraz edytować zdjęcia. Wystarczy skorzystać z wejścia na karty SD. Konsola odczytuje fotki w formacie JPG, filmy mjpg oraz muzykę mp3. Dziwne. Z płyt nie, ale z karty już tak. W mini edytorze możemy dodawać efekty takie jak sepia, tworzyć pokazy slideshow z muzyką w tle, dodawać dymki czy rysować wiilotem po zdjęciu niczym wielkim ołówkiem. Wszystko jest oczywiście uproszczone. Całkiem niezła zabawka.

FORECAST CHANNEL – bo pogoda jest dla… anglików?
FC to kanał, który pozwala sprawdzić prognozę pogody. Dane pobierane są z NASA. Jest tylko jedno małe „ale”. Ogranicza się do regionów w których Wii zostało wydane oficjalnie. Zapomnijcie o pogodzie dla waszej miejscowości. Ba, zapomnijcie o prognozie dla Polski! Większość graczy znad Wisły ma ustawioną Wielką Brytanię jako kraj pochodzenia. Krótko? Bezużyteczny śmieć. Póki co…

NEWS CHANNEL – co nowego?
Jeśli ktoś ma zamiar włączać konsolę, żeby szukać informacji ze świata to proszę bardzo. Ja tam wolę TV i kanały informacyjne. Konsola ma zapewniać rozrywkę. Neeeext!

INTERNET CHANNEL – po prostu Internet.
Jedyny płatny kanał (500 punktów Wii). Ale wierzcie mi – warto. Jednorazowa opłata bardzo szybko okaże się dobrą inwestycją. Dzięki IC pobierzemy aktualizacje oprogramowania, gry, nowe kanały, a także otrzymamy dostęp do wysyłania i odbierania wiadomości (czasami od samego Nintendo). Jeśli do naszej skrzynki trafi list bądź jakakolwiek informacja obwódka napędu DVD zacznie pulsować na niebiesko. W dzień jest to ledwie widoczne, ale w nocy… cóż. Zobaczcie sami. Świetny efekt. IC to jednak przede wszystkim bazująca na Operze przeglądarka internetowa. Jeśli wasze rodzeństwo zajęło komputer, a wy MUSICIE znaleźć coś w sieci to jest to odpowiednie miejsce. Jeśli waszym dostawcą Internetu jest np. TP najlepszym wyjściem będzie kupno routera z funkcją WiFi, a to niestety trochę kosztuje. Ale nadal twierdzę, że warto. W moim przypadku porządny sprzęt całkowicie wyeliminował przerywanie połączeń znane z żałosnego modemu Sagema. Co więcej zyskacie możliwość bezprzewodowego podłączenia innych urządzeń takich jak iPhone czy laptop. Drugi sposób to przeciągnięcie kabla, ale i tak nie obejdzie się bez routera. Co więcej będziemy musieli dokupić niewielkie urządzenie o nazwie Wii LAN Adapter. Niestety cena jest odwrotnie proporcjonalna do rozmiarów. Z WiFi jest prościej i taniej. Konsola sama wykrywa sygnał. Wystarczy wpisać login i gasło. A tak z innej beczki. Nie muszę chyba mówić jaką wartość ma ten kanał gdy ktoś w ogóle nie ma w domu sieci? Albo mieszka w akademiku gdzie jest dostęp do WiFi „dla wszystkich”? Oczywiście oba scenariusze są co najmniej dziwne, ale załóżmy że możliwe. Mieszkając w pobliżu tzw. „hot spotu” wystarczy załapać sygnał darmowego WiFi i gotowe. Mamy Internet. Może nie za szybki, ale jak powiadają darowanemu koniowi…

NINTENDO CHANNEL – bo konkurencja też to ma…
Gdy już podłączymy konsolę do sieci otworzy się przed nami całe spektrum możliwości. Na przykład Wspomniane kanały z wiadomościami czy pogodą, omawiany Nintendo Channel oraz najważniejszy sklep o którym za chwilę. Wiele rzeczy można powiedzieć o konkurencyjnych konsolach, ale na pewno nie to, że mają słabe usługi sieciowe. Tak XBOX Live Arcade jak i PS Store oferują naprawdę wiele. Czego niestety nie można powiedzieć o Nintendo Channel… Cóż. Decyzja o wyposażeniu konsoli w 512MB pamięci była jednym z najgłupszych pomysłów w dziejach Nintendo. Dziś tak wielkie N, jak i sami gracze ponoszą wszelkie tego konsekwencje. Ale do rzeczy. Nintendo Channel to kanał dzięki któremu dowiemy się o nowych grach, obejrzymy zwiastuny, pobierzemy dema na DSa (na Wii nie ma dem, ponieważ jest za mało pamięci – brawo N!) oraz kupimy pełne wersje (tylko USA). Gracze mogą także oceniać gry po minimum godzinie grania. To akurat bardzo dobry pomysł. Głosowanie ma formę, krótkiego testu w czasie którego podajemy płeć, wiek oraz udzielamy odpowiedzi na kilka prostych pytań takich jak: „czy twoim zdaniem gra jest dla doświadczonych czy początkujących graczy?”, „czy to gra hardcore’owa czy casualowa?” i wreszcie wystawiamy ostateczną ocenę przesuwając specjalny suwak w lewo lub prawo (w tle przygrywają werble). Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego nie mogę oceniać wszystkich gier? Na przykład żadna z produkcji EA i Ubi nie współpracuje z tym systemem. Chcę wiedzieć czy NFS Carbon jest udany, albo jak gracze oceniają najnowsze przygody Sama Fishera przeniesione na Wii. Ale się nie dowiem. Mogę za to ocenić kanał sklepowy. Miejmy nadzieję, że z czasem wada ta zostanie wyeliminowana.

WII SHOP – na zakupach
SC to chyba drugi po DC najważniejszy kanał. To właśnie tutaj kupujemy stare i nowe gry. To z niego pobieramy dodatkowe kanały. Każdy posiadacz karty kredytowej może także uzupełnić punkty Wii płacąc w funtach (może kiedyś ulegnie to zmianie). Znajdziemy tu trzy opcje. Wii Software – pozwala na pobieranie kanałów, Virtual Console oraz WiiWare.

VirtualConsole oferuje kilkaset klasycznych tytułów na najróżniejsze konsole: NES, SNES, N64 i inne. Niestety trzeba być albo zagorzałym fanem starszych produkcji, albo mieć bardzo bogatych rodziców. Ceny są horrendalnie wysokie. 100 punktów Wii kosztuje około 4zł. Najtańsza gra to wydatek rzędu 500 punktów. Za coś konkretnego zapłacimy 1000! 40zł za grę z N64? Pomijam fakt, że w przypadku N64 i kilku innych musimy kupić klasycznego pada, który może jest wygodniejszy niż Wiilot, ale trudno uznać go synonimem ergonomii i położyć za szybą tuż obok wzorca metra. Co więcej ilość nie idzie w parze z jakością. Owszem, perełki takie jak Mario mogą bawić nawet dziś, ale setki produkcji przegrało bitwę z czasem i dziś jest najzwyczajniej w świecie nudna.

O wiele ciekawszą propozycją jest WiiWare. Znajdziemy tam gry stworzone z myślą o tej usłudze – niewielkie, casualowe produkcje takie jak Lost Winds, czy nowe wcielenie Dr. Mario. Już niedługo postaramy się opisać przynajmniej część z nich. Ceny są podobne. Od 800 do 1000 punktów Wii. Nie muszę chyba mówić co jest bardziej atrakcyjne? Starocie czy nowe produkcje wprowadzające wiele ciekawych rozwiązań? (w Lost Winds wcielamy się w ducha wiatru). Bardzo fajnie wygląda pobieranie gier (i czegokolwiek innego). Na ekranie pojawia się 8 bitowy Mario oraz trzy charakterystyczne „cegiełki” zawieszone w powietrzu. Mario biegając od lewej do prawej zbiera monety (1 moneta = 3%), a gdy osiągnie kolejno 33%, 66%, 99% rozbija murek głową. Podobno występują także inne postaci, ale nie dane było mi ich zobaczyć ponieważ niezbyt często korzystam z usług sieciowych. Ceny mnie odstraszają. Poza tym Wii ma pewien problem… bardzo poważny. Gracze zaczynają już narzekać, a Nintendo ma najwyraźniej klapki na oczach i miód w uszach. Jak znam życie obudzi się z ręką w nocniku gdy będzie za późno.

Wiielcy nieobecni
W teście nie piszę o kanale, który przypominał nieco forum dyskusyjne. Widziałem go w menu, ale został on wycofany zanim zdążyłem go przetestować. Zauważyliście, że piszę o nim w formie przeszłej? Widać nie sprawdzał się w praktyce bo już nie istnieje. Pomijam także kanały WiiFit oraz MarioKart ponieważ nie posiadam tych gier. Jednak z tego co słyszałem i ten pierwszy pozwala zapisywać wyniki naszej „ciężkiej” pracy (treningów, postępów w pracy nad sobą etc.). A ten drugi? Nie mam pojęcia co oferuje…

Wiilotem i mieczem
Gruszka i Wiilot czyli Nunchuck oraz Wiimote – dwa kontrolery dzięki którym zawładniemy grami. Wiilot, który przypomina zwykłego pilota w „standardzie” sprzedawany jest w silikonowej osłonce. Dzięki temu nie powinien się połamać gdyby wyleciał komuś w trakcie gry (choć i do tego nie powinno dojść – Pamiętajcie o zapięciu paska). Wyrządzi też mniejsze uszkodzenia :) Wiilot służy najczęściej do wskazywania i celowania. Bardzo ciekawie rozwiązano problem numeracji kontrolerów. Widzicie to niebieskie światełka? (fotografia) To właśnie one oznaczają numer Wiilota, a dodatkowo przy wyłączonej konsoli wskazują poziom naładowania baterii. Wystarczy wcisnąć dowolny przycisk (prócz Power bo to włączy konsolę), aby diody zamigały: jedna – 25%, dwie – 50%, trzy – 75%, cztery – 100%. Pomysłowe prawda? W wiilota wbudowano także niewielki głośniczek, z którego korzystają niektóre gry. Na przykład w trakcie zamachu usłyszymy świst kija golfowego, a w jednej z mini gier gdzie Wiilot pełni rolę telefonu… zabawne „blablabla blablabla”. Ale to nie koniec. Sklepy internetowe oferują specjalne nakładki: miecze, kije golfowe, miecze świetlne (!) a nawet patelnie dzięki którym mamy jeszcze bardziej „wczuć” się w grę. Nunchuck nie ma aż tylu funkcji, jest zasilany z Wiilota (lepiej od razu zainwestować w akumulatorki inaczej zbankrutujecie na bateriach) i najczęściej służy do kierowania postacią. Choć nie zawsze, ale o tym przekonacie się czytając recenzje dwóch najnowszych przygód Raymana. Wszystkie ruchy obu kontrolerów wykrywa sensor, który musimy umieścić albo nad, albo pod TV. Póki co nie mam najmniejszych problemów z działaniem kontrolerów… no dobra. Raz działy się dziwne rzeczy, ale okazało się że siedziałem zbyt blisko sensora. O czym zresztą ostrzega instrukcja. Pół metra to absolutne minimum. Metr – rozsądne minimum.

Pamięć już nie ta…
Jedną z pierwszych konkretnych informacji jakie podało Nintendo była ta dotycząca dysku twardego, a raczej jego braku. Miała go zastąpić pamięć flash. Wydawać by się mogło, że 512MB to dużo jak na zapisy gier i niewielkie klasyczne produkcje. I tak też było. Do czasu. Gracze ściągali coraz więcej klasyków, zawalali miejsce kolejnymi zapisami. Prawdziwym samobójem było uruchomienie WiiWare. O ile produkcje z Virtual Console zajmują śladowe ilości to gry z WW z trudem mieszczą się w wyznaczonym limicie. Oznacza to jedno. Posiadając odpowiednią ilość WiiPoints można zapchać konsolę w ciągu kilku minut! Posiadacze XBOXów 360 i PS3 mają dostęp do jeszcze większej ilości atrakcji, ale za przeproszeniem pierdzą w stołek ponieważ mają dyski twarde (czytaj – dużo miejsca). Nie muszą się martwić, że po pobraniu gry czy dema zabraknie im miejsca na save’y. Nintendo! Pobudka! Póki co, rolę dysku twardego mogłaby przejąć karta SD, ale to chyba nieuniknione. Aha. I jeszcze jedno. Każdy posiadacz konsoli może zapisać się do klubu, który działa na tych samych zasadach co nasza lokalna Kompania Graczy Cenegi. Fajnie? W teorii tak. W praktyce jest już dużo gorzej. Jedną z nagród są punkty Wii. Jakimś cudem nagroda ta jest ograniczona i wiecznie niedostępna. Moim zdaniem powinna być do wzięcia od ręki! I to ma zachęcać do kupna gier?

Let’s play!
Wróćmy jednak do momentu w którym stworzyliśmy nasze Mii. Co dalej? Konsola jest gotowa. Ja też. A wy? No to co… gramy? GRAMY! Najrozsądniej rozpocząć tak jak wszyscy – od załączonego WiiSports. To takie większe demo na które składa się: boks, tenis, golf, kręgle oraz baseball. Co na początek? Może tenis? Spodziewałem się najgorszego – że postać będzie reagować i poruszać się jak mucha w smole. Ale wiecie co? Niepotrzebnie. Wiilot jest diabelnie czuły, doskonale wykrywa siłę „machnięcia” a granie całym ciałem i robienie z siebie głupka przed TV pozwala wręcz wrócić do czasów dzieciństwa. Wszystkie gamepady, klawiatury i joysticki mogą się schować. Nie ważne ile mają przycisków i funkcji. Mogą sobie wibrować, chłodzić dłonie i robić milion innych rzeczy. Wykrywanie ruchu i konieczność ruszenia czterech liter z kanapy zmiata je z powierzchni ziemi. Przykro mi XBOXie 360. Przykro mi PS3, ale jeśli wirtualny sport to tylko na Wii (no dobra, za wyjątkiem kopanej. Tam trzeba przynajmniej 12 klawiszy w 20 kombinacjach do 40 różnych strzałów). A inne gry? Może i graficznie jest gorzej, ale jeśli chodzi o grywalność… cóż. Chyba nie muszę mówić co jest lepsze – bawić się jakimś „grzybkiem” czy posłać piłkę do dołka (golf) robiąc porządny zamach – identyczny z naturalnym :) Jedyną wadą kontrolerów jest kabel który je łączy. W trakcie najbardziej intensywniejszych „wyczynów” może zacząć się plątać. Ale to drobnostka. Szybko się do tego przyzwyczaiłem i nauczyłem go ignorować. WiiSports bardzo szybko pokazuje wszystko co ma do pokazania. Każda z konkurencji nudzi dość szybko, ale nie można zapominać że to tylko pokaz możliwości konsoli. Inne produkcje takie jak Tiger Woods PGA Tour 08 oferują znacznie więcej. Ba, podstawą jest tu trzymanie prawidłowej postawy golfisty! (recenzja wkrótce). Zapomnijcie więc o siedzeniu na kanapie. Trzeba wstać, zrobić porządny zamach… W tym momencie pozdrawiam wredną „panienkę z okienka”, która karmiąc raka płuc ma zwyczaj gapić się ludziom po oknach (a następnie rzecz jasna: „a wie pani Goździkowa, że u Nowakowej to wczoraj…). Musiała mieć niezły ubaw widząc faceta „machającego pilotem od TV”. Pozdrawiam i życzę owocnego podglądania. Być może pewnego dnia resztki zadymionych szarych komórek sprawią, że dostrzeże pani śmieci na własnym podwórku :) A zapewniam. Niemało ich tam. A wracając do tematu. Niestety nie każda produkcja może pochwalić się czymś naprawdę oryginalnym. Wydawać by się mogło, że użycie Wiilota jako różdżki to doskonały pomysł, a tym czasem sterowanie w Harrym Potterze i Czarze Ognia sprawia problemy! Jeszcze gorzej jest w najnowszym NFSie gdzie „inność” ogranicza się do przechylania kontrolera na boki. Niestety nie wszyscy potrafią wykorzystać potencjał drzemiący w Wii, albo robią to na „odwal się”. Na szczęście nie można tego powiedzieć o autorach dwóch ostatnich przygód Raymana. Kolejne zastosowania Wiilota po prostu zwalają z nóg (tak jest – recenzja wkrótce). Teraz mogę powiedzieć tylko że zniszczymy między innymi kawałek Paryża potężnym beknięciem, upierzemy brudne gacie w rzece, rzucimy krową w dal i pościgamy się na ślimaku smagając biedaka batem. Podsumowując – wszystko zależy od gry, ale ogólnie rzecz ujmując producenci radzą sobie coraz lepiej. Uczą się że machanie kontrolerami ma być dodatkiem do gry a nie na odwrót. Nadchodzące produkcje mogą naprawdę nieźle narozrabiać. Wiele wskazuje na to, że Alone in the Dark, Rayman Raving Rabbids 3 czy Star Wars: The Force Unleashed zaoferują nie tylko mnóstwo wyśmienitej rozrywki, ale również kilka(naście?) ciekawych rozwiązań w kwestii sterowania. Pozostaje czekać na premiery i trzymać kciuki! Za jakość gier i za to, że nie będzie problemów z dostępnością. Bo z tym bywa różnie…

Grywalność ci wszystko wybaczy…

O cholera ile to ma wad… wybaczcie słownictwo, ale tak właśnie powiedziałem w duchu sobie po przeczytaniu tego tekstu. Nie żartuję. Wiedziałem o nich od dawna, ale dopiero gdy tak zebrałem je wszystkie do kupy uświadomiłem sobie ile „niedociągnięć” (delikatnie mówiąc) ma Nintendo Wii. A mimo to się sprzedaje. Mimo to nadal je chwalę. Mimo to, ani chwili nie żałuję wydanych pieniędzy. Wii BAWI JAK DIABLI! Gdyby nie ten test, już dawno zapomniał bym o wszelkich błędach. Kompletnie się nimi nie przejmuję ponieważ mała, biała skrzynka stojąca tuż obok TV zapewnia mi więcej zabawy niż sobie przed kupnem wyobrażałem. Jest jednak jeszcze jedno małe „ale”. Nie mogę zapewnić, że po przesiadce na zupełnie nowy styl gry – bo Wii jest ZUPEŁNIE inne niż to co oferują pozostałe platformy – każdy, ale to absolutnie każdy powie: „Tak! To jest to!”. Dlatego mam dla waz zabawę – psychotest. Oczywiście nie bierzcie wyników na serio. Są tak pewne jak system lotto w jednym z odcinków Świata wg Kiepskich. Ale najpierw – podliczenie kosztów Nintendo Wii.

A ile to kosztuje?

Uwaga! Brałem pod uwagę tylko i wyłącznie nowe urządzenia/gry. Używane/przerabiane kupujecie na własną odpowiedzialność. Ceny/oferty z dnia 8 czerwca 2008

Konsola Nintendo Wii + WiiSports – od 880zł (ceneo.pl)
Klasyczny kontroler - ok. 80zł (ceneo.pl)
Gamepad od GameCube’a – ok. 90zł (gekon.pl)
100 punktów Wii - około 4zł (bez opłat bankowych)
Ceny gier – 90 – 230zł (Allegro.pl)
Router - 60 - 350zł (Allegro.pl)
Wii LAN Adapter – 70 - 120zł (Allegro.pl, Ultima.pl) Uwaga na podróbki!
Kabel Component – 25 – 60zł (Allegro.pl)

Psychotest…

Zasady. Test składa się z 10 pytań. Odpowiedz na każde z nich. Możesz wybrać tylko JEDNĄ odpowiedź. Odpowiadaj szczerze. Najlepiej zapisz wszystkie na kartce. Przyjemnej zabawy.

1. Właśnie zapowiedziano Far Cry 3. Gra ukaże się na wszystkie liczące się platformy (PC, PS3, XBOX 360, Wii). Która z informacji ciekawi cię najbardziej?

  • A. Możliwość zniszczenia dosłownie każdego przedmiotu.
  • B. System LivingJungle dzięki który symuluje powiewy wiatru (poruszające nawet najmniejszymi liśćmi) i zmiany ciśnienia powietrza(wpływ na pogodę). Zapewni on maksymalny realizm świata.
  • C. Wiilot zostanie wykorzystany jako karabin, nóż oraz ręka bohatera. Każdy ruch taki jak otworzenie drzwi należy wykonać samodzielnie

2. Do sieci po raz kolejny trafiły screenshoty z gry na którą czekasz od dłuższego czasu. Jaka jest twoja reakcja?

  • A. Rzucasz na nie okiem bez większych emocji.
  • B. Przyglądasz się im, wyłapujesz każdy szczegół. A gdy już skończysz… zaczynasz od nowa.
  • C. Przeglądasz myśląc sobie: „screenshoty? Mogli by w końcu dać coś konkretnego”

3. Okazuje się, że gra na którą czekasz będzie miała paskudną grafikę… co robisz?

  • A. Czekasz dalej. W końcu grafika to nie wszystko.
  • B. Skoro gra tak wygląda to najprawdopodobniej będzie jedną wielką klapą.
  • C. Masz mieszane uczucia, ale postanawiasz poczekać na demo.

4. Co sądzisz o grach casual?

  • A. Ca…co?
  • B. Od czasu do czasu… czemu nie?
  • C. Taki „hardkorowiec” jak ja nie splami rąk jakimś tam casualem.

5. Co jest lepsze do grania. PC czy Konsole? :)

  • A. PC.
  • B. Konsole
  • C. Nic nie jest lepsze – wszystko zależy od typu gier.

6. Czy mógłbyś z własnej woli zagrać w grę przeznaczoną dla młodszego odbiorcy?

  • A. Czy ja wiem…
  • B. Pogięło cię? Jestem DOROSŁY!
  • C. Dlaczego nie. Może być ciekawie.

7. A propos Far Cry 3 na Wii. Co o tym sądzisz?

  • A. To jakaś profanacja. Po co wydawać tak brzydką, uproszczoną, pociętą i wykastrowaną wersję czegoś pięknego?
  • B. Dziwny pomysł, ale spróbować można.
  • C. Cóż, FC to graficzny majstersztyk. Jestem za, w końcu najważniejsza jest grywalność.

8. Najbardziej lubię…

  • A. Krwawe FPSy, RPG (wstaw swój gatunek)
  • B. Gram we wszystko jak leci – sprawdzam wszystkie nowości po kolei
  • C. …gry które bawią. Im bardziej zwariowane tym lepiej.

9. Moje gry najczęściej pochodzą z…

  • A. Legalnego źródła (sklepu, marketu, aukcji internetowych)
  • B. Tanich serii. Nie zapłacę więcej niż 50-70 zł za grę.
  • C. Internetu. A co będę frajerom płacił.

10. Najbardziej lubię…

  • A. Tradycyjne gry i tradycyjne rozwiązania: FPS, TPP, RTS
  • B. Innowacje i nowe rozwiązania
  • C. Wszystko mi jedno

Odpowiedzi zapisane? To świetnie. Oto punktacja.

Pytanie 1
A – 2 punkty – Wiele gier (np. Boom Blox) bazuje na totalnej rozwałce. Wii może ci się spodobać, ale póki co licz punkty
B - 1 punkt – No cóż… jesteś typem osoby, dla której graficzne detale i bajery mają największe znaczenie. Ciemno to widzę. No ale to dopiero pierwsze pytanie.
C – 3 punkty – Naprawdę zainteresowała cię ta wiadomość? Jesteś na dobrej drodze!

Pytanie 2
A – 2 punkty - Grafika nie ma dla ciebie aż takiego znaczenia. To dobrze…
B – 1 punkt – Czyżby grafika była dla ciebie wszystkim?! A reszta gry?
C – 3 punkty – I kolejny krok na drodze do Wii. Grafa to nie wszystko. Znacznie lepszy byłby film z gry ukazujący „dzieło” w akcji prawda?

Pytanie 3
A – 3 punkty – i kolejne punkty na koncie…
B – 1 punkt – a skąd ta pewność? Póki co kolejny punkt…
C – 2 punkty – no to czekaj. A tym czasem…

Pytanie 4
A – 1 punkt – nie caco tylko casual. Innymi słowy – małe gierki. W „nagrodę” 1 punkt.
B – 3 punkty – no właśnie. Dlaczego nie? Niektóre produkcje biją na głowę WIELKIE produkcje.
C – 2 punkty – no cóż. Miłego ratowania świata. 2 punkty na drogę do wydania na dowolną umiejętność w dowolnym RPG :P

Pytanie 5
A - -5 punkty – nie, nie żartuję. MINUS pięć punktów. Czy naprawdę wydasz około 1000zł na konsolę będąc zwolennikiem PCtów?
B – 1 punkt – prawda… ale nie do końca. No ale to nie czas ani miejsce na tłumaczenia.
C – 3 punkty – DOKŁADNIE. Czy wszyscy słyszeli? To pytanie nie dotyczy Wii, ale Ciebie drogi czytelniku. Właśnie sprawdziłeś siebie. Mam nadzieję że zaznaczyłeś C. No ale to jedyny taki wybryk… przejdźmy dalej.

Pytanie 6
A – 2 punkty – wahasz się. Może warto się przełamać?
B – 1 punkt - polemizowałbym ;) Prawdziwy dorosły (dojrzały) potrafi zachować się jak dziecko nie wstydząc się tego. Oczywiście mówię tu o zabawach… żeby mi tu ktoś zaraz nie nawymyślał.
C – 3 punkty - właśnie takiego podejścia należy oczekiwać po przyszłym posiadaczu Wii… Tym bardziej, że wiele gier wygląda jak produkcje dla dzieci

Pytanie 7
A – 1 punkt – po prostu. Kolejny 1 punkt.
B – 2 punkty – po raz kolejny jesteś gdzieś po środku. Zobaczymy co z tego wyniknie. Powoli zbliżamy się do końca.
C – 3 punkty – no właśnie! Spróbować zawsze można!

Pytanie 8
A – 1 punkt – może pozostań przy PC…
B – 2 punkty - naprawdę musisz? Cóż, dodatkowa konsola zawsze by się przydała…
C -3 punkty – i kolejna cecha mile widziana u posiadacza Wii.

Pytanie 9
A – 3 punkty – jesteś w stanie kupić oryginał za ponad 100zł? Świetnie się składa bo niestety gry na Wii (jak i inne konsole) są drogie
B – 2 punkty – cóż. Mamy problem. Być może znajdziesz gdzieś używaną grę do 70 zł, ale nie liczył bym na to że płyta i opakowanie będą w dobrym stanie.
C- -10 punktów – Tak… minus dziesięć. Przez takie gnidy jak ty cierpi cały rynek, ale mniejsza z tym. Chcesz grać na wersjach DVD-R? Nie ma sprawy, ale pamiętaj że jeśli jakiś „specjalista” spierniczy robotę (i konsolę przy okazji) żaden serwis nie uzna ci gwarancji.

Pytanie 10
A – 1 punkt
B – 3 punkty
C – 2 punkty

Podsumowanie
Podliczcie proszę swoje punkty i sprawdźcie czy konsola Wii oraz gry na nią przeznaczone przypadły by Wam do gustu. I jeszcze jedno. Pamiętajcie – ten test to tylko zabawa. Po wszystkim najlepiej udać się do Empiku, marketu albo salonu gier i samodzielnie przetestować jakąś grę…

Do 13 punktów – No cóż. Przykro mi, ale Wii nie jest konsolą przy której będziesz się dobrze bawić. Owszem, może przez pierwszy tydzień, albo i nawet miesiąc… ale później ogarnie cię nuda, a w głowie narodzi się pytanie „i po co ja to brałem/am… 1000zł w błoto”. Lepszym wyjściem będzie XBOX 360 czy Playstation 3 gdzie przeżyjecie wiele przygód w skórze, a raczej kombinezonie Masterchiefa, czy Marcusa Fenixa, który z gracją psychopatycznego rzeźnika rozcina łby przeciwników swoją podpiętą do karabinu maszynowego mini piłą łańcuchową.

14 – 22 punktów – Jesteś gdzieś pomiędzy. Najprawdopodobniej zastanawiasz się nad zakupem, ale boisz się że szybko cię zanudzi… Najlepszy sposób? Idź i zagraj. Może to ci pomoże?

23 – 30 punktów – Spryciarze z Nintendo stworzyli Wii z myślą o ludziach jak Ty. Konsola z całą pewnością przypadnie ci do gustu… no dobrze powiedzmy, że na 90,2%. Najprawdopodobniej cenisz gry za to jakie są, a nie jak wyglądają. Nie ciekawią cię opisy bajerów jakie wprowadzi nowy Direct X i masz głęboko w… no wiesz ile punktów w 3D Marku osiągnął komputer twojego kumpla. To tylko cyferki. Być może cały ten opis jest do niczego i w ogóle do ciebie nie pasuje - po prostu jakimś cudem znalazłeś się w grupie „przyszłych posiadaczy Wii”. Mniejsza o to. Najważniejsze jest to, że zaznaczałeś takie, a nie inne odpowiedzi. Więc jeśli masz już odłożone fundusze pędź do sklepu. A jeśli nie to zacznij odkładać. Bo zapewniam, że warto!

I tak oto dotarliśmy do końca bardzo obszernego tekstu. Mam nadzieję, że jego lektura sprawiła wam tyle samo przyjemności ile mi pisanie go. Zapraszam do komentowania i dzielenia się uwagami na forum. The End :)

Paweł “djsound” Jankowski



Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Książe Półkrwi dopiero latem 2009. Co z grą? Wakacyjna obniżka cenowa sprzętu Netgeara »

3 komentarze do “Nintendo Wii – MEGA TEST”

  1. Termez napisał:

    Niezły tekst. Powiem Ci ze też się od dłuższego czasu przymierzam co do Wii. Ale ciągle nie wiem jak tam z TV - i tylko to mnie powstrzymuje ;). Poczekaj jeszcze kilka tygodni i znajdziesz moje Mii w sieci :P

  2. Basza napisał:

    Świetny tekst dj, ja już jakiś czas temu przekonałem się do Wii (właściwie to moja kobita mnie przekonała :) ) i absolutnie nie żałuję. Żaden wypasiony FPS z hipergrafą na PC i żaden extra-super slasher na X360 nie daje tyle frajdy co machanie Wiimotem podczas gry w Tennisa! I to słowa nie tylko moje, ale absolutnie każdego z moich znajomych, którzy mieli okazję do mnie wpaść i samemu zagrać. Zdecydowanie polecam!

    PS. A klasyczny pad do GC troszkę tańszy - u mnie na obczyźnie (w Holandii) zapłaciłem za niego jedynie 8 Euro :) Ale być może to tylko promocja była…

  3. djsound napisał:

    Aha obecnie używam trochę większego TV. Wrażenia jeszcze lepsze :)

Zostaw komentarz