» DeDark | piątek, 11-7-2008 14:28 |
|

Człowiek… istota, która od urodzenia kocha wyścigi. I nie ważne czy będzie to bieg na sto metrów na olimpiadzie, walka o tytuł mistrza F1 czy po prostu wyścig na rowerach dookoła bloku. My po prostu kochamy się ścigać, czego dowodem jest ta gra – Race The WTCC Game.
Wśród „ścigałek” wyróżniamy na dobrą sprawę dwa typy: zręcznościówki i symulacje. Race wyszła spod rąk ludzi odpowiedzialnych za znakomite GTR czy GTL, dlatego można oczekiwać wiele, ale na pewno nie jednego – sterowania „strzałkami”. Zacznijmy jednak od podstaw. Co to w ogóle jest WTCC? To skrót od nazwy ligi World Tourning Car Championship (mistrzostw świata samochodów turystycznych). Znajdziemy tu auta, które bez problemów można zobaczyć nawet na polskich drogach, ale o nich później. Zapomnijcie więc o Ferrari, Lotusie, Porsche czy Lamborghini. Nastawcie się raczej na BMW, Seaty i Peugoty, które nie mają wiele wspólnego z wersjami „fabrycznymi”. W tej chwili przychodzą mi do głowy zaledwie dwie rzeczy: nazwa oraz (mniej więcej) wygląd. Reszta jest ulepszona i wzmocniona tak aby wycisnąć z wozu ostatnie soki. Dodatek Caterham wnosi do gry „aż”… jedno nowe auto, ale za to w trzech odmianach. Caterham bo o nim mowa, może i wygląda jak zrobiony ze starej szafy, ale to tylko pozory. Wyobraźcie sobie połączenie lekkiego auta z naprawdę mocnym silnikiem. To brzydkie kaczątko jest naprawdę szybkie, a jazda nim sprawia mnóstwo frajdy. A ha – i żeby było jasne. Gra jest tym dla wyścigów czym wszelkie edycje Euro dla gier sportowych. Autorzy wykorzystali licencję na wszystko co związane z WTCC, ale tylko i wyłącznie WTCC (no dobra, są malutkie wyjątki). Odbija się to oczywiście na liczbie dostępnych wozów i tras: 10 torów i kilkanaście aut nie zrobi dziś na nikim wrażenia, ale nie o to tutaj chodzi. Race ma być wirtualnym odpowiednikiem sezonu i tym właśnie jest. Malkontenci mogą już narzekać. Byle po cichu :) No dobrze, załóżmy że pogodziliśmy się z przykrą informacją. Nie ma Porsche. Nie ma nielegalnych wyścigów, ani karabinów na masce. Zanim ruszymy do boju, warto zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt. Do… sterowania.
Klawiaturom wstęp wzbroniony
Taki oto napis powinien widnieć na opakowaniu. Jeśli macie zamiar grać na klawiaturze bądź zwykłym padzie, pozbawionym analogowych „gałek” darujcie sobie. Szkoda pieniędzy i nerwów. Coś analogowego w tej grze, to absolutne minimum! Oczywiście da się grać na klawiaturze. Wóz ruszy z miejsca, będzie skręcał, a nawet hamował, ale jazda przy większej prędkości będzie po prostu katorgą. Przetestowałem klawiaturę na znanym mi z tej i wielu innych gier torze. I wiecie co? Nawet nie dojechałem do mety! Zresztą, nawet jeśli opanujecie jazdę przy użyciu tego kontrolera do perfekcji to wierzcie mi na słowo – tracicie jakieś 90% przyjemności wynikającej z prowadzenia wozu! Naprawdę warto zainwestować w porządnego pada lub kierownicę. W dzisiejszych czasach ceny nie są wygórowane. Ok, ale wróćmy do gry. Auta, które poprowadzimy może nie mają logo z bykiem na masce, ale i tak są potężne. Klatki bezpieczeństwa, setki koni pod maską, cudnie brzmiący silnik… właśnie dlatego przed rozpoczęciem kariery warto rozbić kilka aut w próbie czasowej. Nie, nie żartuję. Rozbić. Każdy kto zaczyna przygodę z symulatorami od Race musi przygotować się na Taniec na Asfalcie (czy z gwiazdami to nie wiem), spotkania z bandami, alternatywne hamowanie w pułapce żwirowej i napisy informujące, że to koniec wyścigu (bo auto to wrak). Ale głowa do góry. Wystarczy zacząć od najniższego poziomu trudności (pomagają nam wówczas ułatwiacze takie jak ABS, kontrola trakcji i kilka innych rzeczy), uświadomić sobie, że to nie NFS, oraz że hamulec służy – zgodnie z nazwą – do spowalniania, a nie wprowadzania auta w poślizgi („driftowania” jak to mówi młodzież ). Swoją drogą podoba mi się, że autorzy niczego nie zablokowali. Chcesz potrenować na torze X autem Y? A proszę cię bardzo. Wszystko jest dostępne od ręki. To lubię.
Jedyną zasadą jest br… oj nie mój drogi, nie tutaj.
Czy muszę mówić, że w grze trzymającej się licencji jak rzep psiego ogona, w trakcie wyścigów obowiązują ściśle określone zasady? No pewnie, że nie. Zawsze wiedziałem, że mamy inteligentnych czytelników. Ale tak dla wszystkiego… Zapomnijcie o przepychankach, spychaniu z toru, uderzeniach i innych „uprzejmościach”. No chyba, że chcecie dostać odpowiednik żółtej kartki, albo nawet „wylecieć z boiska”. Zabronią wyprzedzać, albo każą zjechać do boku – macie to zrobić. W innym wypadku dyskwalifikacja. Jedną z najciekawszych zasad, jest zasada dociążania/odciążania wozów. Zająłeś pierwsze miejsce? Nie ciesz się tak. Do następnego wyścigu wyruszysz o 40 kg cięższy. Albo inaczej… nie tyle ty, co twoje auto. Jeszcze ktoś pomyśli, że w ciągu jednego dnia każą przytyć kierowcy… albo schudnąć ponieważ ci, którym ewidentnie nie poszło są odciążani o 40 kg. Limit to 80kg. Ciekawe prawda?
Ta gra nie ma realistyki czegokolwiek :)
Nie, nie… to co przed chwilą napisałem nie ma absolutnie nic wspólnego z Race. Przeczytałem to hasło pewnego dnia w jakimś czasopiśmie, pomyślałem że padnę ze śmiechu na podłogę i stracę kontrolę nad pęcherzem. Race ma w sobie dużo „realistyki” – czymkolwiek by ona nie była. Przyjmijmy, że autorowi chodziło o realizm. Co prawda poruszyłem już temat, ale… no właśnie, poruszyłem. A w przypadku takiego symulatora należy wstrząsnąć nim tak, by odczuły to sejsmografy ustawione w okolicach Tokio. O karach i tym jak łatwo stracić panowanie nad wozem już mówiłem (przy 200 km/h wystarczy zbyt gwałtowne muśnięcie gałki odpowiadającej za skręt w lewo/prawo). Warto jednak nieco rozszerzyć ten temat. Tym bardziej, że autorzy odtworzyli absolutnie wszystkie aspekty jazdy samochodem jakie dało się odtworzyć. Łącznie z… robalami roztrzaskującymi się o szybę. Nie żartuję! Co jakiś czas słyszymy obrzydliwe „plask”, a na szybie pojawia się plama :) (wycieraczki działają). Ale tak na poważnie. Czy wiecie dlaczego uważam, że „coś analogowego” (pad, kierownica) to absolutne minimum? Ponieważ po pewnym czasie zaczynamy „czuć auto” i ogromne różnice w prowadzeniu poszczególnych maszyn. Wiadomo czy można wcisnąć mocniej gaz, czy może – no właśnie – LEKKO – przyhamować. A wciśnięcie strzałki w dół odpowiada wduszeniu hamulca do podłogi. Bądź skręceniu do oporu w lewo/prawo. Wyobraźcie sobie jak zareaguje, jadące 200km/h auto po zrobieniu czegoś takiego? Nie będę mówił co się dzieje przy serii zakrętów lewa>>>prawa>>>lewa. „Bączek” bardzo możliwy. Tak że pamiętajcie – pad lub kierownica to nie luksus, a minimum.
Osobiście uwielbiam gry, które oferują porządny widok „zza kierownicy” . Ostatnie NFSy są niezłe, ale za brak tej „funkcji” mają u mnie dużego minusa. Co innego TDU, GTR2 czy omawiany RACE. Owszem, możemy pooglądać sobie auto „zza pleców”, ale prawdziwa jazda i prawdziwe emocje zaczynają się gdy spojrzymy na świat oczyma kierowcy. „Że mniej widać?” I o to chodzi! Od czego są lusterka! Ba, możemy zrezygnować ze wszystkich wskaźników HUDa. Widzimy to co widzi kierowca w prawdziwym życiu. Dopiero wtedy można poczuć się jak kierowca siedzący za kierownicą potwora. Wróćmy może do uszkodzeń. Każda stłuczka wpływa w jakiś sposób na nasze auto: odpadają części, gną się blachy, uszkadzają podzespoły. Oczywiście delikatne otarcie nikogo jeszcze nie zabiło, ale zdzieranie lakieru do gołej blachy o barierkę to nie najlepszy pomysł. Wyczynianie cudów i nierozsądna, ryzykowna jazda to najlepszy sposób na nie tyle ujrzenie chorągiewki w szachownicę co lawety. Co więcej, nie trzeba się specjalnie starać aby jadąc Caterhamem (auto z dodatku) stracić jedno z kół. Słyszałem o trójkołowcach, ale niestety Caterham nie jest jednym z nich. Aha, można całkowicie wyłączyć zniszczenia ale co to za zabawa? To jak god mode w FPSach. Polecam ustawienie stopnia realizmu na 100%.
No tak… ja tu gadu, gadu a nawet o trybach gry nie wspomniałem. Oprócz tak oczywistego sezonu mistrzostw WTCC możemy spróbować swoich sił w pojedynczym wyścigu, wyścigu weekendowym, próbie czasowej, prywatnej sesji treningowej i multiplayerze. Co ciekawe ten ostatni pozostał nietknięty przez tłumaczy. Co więcej instalujemy go oddzielnie ponieważ do działania wymaga instalacji i rejestracji w programie Steam. Do naszej dyspozycji oddano auta z ligi WTCC 06, i tak dla urozmaicenia z ligi WTCC 87, Caterhamy oraz Mini. Moim zdaniem najlepsze są oczywiście nowoczesne potwory. Klasyki dają radę, tak jak i Caterhamy, ale nowiutkiego BMW nic nie przebije (niestety symulacja nie obejmuje zimnego łokcia – przykro mi). Jedynie Mini odrobinę odstają od reszty. Ale nie oznacza to, że jazda nimi nie sprawia przyjemności… oj nie. Po prostu. Dają najmniej frajdy. Doszedłem do momentu w którym trzeba napisać co nieco o oprawie audio-video.
Nie oszukujmy się… na sklepowe półki trafił prawdziwy killer – GRID. W dzisiejszych czasach Race jest po prostu ładny. Nie odrzuca, ale i nie zachwyca. Docenią go osoby takie jak ja – ludzie, których komputery mają kilka lat i nie poradzą sobie z najnowszym dziełem Codemasters. Niestety Race ma swoje wady. Najbardziej denerwowało mnie widoczne doczytywanie elementów. Jadę sobie, a tu nagle na horyzoncie pojawiają się budynki… poczułem się jakbym grał na wysłużonym NESie. Na szczęście z audio jest o wiele lepiej. Silniki brzmią cudnie – każdy kto lubi porządne brzmienie kilkuset koni mechanicznych niech wie, że w Race czeka go prawdziwa uczta dla ucha. Mogę też zagwarantować, że muzyka którą usłyszycie (bądź nie) w trakcie wyścigu z całą pewnością przypadnie wam do gustu. Skąd ta pewność? Wiem to, bo autorzy pozwolili… samemu stworzyć ścieżkę dźwiękową. W folderze „music” znajdziemy przykładowy utwór. Wyrzucamy go, kopiujemy swoje mp3… i gotowe. Gra nie ma nic przeciwko, że pozbyliśmy się „firmowego” utworu. Pozostaje tylko dopasować głośność. Naprawdę świetna funkcja. Autorzy innych gier powinni brać z SimBin przykład i pozwalać na takie zmiany (w tej chwili macham do EA – ile można słuchać tej samej ścieżki dźwiękowej w trakcie zmagań? Możliwość zmiany wprowadziłaby powiew świeżości).
Do naszej redakcji trafiła tak zwana Złota Edycja wydana w serii Super$eller. Być może zastanawiacie się co czyni ją złotą? Podpowiem… ten jeden, zrobiony ze starej szafy Caterham. W trzech odmianach. Ale nie o tym chciałem. Jak już mówiłem tylko single player został spolszczony, ale nie będę za to odejmował punktów ponieważ inaczej nie dało rady. Muszę pochwalić dystrybutora za dość obszerną instrukcję. Oczywiście mogli wydrukować jakiś świstek z adnotacją „reszta na DVD”, ale tego nie zrobili – brawo. A propos DVD. Znajdziemy na nim poradnik „przejścia gry”. Z reguły są one przydatne (miałem do czynienia z kilkoma tytułami z tej serii), ale ten z Race jest do niczego. Cóż. Pora kończyć.
Race nie jest grą, która spodoba się każdemu. Jedni powiedzą, że jest za trudna i wrócą do NFSów, a drudzy nawet nie zwrócą na nią uwagi. Bo i po co… wyszedł wspaniały Grid i to teraz on „rządzi”. Ale co jeśli ktoś ma za słaby sprzęt, a lubi symulacje? Cóż… w takim wypadku Race staje się bardzo sensowną propozycją. Może i nie oferuje setek aut i torów, nie jest zbyt ładny, ale odwdzięcza się ogromnymi pokładami grywalności.

Składam podziękowania za współpracę firmie
Cenega
Paweł “djsound” Jankowski













