» joszko | czwartek, 16-3-2006 9:48

Są gry, o których wiele mówi się jeszcze na długo przed ich premierą. Dziesiątki zapowiedzi, wywiady z twórcami, reklamy w mediach, prezentacje screenów oraz trailerów - jak widać, jest wiele sposobów na odpowiednie zaostrzenie apetytów graczy. Trzeba tylko umiejętnie i mądrze podkręcać atmosferę oczekiwania, a osiągnie się wymierne skutki. Czym jednak wytłumaczyć zachowanie twórców, którzy nie korzystają z dobrodziejstw kampanii marketingowych? Chęć uzyskania elementu zaskoczenia, brak wiary we własne siły, czy może niewystarczające finanse? Najnowsza gra studia Silver Wish Games wyszła do nas z cienia właśnie tak niespodziewanie. Przyznaję, że lubię niespodzianki, a już w szczególności tak miłe jak Kameleon.

Nasze życie stanęło w rozkroku. Drzwi agencji CIA zamknęły się za nami z hukiem. Ciągłe grzebanie w starej sprawie nadwerężyło zaufanie niewyrozumiałych szefów. Stale tkwimy w kropce i szukamy faktów, które mogłyby przybliżyć nas do odkrycia prawdy. Będąc 9-letnim szkrabem, nasi rodzice zginęli przed ambasadą w Nikaragui od celnych kul snajpera. Byliśmy świadkiem tej masakry. Próbujemy o niej zapomnieć, jednak koszmarne wizje dalej wracają w snach. Kto ich zabił i dlaczego? Pytania, na które nie znamy odpowiedzi bezustannie chodzą nam po głowie. Czas zacząć działać na własną rękę! Dążąc do kłębka prawdy po sznurku szczątkowych informacji przemierzymy odległe zakątki kuli ziemskiej. Fabuła to mocna strona gry i należy za to otwarcie pochwalić twórców. Wprawdzie nie ma w niej większych innowacji, których nigdzie wcześniej nie widzieliśmy, jednak nastający bieg wydarzeń obserwujemy z ogromnym zaciekawieniem. Gęsty klimat potrafi zassać niczym w dobrej książce sensacyjnej.

Kameleon reprezentuje niezbyt liczny, acz lubiany przez cierpliwych graczy gatunek tzw. “skradanek”. Przyznacie, że jeśli ma się przed sobą takie doskonałości, jak serie Metal Gear Solid, Splinter Cell, Hitman, czy Thief, to trudno się na nich nie wzorować. Zalety wyżej wymienionych tytułów zostały przez autorów Kameleona zestawione na tyle umiejętnie, iż fani od razu poczują się jak u siebie w domu. Nietrudno się domyślić, skryte działanie to główna zasada prowadząca naszego bezimiennego bohatera do sukcesu. Nie jest on może tak rezolutny i dziarski jak Sam Fisher, jednak nie da sobie również chłop w kaszę dmuchać. Umiejętności przystosowania się do zaistniałej sytuacji czynią z niego godnego przeciwnika dla swoich wrogów. Nie od parady wołają na niego Kameleon - to co niewidoczne i niezauważalne jest przecież najskuteczniejsze.

W siedemnastu przygotowanych przez twórców misjach, przespacerujemy się między innymi wśród ulic Belfastu, zawitamy na albańskim lotnisku czy też pośród gorących piasków Bejrutu. Średnio co dwa, trzy zadania zmienia się krajobraz naszych działań. Taki już obieżyświat z naszego bohatera. Wielu cennych informacji dowiadujemy się jeszcze przed samym zadaniem - z rozmowy telefonicznej ze swoim przyjacielem pracującym w CIA. Sprawdzi on dla nas chociażby akta podejrzanej osoby oraz pomoże trafić na właściwy trop w śledztwie. Nie zaszkodzi, jeśli dodatkowo powinszuje nam szczęścia, którego potężna dawka będzie każdorazowo niezwykle potrzebna. Intruzi nie są zbyt ciepło witani na obcej ziemi. Jesteśmy zdani na samego siebie, nikt nawet nie myśli o ułatwianiu nam wykonania zadania. Wypełnienie celów misji będzie wymagało od nas opanowanej do perfekcji sztuki skradania się schyłkiem za plecami niczego nie podejrzewających wrogów, a także wyczucia czasu oraz momentami szczypty refleksu. Zadania są odpowiednio urozmaicone - przy Kameleonie o pojęciu nudy i ziewaniu możemy zapomnieć. Przyjdzie nam niezauważenie dostawać się do silnie strzeżonych budynków, śledzić, podsłuchiwać, fotografować ważne osobistości, a nawet ewakuować się ze spadającego samolotu. Wrażeń z całą pewnością jest pod dostatkiem.

Twórcy oddali do dyspozycji naszego Kameleona szereg interesujących gadżetów. Z przydatniejszych, warte wymienienia są chociażby kamera szpiegowska, paralizator, granaty (hukowe i gazowe) oraz wytrychy. Użycie tych ostatnich ogranicza się jedynie do oglądania wypełniającego się z czasem małego kółka. Nasza postać niestety samodzielnie dłubie w zamku. Szkoda niewykorzystanego potencjału tej czynności. Wystarczyło dodać znaną z przykładowo Splinter Cell’a “mini gierkę“, a już zrobiłoby się ciekawiej.

W wybieranym przed misją ekwipunku znalazło się również miejsce dla ostrzejszych narzędzi zbrodni - dostępnych jest kilka sztuk pistoletów oraz karabinów. Militaryści powinni być zadowoleni z faktu, iż uzbrojenie jest autentyczne zarówno po względem nazwy jak i wyglądu. W większości przypadków lepiej jest jednak stronić od użycia broni palnej. Pomimo możliwości wyposażenia części z nich w tłumik, prawdopodobieństwo zauważenia i wszczęcia alarmu dalej jest zbyt duże. Argumenty naszego automatu pod pachą kryją się wśród liczebności zadziornych wrogów. Jeśli już zamierzamy unieszkodliwić danego delikwenta, lepiej udusić go lub potraktować paralizatorem. Zdarzają się również czysto arkadowe misje, w których diametralnie zmienia się charakter gry. Przeciwnicy wiedzą o naszej obecności i nie ma innego sposobu na ich udobruchanie, aniżeli przedstawienie im kilku kul z naszej broni. Tego typu zadania z reguły są krótkie, jednak umiejętnie spełniają swoją rolę - rozluźniają atmosferę pomiędzy kolejnymi etapami.

Co może się w Kameleonie nie podobać? Gra jest liniowa i całkiem mocno oskryptowana. Misje zaliczamy wedle ustalonej kolejności. Dostać się do strzeżonego budynku możemy za pomocą maksymalnie dwóch, mniej lub też bardziej ukrytych wejść. W reszcie przypadków na ogół jest tylko jedyna słuszna droga. Wspomniałem jeszcze o widocznych skryptach - czasem zdarza się, że rozmieszczone na mapie postacie zaczynają wykonywać swoją czynność dopiero gdy wejdziemy w określony obszar. Ich działania są przez to przewidywalne i lekko rysują ogólnie zaskakująco dobry obraz AI. Przeciwnicy mają odpowiednio wyczulony wzrok i słuch. W większości sytuacji poprawnie reagują na nasze działania. Sprytnie próbują nas unieszkodliwić, ale dbają również i o swoje życie.

Pod względem graficznym Kameleon prezentuje nierówny poziom. Do generowania grafiki użyto mocno udoskonalonego silniczka Mafii. Świetnie wyglądają brudne, obdrapane budynki. Niestety kiedy podejdziemy do danej ściany bliżej, tekstura traci na swej jakości i rozmazuje się. Poziomy zaprojektowane są z dbałością o szczegóły. Miasta tętnią życiem - na chodnikach spotkamy przechodniów, ktoś z kimś rozmawia, inny telefonuje z budki, ulicami jadą sznurki samochodów. Wnętrza budynków wypełniają różnej maści sprzęty, skrzynie, beczki czy zwyczajne śmieci. Na minus przemawia fakt, iż całość została na stałe przytwierdzona do podłogi. Muzyka w grze jest, ale mamy wrażenie jakby jej… nie było. Przez sporą część zabawy wsłuchujemy się tylko w dźwięki otoczenia. Warto wspomnieć o pewnym trafionym pomyśle twórców - kiedy zbliżamy się do przeciwnika, rytm bicia serca naszego bohatera zaczyna przyspieszać. Słysząc to, adrenalina skacze nam w żyłach. Rewelacja!

Moim zdaniem Kameleon to bardzo dobry tytuł. Wprawdzie nie ustrzegł się kilku drobnych błędów i niedociągnięć, jednak wrażenia płynące z gry rekompensują wszystko. Jeśli cień i cisza to twoi najlepsi przyjaciele, na drugie imię masz Garrett, a twój pokój wyklejony jest plakatami Sam’a Fisher’a - ta gra będzie dla Ciebie naprawdę łakomym kąskiem. W oczekiwaniu na opóźnionego Splinter Cell: Double Agent warto zapoznać się bliżej z Kameleonem.

Info:
Gatunek: gra akcji
Oficjalna strona gry:
Producent: Silver Wish Games
Wydawca PL: Cenega
Cena: 29,90 zł

Wymagania:
Procesor: Pentium III/AMD Athlon 1 GHz
Pamięć: 256 MB RAM
Karta grafiki: zgodna z DirectX 9.0c minimum 32 MB
Napęd: CD-ROM/DVD-ROM 4x
Miejsca na HDD: 2,1 GB
System operacyjny: Windows 98/2000/XP

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Thevon

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

« King Kong Gran Turismo 4 Vs EPSON PictureMate - Zagłosuj i wygraj! »

Zostaw komentarz