Żywot Windows 3.x dobiegł końca z dniem 1 listopada kiedy to Microsoft zaprzestał udzielania licencji na to oprogramowanie, które zadebiutowało w maju 1990 roku. Seria Windows 3.x to pierwszy interface graficzny Microsoftu, który stały się popularne na całym świecie. Pomógł również gigantowi z Redmont stać się tym czym jest dzisiaj. Z pewnością dla wielu ta wersja Windowsa była pierwsza z jaką mieli styczność. Wymagania sprzętowe wydają się dziś niewiarygodne – procesor 10 MHz, 640 KB RAM, 7 MB miejsca na dysku i karta graficzna wspierająca grafikę w CGA, EGA i VGA. Dla porównania Windows Vista w wersji Home Basic wymaga procesora 1 GHz, 512 MB RAM, 20 GB miejsca na dysku twardym i karte graficzną z co najmniej 32 MB pamięci. Microsoft oferował wsparcie dla Windows 3.x do końca 2001 roku.
Prezes Nintendo Satoru Iwata (na zdj.) powiedział, że zmniejszanie cen konsol w miarę upływu czasu jest błędem. Wg niego taka strategia powoduje, że wiele osób nie kupuje konsol dlatego, że czeka na obniżkę cen. „To tylko moje osobiste zdanie ale kiedy ceny spadają z upływem czasu producenci mówią konsumentom, że lepiej jest poczekać i zawsze sądziłem, że to błąd” – powiedział w wywiadzie dla serwisu Touch-DS. Idąc tym tokiem myślenia gdy ceny produkcji spadają producenci powinni zarabiać więcej zamiast przenieść to na konsumentów. Co ciekawe, podczas gdy ceny zarówno PlayStation 3 jak i Xboxa 360 spadają od czasu do czasu, ceny Wii pozostają na niezmienionym poziomie. Z pewnością gdyby Wii nie sprzedawało się jak ciepłe bułeczki to cena zostałaby obniżona. Nintendo ma zamiar sprzedać w tym roku fiskalnym 27,5 miliona sztuk tej konsoli.
CEO Electronic Arts John Riccitiello (na zdj.) musi bardzo wierzyć w swoje przedsiębiorstwo (lub wiedzieć coś czego my nie wiemy), które jest 310 milionów dolarów na minusie. Otóż wydał cały milion własnych dolarów na zakup akcji EA. Oznacza to, że stał się właścicielem 42500 akcji. Ruch ten nastąpił tuż po wieściach o zwolnieniach mających na celu zmniejszenie kosztów i przygotowanie się do recesji. Akcje Electronic Arts kosztują obecnie najmniej od ośmiu lat. Więc zakup mógł być niezłym interesem.
Według wielu źródeł THQ zamknie od czterech od pięciu wewnętrznych deweloperów. Jeden z nich, Helixe, który tworzył gry głównie na GBA i DS, już ogłosił, że zakończy działalność. „Już się pakujemy” – powiedział przedstawiciel studia dla Edge-Online. Ten sam los ma spotkać również studia Paradigm i Sandblast Games. Natomiast brytyjskie studio Juice Games (którzy jak sama nazwa wskazuje odpowiedzialni są za Juiced) ogłosili, że zwolnili większość pracowników. THQ póki co odmawia komentarza. Wkrótce powinniśmy zobaczyć oficjalne oświadczenie wydawcy.
The Wall Street Journal sugeruje, że Disney może mieć chrapkę na kupno Electronic Arts. Dlaczego miałby to zrobić? The Wall Street Journal podaje kilka powodów. Po pierwsze akcje EA ostatnio bardzo staniały. Po drugie należąca do Disneya telewizja sportowa ESPN z pewnością skorzystałoby na serii Madden NFL. Trzecim powodem miałoby być jakieś 200 milionów dolarów, które Disney zaoszczędziłby na produkcji gier przenosząc ją do EA. Nie zapomnijmy też, że do EA należy wiele popularnych marek zaczynając od Simsów a na Dead Space kończąc. Disney mógłby je wykorzystać nie tylko do produkcji sequeli. W końcu jest przede wszystkim wytwórnią filmową.
Gigant branży, Electronic Arts, zwolni 6% swoich pracowników by zredukować swoje koszty przed okresem świątecznym. Jak donosi Associated Press pracę straci od 500 do 600 osób. Cięcia są wynikiem większej niż przewidywano straty w drugim kwartale roku fiskalnego spowodowanej większymi wydatkami na rozwój i marketing. Pomimo sukcesu takich tytułów jak Spore, przedsiębiorstwo straciło 310 milionów dolarów (dla porównaniu rok temu strata wynosiła 195 milionów dolarów).
Pomimo upadku Flagship Studios jego założyciel, były pracownik Blizzard Entertainment, Bill Roper (na zdj.), długo nie pozostał bezrobotny. Otóż Cryptic Studios ogłosiło, że dołączył do ich ekipy. Obejmie on funkcje projektanta i będzie pracował nad grą Champions Online – nowej gry MMO pełnej super bohaterów. Ma on wprowadzić nowa energię do ekipy oraz swoje dość bogate doświadczenie. Pozostaje mu życzyć jedynie by tym razem poszło mu lepiej niż ostatnio.
W mijającym tygodniu na łamach naszego serwisu pojawiło się sporo recenzji. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na jedną z nich - recenzję Championship Manager 2008. Nie dlatego, że jest ciekawa (a jest!). Zapisała się ona bowiem w historii naszego serwisu jako pierwsza z najniższą przewidzianą oceną końcową! Żeby nie przedłużać… zapraszam do lektury!
Jak donosi serwis Gamasutra - badania, dotyczące opakowań, przeprowadzone przez NDP Group wykazały, że gracz posiada przeciętnie kolekcje liczącą 48 tytułów. Oprócz tego wśród 562 graczy, którzy wzięli udział w ankiecie 11 procent posiadało gry nadal zafoliowane. Inną ciekawostka jest, ze 88 procent posiadaczy gier przechowuje je w oryginalnych opakowaniach. Po ukończeniu gry 54 procent graczy ją sprzedaje, 24 procent ją daje komuś innemu, 17 procent ją zachowuje a całe dwa procent ją wyrzuca. A jak wygląda wasza kolekcja? I co robicie z grami po ich ukończeniu?
Po sierpniowej premierze gry Mercenaries 2, John Pleasants z EA oświadczył, że będzie również Mercenaries 3 i “jeśli będzie miał coś do powiedzenia w tej sprawie doczekamy się również Mercenaries 10”. Wczoraj ogłoszono, że druga odsłona serii sprzedała się w liczbie 1,9 miliona kopii. Ostatnimi czasy dowiedzieliśmy się, że EA planuję prawdziwą falę sequeli. Powstanie Dead Space 2, Army of Two 2 i Battlefield: Bad Company 2 a także Mirror’s Edge 2 i 3. Tak więc Mercenaries 10 nie wydaje się aż tak nieprawdopodobne.
Jak co tydzień na łamach naszego serwisu pojawiło się wiele ciekawych informacji. ciekawa jest informacja o kolejnym konsolowym hicie, który wyciekł do sieci, co staje się się w zasadzie już normą. Mnie osobiście najbardziej zaciekawiły oświadczenia szefostwa Electronic Arts. Owy gigant branży usiłuje ostatnio zmienić swój wizerunek wydawcy skupiającego się na grach sportowych i sequelach. Co prawda wydał ostatnio kilka ciekawych gier lecz już szykuje ich sequele. Najwidoczniej ciężko pozbyć się starych nawyków… A oto inne wieści z mijającego tygodnia:
Ostatnimi czasy Electronic Arts wydała sporo gier, które nie są kontynuacją znanych serii. Mieliśmy Bloom Blox, Spore, Army of Two a wkrótce pojawi się Mirror’s Edge. Jest również Dead Space, które EA chce uczynić modelową produkcją dla swojej przyszłości.
„Odkryliśmy kilka lat temu, że mieliśmy problemy z tym, że EA kojarzone było z robieniem gier sportowych, sequeli i licencjonowanych produkcjami podczas gdy rynek reagował na nowe serie takie jak Grand Theft Auto i Halo” – powiedział prezes EA Games Frank Gibeau. „W tym samym czasie, licencje filmowe i sportowe stawały się droższe i stawało się mniej opłacalne gonienie za licencjami.”
Zatem EA postanowiło więc stać się oryginalne zamiast tworzenia licencjonowanych „perełek” ponieważ było to tańsze? Hmmm… Chyba raczej przyjęto tą strategię bo… ją na to stać. Trochę bowiem zarobiła na grach sportowych, sequelach i opartych na licencjach filmowych. Swoją drogą tworzenie nowych oryginalnych gier wcale nie wyklucza podążanie starą ścieżką tworzenia sequeli. Mirror’s Edge ma być trylogią a Army of Two 2 i Dead Space 2są już tworzone.
Wiemy już, że Mirror’s Edgebędzie trylogią. Chyba nikt nie wątpił, że EA będzie pracować nad sequelami swoich innych gier. Prezes EA Games Frank Gibeau i producent wykonawczy Glenn Schofield pracujący nad grą Dead Space zdradzili co nieco na temat planów giganta. Gibeau powiedział Variety, że są już plany na kontynuacje zarówno stworzonego przez EA Montreal Army of Two jak i Battlefield: Bad Company autorstwa EA DICE. Natomiast Schofield ujawnił, że EA Redwood Shores pracuje już nad sequelem Dead Space. Jakoś nie jestem zdziwiony. W sumie mógłbym nawet zaryzykować tezę, że EA nie byłoby sobą gdyby nie wzięłoby się za produkcję gier z kolejnymi cyferkami w tytule.
Na Fallout 3 musieliśmy czekać długie dziesięć lat. Gra będzie miała swoją światową premierę w przyszłym tygodniu a Bethesda już snuje plany na przyszłość. Producent wykonawczy Todd Howard oświadczył, ze trzy lata to dobry odstęp między grami. Skłoniło to Reuters do przypuszczeń, że Bethesda wyda kolejną odsłonę serii już w 2011 roku. „Dziesięć lat pomiędzy Falloutami to trochę za długo ale chyba zadziałał czynnik nostalgii” – powiedział Howard. Były właściciel marki (Interplay) pracuje obecnie nad grą Fallout MMO. Musi on zebrać 30 milionów dolarów by prace ruszyły pełną parą do kwietnia przyszłego roku. Gra musi zostać ukończona do kwietnia 2014 roku, kiedy to Interplay traci prawa do gry.