» joszko | czwartek, 16-3-2006 10:14 |
|
Intrygi, machlojki, nadużywanie władzy i wykorzystywanie urzędów, a także zamachy stanu i mordy polityczne. Brzmi znajomo? Jasne, że każdy widzi to na co dzień w telewizji, ale oczywiście nie o tym chciałem dzisiaj pisać, a porównanie jest jak ulał do fabuły gry, którą mam dziś przyjemność zrecenzować. Choć jej akcja toczy się w starożytnym Rzymie, to kto powiedział, że wymienione wyżej wady ludzi władzy są wynalazkiem nam współczesnym?
Shadow of Rome, za którym stoi znany producent – firma Capcom, to gra nie mająca
aspiracji na wielkie arcydzieło, czy kamień milowy. Jej właściciel ma się dobrze bawić i to wszystko. Trzeba przyznać, że to zadanie zostało wykonane w 100%. Producent podszedł do tematu w nieskomplikowany sposób, ale dzięki wielu świetnym pomysłom i nienagannemu wykonaniu uzyskał znakomity rezultat.
Otrzymujemy mianowicie fabułę, której podstawą są dwaj mężczyźni. Pierwszy z nich – Agrippa - to znany i ceniony żołnierz walczący za chwałę i potęgę Imperium, który w pewnym momencie traci wszystko i musi walczyć jako gladiator by pomścić śmierć bliskich oraz ocalić ojca – trąci troszkę Gladiatorem, prawda? Z kolei drugi to Octavianus, czyli zepchnięty na margines młody szlachcic, który z czasem wspomaga swego kompana w rozwiązywaniu wielu zagadek i mrocznych tajemnic. Losy obu panów przeplatają się bez przerwy, a gracz musi od czasu do czasu sterować poczynaniami jednego lub drugiego.
Wszystko prowadzi w kierunku ujawnienia prawdy na temat morderstwa Juliusza Cezara.
Po pierwszych minutach gry opanowało mnie przekonanie, że będzie to krwawa jatka. Jednak po kilku następnych wyszło na jaw, że nie do końca. Otóż zabawa toczy się tak, że misje z udziałem Agrippy to faktycznie mnóstwo efektownej i dynamicznej walki, podczas gdy pojawienie się Octavianusa sprawia, że tempo znacznie zwalnia, a ciężar rozgrywki przesuwa się w innym kierunki i do pracy zaprzęgane są szare komórki. Pomysł jest prosty, ale jak dla mnie genialny. Wydarzenia przeplatają się i uzupełniają, a obaj bohaterowie reprezentują zupełnie inny styl załatwiania spraw. Z ostrej bijatyki przesiadamy się do rasowej skradanki i przeciwnie. Bardzo mi się to spodobało…
Część rozgrywki, której bohaterem jest Agrippa to prawdziwie męska, twarda i bezpardonowa
walka na śmierć i życie. Przychodzi nam zmierzyć się z rozmaitymi przeciwnikami – są to zarówno barbarzyńcy w kniejach Germanii, jak i gladiatorzy różnej maści i postury występujący
na arenach we wszystkich zakątkach wielkiego Rzymu. Fabuła została pomyślana w ten sposób, że w całym imperium rozgrywają się walki eliminacyjne, których zwycięzcy przechodzą dalej.
Najlepsi z najlepszych staną na arenie w Rzymie, a super mistrz będzie mógł, ku uciesze widzów, zgładzić mordercę Cezara. Jak pamiętacie, oficjalnie jest nim ojciec Agrippy i nietrudno się domyślić, iż nie chce on dopuścić do śmierci tatusia.
Tak czy inaczej rąbaniny jest sporo, a niektórzy przeciwnicy są dość trudni do pokonania, gdyż zdarza się im zaskoczyć nas jakąś sprytną sztuczką. Na szczęście do walki stajemy po pierwsze przygotowani – w szkole gladiatorów możemy odbywać nielegalne walki, które oprócz doświadczenia przynoszą sławę – a po drugie mamy dostęp do wszelkiego uzbrojenia znanego w tamtych czasach, jak również potężnych mieczy, widywanych choćby w japońskich RPG. Walka polega na tym, aby nie tyle zabić przeciwników, ale by uczynić to jak najefektowniej. W końcu gladiatorzy zarzynają się dla rozrywki tłumów zgromadzonych na trybunach. Efektowne akcje wywołują aplauz publiki oraz pozwalają uzyskać rozmaite premie. Zazwyczaj bywają to zrzucone
z trybun elementy uzbrojenia lub jedzenie. W przypadku tego ostatniego, otrzymujemy jedyną szansę na regenerację energii w czasie walki. Każda broń ma określoną moc rażenia, a także wytrzymałość oraz bezwładność. Twórcy gry zadbali o bardzo ważny detal, powodujący że zabawa nabiera zdecydowanie więcej realizmu. Duże i ciężkie bronie mają to do siebie, że operuje się nimi bardzo ciężko, a odstępy czasowe pomiędzy poszczególnymi ciosami bywają
spore. Dzięki temu walka z posiadaczem potężnego „majchra” staje się w ogóle możliwa. Zanim gość pozbiera się do kolejnego ataku, jest chwila, aby do niego doskoczyć i przyłożyć mu
zdrowo. Nie zabrakło miejsca dla broni dalekiego zasięgu – mamy tu łuki, proce oraz kamienie, a także opcję rzucania posiadaną bronią sieczną. W czasie walki musimy kombinować, aby jak najskuteczniej wykorzystać swe walory oraz posiadany sprzęt. Oprócz ciosów musimy też blokować zadawane razy, co jest szczególnie ważne w starciu z przeciwnikiem przeważającym liczebnie, jak również wyposażonym w uzbrojenie działające ze sporej odległości. Trzeba też
pamiętać, że do gry wprowadzono mechanizm odpowiedzialny za zużywanie się zarówno uzbrojenia ofensywnego jak i defensywnego. Wszystkie bronie jak również tarcze i hełmy zużywają się i po pewnym czasie rozpadają na drobne kawałeczki. Tak więc i to trzeba wkalkulować w walkę.
Efektowna walka daje nam wiernych fanów, rzucane przez nich „prezenty” oraz punkty. W naszym interesie leży więc, aby mordowanie wrogów odbywało się w możliwie najefektowniejszy sposób. Do dyspozycji mamy całą gamę ciosów raniących, obcinających członki, głowy, rzutów oraz kombinacji ciosów. Walki są tak spreparowane, że niektóre wymagają odrobiny myślenia, czy nawet współdziałania z innymi gladiatorami. Jednak generalnie najlepiej sprawdza się zasada „zabij później myśl”. Trzeba działać szybko, efektownie i skutecznie, no i mieć oczy dookoła głowy.
Pojawienie się Octavianusa wróży zmianę tempa gry i uruchomienie mózgu. Kończy się dynamiczna akcja i zaczynają chwile zmuszające nas do uruchomienia sprytu, pamięci oraz opanowania kilku umiejętności typowych dla gier polegających na skradaniu się. Nie spodziewajcie się tutaj jakichś spektakularnych akcji. Sądzę, że ten element rozgrywki można było zrobić zdecydowanie lepiej, aby nie nudził, bo momentami ma taką tendencję. Jest tu kupa nienaturalnych wydarzeń – jak choćby ucieczka przed strażnikami i chowanie się w wazie czy skrzyni. Oczywiście żadnemu z nich nawet do głowy nie przyjdzie, aby tam zajrzeć. Mocno irytyjąca jest wciąż ta sama muzyczka towarzysząca szpiegowskim wyczynom młodego Octavianusa. Niestety za tę cześć zmuszony jestem odjąć punkty z ogólnej oceny.
Oprawa audiowizualna (nie licząc wspomnianej wyżej muzyczki) stoi na wysokim poziomie. Na szczególną uwagę zasługuje staranność wykonania lokacji, odzieży, uzbrojenia oraz postaci. Ludzie różnią się od siebie posturą, odzieniem, sposobem poruszania się, itd. Animacje są bezbłędne, dynamiczne i bardzo płynne oraz realistyczne. Można powiedzieć, że wszystkie
elementy gry, wraz z panelem i przerywnikami filmowymi dopracowano w najdrobniejszych szczegółach.
Na podobnie wyśmienitym poziomie stoją efekty dźwiękowe oraz muzyka (oprócz – wiecie czego). Ilustracja wydarzeń dziejących się na ekranie jest znakomita. Zwłaszcza gdy posiadacie konsolkę podpiętą do zestawu konkretnych głośników.
Uogólniając mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gra bardzo mi się spodobała i wracam do niej często. Żałuje tylko, że nie ma tu ani odrobiny multiplayera, bo aż się prosiło, by wykorzystać te wspaniałe areny do walki z „żywymi” przeciwnikami. Jednak nie można mieć wszystkiego. SoR nie dostaje maksymalnej ilości punktów właśnie za brak trybu wieloosobowego oraz momentami smętną część z Octavianusem w roli głównej i tą nieszczęsną muzykę, którą mu przypisano. Reszta jest jak dla mnie znakomita.
Krzysztof "Hitman" Żołyński




















październik 17th, 2006 o 15:37
mam problem.kiedy agrypa wygrywa turniej gladjatorow i puzniej akcja sie przenosi na oktawianusa nie mam pojecia co mam dalej robic….bardzo bardzo prosze o pomoc.