» Basza | sobota, 26-7-2008 15:05

Firmę Electronic Arts można kochać lub jej po prostu nienawidzić. Ich polityka wydawnicza jednych doprowadza do ekstazy, bo przecież nie ma to jak nowe-lecz-wciąż-takie-same edycje gier sportowych czy wyścigowych z kolejnymi częściami FIFY i Need For Speeda na czele, lecz większość zapalonych graczy stwierdzi, że to najzwyklejsze odcinanie kuponów, a wciąż pojawiające się na rynku dodatki do Simsów to czysta profanacja gier komputerowych. Jednak raz na jakiś czas ze stajni EA wychodzi nietuzinkowy tytuł, który zaskakuje zarówno fabułą, jak i wykonaniem – na przestrzeni ostatnich lat do tego grona mógłbym zaliczyć chociażby takie tytuły, jak Clive Barker’s Undying, Freedom Fighters, czy też mocno niedoceniony The Godfather. Ojca Chrzestnego wspominam nie bez powodu – jest to bowiem projekt studia EA Redwood Shores, prawdziwych zapaleńców wśród całych tabunów „elektronicznych programistów” i to właśnie oni już niedługo zaproszą graczy na krwawą wycieczkę w przestrzeń kosmiczną. A mowa tutaj o grze Dead Space.

Fabuła Dead Space przeniesie nas o około pięć stuleci w przyszłość, kiedy to wielkie korporacje eksplorują przestrzeń kosmiczną w celu odnajdywania martwych planet i przerabiania ich na cenne surowce. Największą z firm wydobywczych jest Concordance Extraction Corporation, która w swoich szeregach ma całe stadko wielkich statków wydobywczych. Jednym z nich jest USG Ishimura, potężna górnicza machina, która zapuściła się gdzieś w nieznane, odnajdując drogocenne materiały na jednej z planet. Niestety niedługo po tym wydarzeniu kontakt ze statkiem się urywa, lecz wygląda to jedynie na drobne problemy z łącznością. Postanawiają wysłać na Ishimurę grupę wywiadowczą, która bez problemu poradzi sobie z zaistniałą sytuacją. Są nimi kolejno oficer ochrony Zach Hammond, specjalistka od komputerów Kendra Daniels oraz odziany w futurystyczny skafander inżynier Isaac Clarke. Wszystko idzie zgodnie z planem, ekipa ląduje na pokładzie statku i właśnie wtedy ta z pozoru standardowa akcja zamienia się w prawdziwy koszmar.

Na miejscu okazuje się, że na pokładzie USG Ishimura nie ma żywego ducha, a liczne zniszczenia i plamy krwi nie zapowiadają niczego dobrego. Wkrótce ekipa poznaje również aktualnych pasażerów statku, a mianowicie Necromorphy, które jednak do pokojowo nastawionych istot nie należą. To one zdziesiątkowały personel, zamieniając ich w krwiożercze bestie, wyglądem przypominające twory z filmu „Coś” Johna Carpentera. Gracz natomiast wcieli się w postać wspomnianego wcześniej inżyniera Isaaca Clarke’a, który oddzielony od reszty grupy będzie musiał stawić czoła tym paskudnym monstrom, a co najważniejsze – przetrwać.

Nasz główny bohater, z pozoru stojący na straconej pozycji inżynier bynajmniej nie będzie walczył z tabunami wroga za pomocą młotka i śrubokręta, choć oczywiście na arsenał rodem z Duke Nukema 3D nie mamy co liczyć. Jego podstawowy oręż walki, to plazmowy przecinak, który na co dzień służył mu w pracach naprawczych, lecz teraz zmuszony jest go wykorzystać do znacznie drastyczniejszych celów. Oprócz tego natrafimy również na porozrzucane po kątach spluwy, jednak będzie ich stosunkowo niewiele, podobnie jak i amunicji do nich.

Na nasze szczęście Isaac dysponuje również dwiema mocami, które staną się niezwykle pomocne w anihilacji kreatur, a są nimi Stasis i Kinesis. Pierwsza z nich pozwoli nam spowolnić wybrany obiekt, natomiast dzięki Kinesis możemy podnieść leżący w oddali przedmiot, a także cisnąć nim w przeciwnika. Oczywiście nie będzie można używać obydwu mocy w nieskończoność – te bowiem się wyczerpują, a wówczas nie pozostanie nam nic, jak tylko wyruszyć w poszukiwania za porozrzucanymi tu i ówdzie bateriami.

Jednak nawet takie uzbrojenie nie zawsze gwarantuje wyjście obronną ręką z każdej sytuacji. Otóż na naszej drodze staną wspomniane wcześniej Necromorphy, które czaić się będą niemal za każdym rogiem. Te obrzydliwie wyglądające kreatury do najgłupszych nie należą i nie raz się o tym przekonamy podczas rozgrywki. Będą one w stu procentach wykorzystywać klaustrofobiczne korytarze statku Ishimura, by z góry, z doły czy zza winkla skutecznie zaatakować gracza i pozbawić go cennej energii życiowej. Każdy przeciwnik porusza się i walczy w odmienny sposób, dlatego naszym zadaniem będzie pozbawić go jak najszybciej wszystkich swoich atutów, a następnie raz na zawsze unicestwić - jednemu trzeba będzie odstrzelić łeb, innemu odciąć dolne czy górne kończyny, by go spowolnić. Z pomocą Kinesis można również podnieść urwaną rękę czy nogę i wykorzystać ją w walce.

Akcję gry praktycznie przez cały czas będziemy obserwować z kamery umieszczonej za postacią głównego bohatera, lecz w odróżnieniu od wielu innych gier TPP, tempo tej produkcji nie będzie aż takie szybkie. Otóż Isaac poruszać się będzie dość wolno i ociężale – to oczywiste, bowiem nie mamy tutaj do czynienia z komandosem, a inżynierem, który do nazbyt wysportowanych osobników z pewnością nie należy, a w dodatku potężny skafander też swoje waży. Co ciekawe, w odróżnieniu od innych, podobnych gatunkowo tytułów, autorzy gry Dead Space zrezygnowali z normalnego interfejsu, co wcale nie oznacza, że element ten potraktowano po macoszemu. Wygląda na to, że znaleźli oni złoty środek w budowaniu klimatu, bowiem na ekranie nie zobaczymy żadnych ikonek z cyferkami, a wszelkie informacje podawane będą w dość interesujący sposób. Wskaźnik życia umiejscowiony jest na plecach głównego bohatera w formie błękitnego paska, natomiast wszelkie informacje na temat kolejnych naszych celów, bądź też mapę wygeneruje skafander głównego bohatera w formie hologramu. Podobno w takich momentach akcja gry ani na moment się nie zatrzyma, dlatego należy uważać, by podczas czytania nie zaatakowało nas jakieś paskudztwo, bo może się to skończyć wczytywaniem zapisanego wcześniej stanu rozgrywki.

Przez niemal całą grę Isaac będzie wędrował wąskimi i ciemnymi korytarzami, by raz za razem natrafić na kolejnych oponentów. Odbędziemy także podróż w przestrzeń kosmiczną, choć o skokach w nieznane możemy zapomnieć – te są jednoznaczne z pojawieniem się napisu „game over” na ekranie. Dzięki specjalnym magnesom, umiejscowionym w butach inżyniera, będzie on mógł poruszać się po kadłubie statku, zarówno w poziomie, jak i w pionie. Czy także i tam pojawią się Necromorphy, póki co pozostaje tajemnicą, lecz z pewnością niezapomniana była by walka z jakąś potężną kreaturą w stanie nieważkości.

Autorzy jednak twierdzą, że nie samą walką żyje człowiek, dlatego obiecują również najróżniejsze zagadki – podobno w rozwiązywaniu niektórych z nich pomogą nam wspomniane wcześniej moce. Fabuła również ma być mocną stroną tej produkcji, a kolejne informacje na temat tego, co się wydarzyło na frachtowcu, będziemy mogli odszukać czy to w dziennikach pokładowych, materiałach wideo, czy też w elektronicznych notatnikach martwych członków personelu. Wszystkie te elementy mają się łączyć w jedną całość, a według zapewnień deweloperów, historia opowiedziana w grze Dead Space nieraz powinna nas zaskoczyć.

W parze ze wszystkimi elementami tej produkcji idzie również grafika, bowiem ta napędzana silnikiem Unreal Engine 3 zarówno na screenach, jak i udostępnionych przez producentów trailerach prezentuje się wyśmienicie. Wspaniale wyglądające pomieszczenia oraz doskonała gra świateł i cieni jedynie potęgują atmosferę strachu, dzięki czemu już od pierwszego momentu, gdy postawimy stopę na pokładzie USG Ishimura mamy wrażenie, że już niedługo zacznie się prawdziwy horror. Podobnie jest z wyglądem i animacją głównego bohatera, czy też Necromorphów – wszędzie widać dbałość nawet o najmniejszy detal. O stronie muzycznej na obecną chwilę niewiele mogę powiedzieć, bowiem we wspomnianych zwiastunach była ona raczej mało słyszalnym tłem, a na pierwszy plan wychodziły agonalne krzyki umierających członków załogi oraz wrzaski najróżniejszych maszkar. Jednak o jakość i całokształt muzyki jestem spokojny – tacy specjaliści jak pracownicy EA Redwood Shores z pewnością nie potraktują ulgowo tak ważnego elementu gry.

Co tu dużo mówić - Dead Space zapowiada się na doskonałą mieszankę survival horroru w klimatach science fiction z elementami przygodowymi. Niektórzy już teraz porównują ją do Bioshocka, choć uważam, że atmosfera najnowszej produkcji studia EA będzie znacznie mroczniejsza. Dla niektórych może ona być aż nazbyt przytłaczająca, dlatego myślę, że niedzielni gracze długo przy niej nie zabawią, a tytuł ten skierowany jest raczej dla fanów gatunku o naprawdę mocnych nerwach. Premiera gry Dead Space już niebawem, bowiem ustalono ją na 21 października tego roku. Miejmy tylko nadzieję, że wycieczka na pokład USG Ishimura będzie dla nas wszystkich niezapomniana, choć nic nie wskazuje na to, by było inaczej.

Info:Gatunek: survival horror/TPP
Oficjalna strona gry: http://www.deadspacegame.com/
Producent: EA Redwood Shores
Wydawca: Electronic Arts
Wydawca PL: EA Polska

Radosław “Basza” Szewczyk

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« Trzy nowe gry od twórców Halo Otwarte beta-testy gry Red Alert 3 już niebawem »

Zostaw komentarz