» joszko | czwartek, 16-3-2006 9:56 |
|

Czas mija nieubłaganie, siwe włosy poczynają kiełkować, a starzejący się – aczkolwiek poczciwy Wario – po raz kolejny nas zaskakuje! Swego czasu (za królowania kieszonsolki GameBoy Advance) o produkcjach z serii „WarioWare” mówiono jak o przedsięwzięciach wyjątkowo niszowych, skierowanych do ograniczonego grona odbiorców. Z nadejściem nowej ery w historii handheldów nasz tytułowy bohater doczekał się pozytywnych opinii i komentarzy ze strony licznych krytyków branżowych. „WarioWare Touched!” dedykowany platformie sprzętowej Nintendo DualScreen w znaczący sposób przedefiniowuje pojęcie mobilnej zabawy!


Czapki z głów drodzy czytelnicy, gracze i internauci. Gra, którą w tej chwili postaram się wam przybliżyć otwiera nowy rozdział w historii rozrywki multimedialniej oraz co najważniejsze – INTERAKTYWNOŚCI! Na wstępie warto wyjaśnić (bo co poniektórzy mogą nie do końca być w pełni zorientowani), że DualScreen posiada na wyposażeniu dwa ekrany - z czego jeden z nich pozwala na sterowanie dotykowe (za pomocą rysika, podobnego do tych, jakie są w palmtopach). Jakby tego było mało, najnowsza konsola Nintendo posiada ponadto funkcje rozpoznawania głosu, co również skrzętnie wykorzystano w licznie zaimplementowanych mini-grach.

W tym miejscu same cisną się na usta słowa Larry Probsta, prezesa Electronic Arts, który jeszcze przed oficjalną premierą DS powiedział: “Zawsze, kiedy Nintendo tworzy nową ręczną konsolę, wprowadza do gry nowe, ciekawe elementy i ustanawia nowe standardy przenośnego grania! I tu DS nie jest wyjątkiem od tej reguły, Nintendo znowu odniesie wielki sukces.” Pozostaje nam jedynie dodać – „Amen”.

Już pierwsze minuty spędzone w towarzystwie „WarioWare Touched!” nie pozostawiają złudzeń – kolejna ewolucja niesfornego bohatera Nintendo przynosi niewyczerpalne pokłady radości, humoru i miodu płynącego szeroką rzeką z fikuśnie przemyślanych mini-gier. Możemy pokusić się nawet o dość odważne stwierdzenie, że konserwatywny geniusz inżynierów i projektantów z wielkiego „N” zatriumfował nad pędem konkurencji w kierunku ilości polygonów ładowanych w te coraz mniejsze, mobilne urządzenia. Zatem nie nastawiono się na ekstrawagancję graficzną, lecz innowacje wprowadzone w materii „game-play”!

By nie być gołosłownym, rzućmy naszym wirtualnym okiem na kilka spośród 180 (!) mini-gier: - „Sleepy Head”: Tę pozycję możemy swojsko nazwać „Poranna pobudka”. Cel jest jeden – uderzając rysikiem w stalową beczkę musimy wywołać hałas, który zbudzi potencjalnego klienta. Kto ma ochotę się wyżyć za wszelkie niechciane poranne zbudzenia – niech wybiera tę produkcję „w ciemno”! - „Taping a Leak”: Bohater tej mini-gry marzy o przyjemności dostąpienia komfortowego i odprężającego, ciepłego prysznica. No cóż – woda jednak z kranu nie leci. By zneutralizować awarię konieczne jest załatanie dziur w rurach, które przeżarła na wskroś rdza. Do tego celu należy użyć rysika i nim połatać dziurawy układ kanalizacyjny. - „Rump Roast”: Wal konia… po zadzie :) Jako bata – używamy rysika! Zabawa przednia, tym bardziej, że w stawce wyścigowej mamy naprawdę nieźle wysportowane sztuki… końskie sztuki zapomniałem dodać. Kto pierwszy na mecie tej sztafety, ten naturalnie lepszy! - „Pro Bowling”: Naprawdę zawodowe kręgle! To jedna z moich ulubionych mini-gier, a to za sprawą braku wtórności i schematyczności finału rozgrywki. Gra jest niezwykle zaawansowana, jeżeli spojrzymy na nią przez kategorię opracowanego engine’u fizycznego – kulę, którą rzucamy możemy: a) podkręcać (w zależności od miejsca, w którym przychwytujemy ją rysikiem) b) rzucać z impetem (zamach rysikiem decyduje o prędkości początkowej) c) dowolnie kierować – nie tylko na wprost! (możliwość rzutu pod dowolnym kątem)

Powyżej wymieniliśmy kilka przykładów użycia rysika, jednak nie tylko on idzie w ruch w „WarioWare Touched!”. Jedną z innowacji jest wykorzystanie wbudowanego mikrofonu – w naszym przypadku pracującego w trybie „sensora podmuchu wiatru”! Oto kolejne przykłady: - „On the Fly”: Każdy z was, kto miał już kiedyś styczność z „WarioWare!” dedykowanym GBA, ten z pewnością pamięta mini-grę z samolocikiem, który należało przeprowadzić przez ciasne labirynty wysokiej wieży. Tutaj wspomniany papierowy „odrzutowiec” musimy unosić w powietrzu za pomocą subtelnego dmuchania w sensor. Jaki jest tego cel? Należy doprowadzić latającą maszynę do celu np. kozie w paszczę, przez okno lub wskazane obręcze. - „Seedy Area”: Obiektem naszych zainteresowań jest „dmuchawiec-latawiec”, który musi dolecieć do „ziemi obiecanej”. Nasze chuchanie, dmuchanie w niego powoduje czynność wznoszenia lub opadania. Konieczne jest to, gdyż na drodze „dmuchawca” stają różne przeciwności losu w postaci np.: przelatujących ptaków, unoszących się w konkretnym miejscu owadów, czy wyskakujących z wody ryb. - „Winter Fresh”: Gra wymaga od nas, byśmy skutecznie ograniczyli widoki z różnych okien. Jak to uczynić? Należy chuchać na wszelkie zaproponowane nam szklane powierzchnie do momentu, aż pokryje je szczelnie mgiełka naszych ciepłych oddechów.

“WarioWare Touched!” podzielono na trzy etapy wirtualnego psioczenia: - „GAMES”: Przechodzenie i zaliczanie mini-gier, przyporządkowanych konkretnym bohaterom Nintendo. Łączna ilość samych person zamknęła się w liczbie „10” + bonusowe „pluszaki” i mister „czosnek”. Ostatni wytwór bujnej wyobraźni artystów z „Niny” pozostawiam wam do rozszyfrowania – podpowiem jedynie, że efektownie integruje się w towarzystwie samego Wario :) - „ALBUM”: W tym trybie możemy dowolnie ćwiczyć odkryte dzięki opcji „GAMES”, wszelkie dostępne mini-gry. - „TOY ROOM”: Pokój zabaw „bonusowych”, w którym możemy odnaleźć wyjątkowe rozwiązania – zmieniające naszą konsolkę DS m.in. w: mini-piano, kuchenny-timer odliczający czas, kalkulator (jakże przydatny na zakupach), metronom i wiele, wiele innych dobrodziejstw!

Jako smaczek dodamy, że do „WarioWare Touched!” wrzucono także grę zaprojektowaną z myślą o dwóch osobnikach – JEDNOCZEŚNIE – eksploatujących DeeSa! „Pong Ping” to „po naszemu” – Ping Pong :) Konsolę chwytamy jednocześnie – siedząc naprzeciwko siebie. Dzięki takiemu ułożeniu, każdy z grających ma swój ekran. Trigerami dzielimy się również po połowie i to właśnie nimi odbijamy piłeczkę pingpongową. Ubawu po pachy! “WarioWare Touched!” to aktualnie najlepsza, najbardziej efektowna, najdziwniejsza, najbardziej szalona, najszybsza, najbardziej oryginalna, najbardziej urozmaicona, najśmieszniejsza… gra, którą możemy wam polecić z czystym sumieniem. „Dotykowy Wario” szokuje na każdym kroku (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu) – niejednokrotnie „przygłupimi” propozycjami, które to m.in. oczarowują nas bezpośredniością i odwagą projektantów. Recenzowana produkcja to propozycja dla osób, które pragną w 100% wykorzystać techniczne smaczki platformy Nintendo DualScreen i posiąść w swym zbiorze grę, której potencjał grywalnościowy jest praktycznie niewyczerpalny.
Tytuł gry:WarioWare Touched!
Platforma: Nintendo DualScreen
Wydawca: Nintendo
Dystrybutor PL: Lukas Toys
Gatunek: Mini/Party-Games
Ilość graczy: 1-2
Premiera: gra już dostępna!
Ocena: 9.5/10
Marcin „MartineZ” Brodowski: Składam podziękowania za współpracę firmie Lukas-Toys z Wrocławia (tel. 071/339 78 02).









